Zwiedzanie Petry – Szlakiem Indiana Jonesa

Zwiedzanie Petry – Szlakiem Indiana Jonesa

Petra – zwiedzanie skalnego miasta

 

Lubicie filmy przygodowe? Ja niespecjalnie 😉  Ale dla Indiana Jonesa zrobimy wyjątek 😀 Jeżeli oglądaliście jego przygody i film „Ostatnia Krucjata”  na pewno utkwiła Wam w pamięci Petra.  Jego też mogliście zapamiętać – pana Jonesa  galopującego na koniu pomiędzy pionowymi skałami wąwozu Siq.  Na końcu wąwóz otwiera się. Najpierw jak przez olbrzymią dziurkę od klucza wyłania się zarys tajemniczej budowli. Wykute w skale kolumny, kolosalne sklepienie… Trzeba podejść kilka kroków bliżej, a kawałek po kawałku zza czerwonych skał wąwozu wyłania się Petra. Olbrzymich rozmiarów wykuty w skale Skarbiec Faraona.

Magia!

Nam Petra po raz pierwszy ukazała się jeszcze z innej strony. Moim zdaniem, robiąc jeszcze mocniejsze wrażenie.  Pierwszy raz spojrzeliśmy na nią ze skraju kanionu, stojąc oko w oko z kamienną budowlą. Petra była ogromna! Po całym ciele przeszły mnie ciary… Wpatrując się w Petrę jak zahipnotyzowana siadam na skraju skały.

Petra – jeden z najwspanialszych 7 cudów świata.

Nogi mam jak z waty, ale to nic i tak zwisają już nad przepaścią.

 

Na zwiedzanie Petry mieliśmy mało czasu – raptem 4 h. Powiecie, że za mało, ale nam zupełnie to wystarczyło. Zaraz opowiem Wam o szlaku Indiana Jonesa, którym wybraliśmy się na zwiedzanie Petry 🙂

Zwiedzanie Petry krok po kroku

W oparach dymu jedziemy taksówką z Akaby. Spokojnie, taksówka się nie pali, to wszystko przez papierosy, które palą tu wszyscy i wszędzie. W Jordanii niestosownie jest odmawiać wypicia kawy – Arek woli nie ryzykować w kwestii papierosów i z chęcią pali na równi z kierowcą. Taksówkarz podkręca jeszcze głośniej arabską muzykę i z zawrotną prędkością ciśnie przez kręte uliczki. Dobrze, że on prowadzi – w  okolicach Petry robi się już ciasno i wąsko.

Zatrzymujemy się na punkcie widokowym. Skarbca stąd oczywiście jeszcze nie widać, ale roztacza się przepiękny widok na cały teren Petry. Oczywiście jesteśmy tu nie bez przyczyny – w tym miejscu znajduje się sklep znajomego naszego kierowcy. Ale nie ma przymusu, nikt nas nie nagabywuje. Możemy zrobić zdjęcie panoramy Petry z dachu, bez kupowania  figurek wielbłądów i chust za miliony monet.

Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę przy napisie Petra na tle pasma gór. To lubię u naszego kierowcy, że sam znajduje miejsca ze świetnym widokiem i wręcz namawia do robienia tam zdjęć. Przy tym robi też kilkadziesiąt swoim telefonem i zapewne rozsyła kolegom…, do tego czasami bywa trochę denerwujący, ale ogólnie jest nieszkodliwy 🙂 . To ten sam, z którym byliśmy na pustyni Wadi Rum. Z Akaby wyjechaliśmy ok. 7.30 , w Petrze jesteśmy na miejscu po ok. 2 godzinach.

Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie Petry?

Zwiedzanie Petry zaczęliśmy o 10 – to nie jest wczesna godzina 🙂 . Najlepiej być tu z samego rana.  Na szczęście  w lutym o tej porze nie ma strasznych tłumów turystów.

Na zwiedzanie Petry mamy tylko 4 godziny. To nasza decyzja. W taksówce spontanicznie podjęliśmy decyzję, że z naszym kierowcą jedziemy jeszcze nad Morze Martwe . To przecież „prawie” pod drodze , a chustę przerobię na kostium kąpielowy 🙂

Wiem, że teoretycznie jeden dzień na Petrę to stanowczo za mało. A co dopiero parę godzin? Przyznam jednak, że jeżeli nie jesteście miłośnikami historii i  niekoniecznie lubicie włóczyć się po ruinach, to 4 godziny na zwiedzanie Petry – na styk, ale wystarczy 🙂 .

Dla jednego 2-3 dni to za mało, innym wystarczą 4 godziny. Ja zobaczyłam to co chciałam, a nawet trochę więcej i czułam się podróżniczo spełniona. Tego samego dnia udało nam się zobaczyć jeszcze Morze Martwe, co wyszło nam korzystnie czasowo i finansowo.

Cena zwiedzania Petry

Nie ma co ukrywać, zwiedzanie Petry jest najdroższą atrakcją turystyczną w Jordanii. Cena na początku mnie zmroziła… Ale jak to, być w Jordanii i nie zwiedzić Petry? Taka okazja może się już nie powtórzyć.

Aktualny cennik i godziny otwarcia znajdziecie na oficjalnej stronie Petry:

Aktualne ceny ( KLIK )

 – Ważne, żeby na zwiedzanie Petry zabrać ze sobą paszport.

-Cena za bilet do Petry zależy od długości naszego pobytu w Jordanii, w kasach sprawdzana jest więc data naszego wjazdu do Jordanii.

  • jeżeli spędziliśmy już jedną noc w Jordanii za bilet zapłacimy: 50 JOD ( 250zł )
  • jeżeli do Petry udamy się pierwszego dnia pobytu, ale zamierzamy zostać jeszcze kilka dni, przy kasie zapłacimy 90 JOD, ale 40 JOD zostanie nam zwrócone przy wyjeździe z Jordanii.
  • natomiast gdy do Jordanii przyjeżdżamy tylko dla Petry i wracamy tego samego dnia, za bilet zapłacimy kosmiczną cenę: 90 JOD ( 450zł )

Ceny podane za jeden dzień zwiedzania Petry.

Dostępne są tez bilety 2 i 3 dniowe, które są już niewiele drożdże od jednodniowego.

Wiem, że cena jest kolosalna, i jadąc do Jordanii patrzyłam na nią z niesmakiem, ale warto!

 Petra jest jednym z 7 cudów świata. Starożytne skalne miasto jest też wpisana na listę UNESCO. Takie informacje nie są jednak dla mnie aż tak istotne jak fakt, że na żywo po prostu robi ogromne wrażenie! Zwiedzanie Petry jest warte każdej złotówki.

Też poniekąd rozumiem cenę. Petra jest największą atrakcją turystyczną Jordanii, kiedyś można było wejść do nie niej praktycznie za grosze, ale… Większość turystów przyjeżdżała na zwiedzanie Petry tylko na jeden dzień z Izraela i wracali z powrotem, nie zostawiając w Jordanii prawie żadnego dinara. Jordania nie jest bogatym krajem, a skoro może korzystać ze swoich najcenniejszych bogactw, to zaczyna korzystać.

Przy kasie jeszcze nie wiem czy warto, ale płacę 50 JOD i wchodzę za bramki.

Początek zwiedzania Petry

Kasy i początek zwiedzania Petry jest dosyć mocno komercyjny. Sklepiki, bary, mnóstwo ludzi. Z mapką w ręce czuję się trochę zagubiona. Mamy tylko kilka godzin. Gdzie ten cholerny Skarbiec?

Od razu, przy wejściu na ścieżkę prowadzącą do wąwozu zaczynają nadciągać naciągacze. Profesjonalnie informują, że jazda na koniu  jest wliczona w cenę zwiedzania Petry i ta informacja znajduje się na bilecie. Rzeczywiście. Ale nie wsiadajcie jeżeli nie chcecie dać napiwku, który wynosi 5 JOD ( 25 zł ). Przejażdżka trwa kilka minut,  do wejścia do wąwozu Siq. My korzystamy z innej oferty nagabywacza…

Szlaku Indiana Jonesa.

O co chodzi? Gdzie ten szlak?

Gość od konia pokazuje nam w telefonie zdjęcia szlaku Indiana Jonesa i  kierunek naszej podróży. Szlak nie prowadzi wąwozem, który stanowi główny szlak podczas zwiedzania Petry ( nim będziemy wracać ), a ostro odbija w lewo, w stronę piętrzących się skał.

Kurczowo trzymam tą nieszczęsną mapkę w ręce i strasznie chciałabym zobaczyć Skarbiec od góry. Wiem, że pod nim i tak będą naciągacze, którzy blokują przejście na górę. I tak nie zobaczę go bez opłaty ( chyba że byłabym tu z samego rana, kiedy nagabywacze jeszcze śpią ).

Nasz naciągacz wydaje się być miły, nie jest strasznie nachalny, a cenę podaje dobrą – 25 JOD ( 125 zł ). Za dwie osoby.

Za podaną cenę mamy iść przez góry szlakiem Indiana Jonesa, a na końcu czeka nas wisienka na torcie – widok na Petrę z góry. 

A co tam! Dam się namówić. Wiecie co? –  warto. Naczytałam się mnóstwo opinii o tym, żeby nie dawać się namówić naciągaczom i być twardym. Ale skoro już wydaliśmy tyle kasy na wejście, to gdybym zaoszczędziła 125 zł/ za dwie osoby i nie zobaczyła Petry z góry… Nie wybaczyłabym sobie wydając potem 100zł na jakieś niepotrzebne rzeczy w Pepco czy Lidlu.

Idziemy. Reszta ludzi idzie przez wąwóz, my odbijamy w górę po jakiejś ledwo widocznej ścieżce. Zerkam jeszcze na idący w stronę wąwozu tłum i zastanawiam się czy dobrze zainwestowaliśmy pieniądze, ale zakasuję sukienkę i lecimy. Weźcie wygodne buty, czeka nas trochę chodzenia po skałkach!

Już po kilku metrach uśmiecham się szeroko. Ale czad! Jesteśmy zupełnie sami w naszym przewodnikiem-naciągaczem. Idziemy przez skały, tajne przejścia, puste tereny z pojawiającą się gdzieniegdzie znikomą roślinnością. Przewodnik wciska mi do ręki garść ziół, którymi zajadają się tutaj kozy. Próbujemy. Smakują całkiem dobrze, jak tymianek. Na szczycie jednej skał widzimy dopiero co urodzone kózki. To kozy Beduinów, które czasami odłączają się, żeby urodzić na skałach młode. Beduini znajdą je za jakiś czas i przyłączą do stada.

Przewodnik opowiada nam trochę o samej Petrze i pokazuje gdzie miały miejsce kadry z filmu. Sama czuję się jak na jakimś planie filmowym. Co najbardziej mnie urzekło w szlaku Indiana Jonesa? Wrażenie pustki. Zostawiliśmy w dole tłumy turystów i przy cichym pobekiwaniu kóz idziemy dalej, brudząc ręce i nogi czerwonym piachem.

W skałach czasami widać wydrążone jaskinie i płaskorzeźby na kształt mini-Petry. Płaskorzeźby na kształt dużego Skarbca. Które było pierwsze?

Docieramy do mieszkalnej  jaskini.  Przed skalną chatą wyleguje się pies, a w kole siedzą kobiety, głośno śmiejąc się i gestykulując. Niestety nie możemy zrobić zdjęć ich uśmiechniętym oczom. Wchodzimy do jaskini i ugoszczeni   słodką miętową herbatę usadawiamy się na dywanach. Zdaję sobie sprawę, że jest to miejsce typowo turystyczne i kobiety mimo, że tak twierdzą, raczej tu nie mieszkają i nie dziergają  dostępnych do kupienia bransoletek… Tak czy inaczej miejsce ma swój klimat. Tu po raz kolejny daję się namówić kobietom-naciągaczkom. Z przyjemnością kupuję kilka magnesów i daję się wymalować czarną kredką a la Jack Sparrow.

Pogoda podczas zwiedzania Petry

Dalej robi się dość stromo. Jesteśmy już wysoko, a wielobarwne piaskowce przyjmują fantazyjne kształty. Jest luty i w Petrze 20 parę stopni.  Mamy szczęście. Trzeba mieć na uwadze, że pogoda w Petrze znacznie różni się od tej na wybrzeżu. Szczególnie w zimie. Kilka dni przed naszym zwiedzaniem Petry  na tej trasie leżał jeszcze śnieg, a kilka tygodni po naszym powrocie Petrę nawiedziły potężne ulewy. Przy bardzo obfitych deszczach Petra może być nawet zamknięta ( kiedyś z powodu  powodzi zginęło tu kilkudziesięciu turystów ).

Dlatego warto mieć ze sobą kurtkę ( nawet czapkę ), a jeżeli pogoda jest dobra nie zwlekać ze zwiedzaniem Petry.

Po ok. 1,5 h szlaku Indiana Jonesa wdrapujemy się po ostatnich stopniach i nie wiem kiedy, nagle wyłania się przede mną TO. Słynne „Różowe miasto”.  Skarbiec jest olbrzymi, nie spodziewałam się, że aż tak bardzo. W 100 metrowej kotlinie, piętrzy się wykuty na wysokość 43 metrów Skarbiec Faraona. Patrzę właśnie na jeden z 7 cudów świata. Siadamy na kocyku przy kawiarni ( nie musimy tam nic zamawiać ) , zwieszamy nogi nad przepaścią i patrzymy jak pod Petrą tętni życie.

Bardzo się cieszę, że tu jestem i dałam się namówić naciągaczom 🙂

Kilka słów o samej Petrze.

Indiana Jones filmem, ale wyobraźcie sobie, że to działo się naprawdę. Recz dzieje się jeszcze przed naszą erą, a tysiące kupców na koniach i osłach zmierzają w stronę skalnego miasta. Handel kwitnie, a Petra góruje nad skalną doliną.

Petra była stolicą bogatego królestwa Nabatejczyków, tajemniczego pustynnego plemienia spokrewnionego z współczesnymi Arabami. To tu prowadziły główne szlaki handlowe i zmierzały obładowane luksusowymi dobrami karawany. Nabatejczycy pośredniczyli w handlu głównie z Egiptem, Arabią , Syrią, i portami Morza Śródziemnego. Rozkwit królestwa nastąpił ok. I roku p.n.e i prawdopodobnie wtedy własnie powstały najpotężniejsze grobowce. Po trzęsieniu ziemi w 363 roku i kolejnych kataklizmach VII i VIII w. Petra powoli opustoszała…..

Wiecie, że Petra nie istniała dla świata przez setki lat?

Przez lata Petrę zamieszkiwali koczowniczy pasterze beduińscy i strzegli jej przed dostępem świata. Dla reszty świata Petra przez wieki nie istniała.

Powtórnie narodzona.

W 1812 roku Petrę odkryto ponownie. Podróżnik Johann Burckhardt wędrował z Aleppo do Kairu w przebraniu arabskiego szejka. Pod pretekstem złożenia ofiary w grobie Arona, brata Mojżesz, którego według legendy pochowano w Petrze, dostał się do sekretnego skalnego miasta. Po nim zaczęli napływać kolejni podróżnicy. Dla świata Petra zaistniała na nowo.

Skarbiec

Schodzimy po kamiennych schodach w stronę głównego Skarbca, a czasami o protu zjeżdżamy na tyłku. Wąskie przejście na górę jest już mocno obstawione. Jordańskie repliki Jacka Sparrowa o przeszywającym, podkreślonym diabelsko czarną kredką spojrzeniu, dobrze go pilnują. Nikt nie wejdzie o tej porze bez zapłaty. Na dole żegnamy się z naszym naciągaczem.

Szlak Indiana Jonesa był świetny, myślę że czasami warto dać się namówić naciągaczom.

Stajemy u stóp Skarbca. Nie wejdziemy do niego jak Indiana Jones po Świętego Graala. Wejścia pilnują ubrani w zbroje strażnicy. W rzeczywistości i tak nie warto. Nic tam po prostu nie ma. Przez ok. godzinę kręcimy się jeszcze po okolicy i zwiedzamy Petrę. Przechodzimy ostatni, krótki odcinek wąwozu odwiedzając kolejne grobowce ( do nich można już zajrzeć do środka, by upewnić się że nic tam nie ma ), antyczny teatr i ruiny miasta. Co chwilę ktoś z impetem przejeżdża na osiołku, a pod wykutymi w skale grobowcami odpoczywają wielbłądy.

Powoli kończymy zwiedzanie Petry

Czeka nas jeszcze przepiękny 30 minutowy spacer wąwozem w drogę powrotną ( wąwóz ma długość 1200 metrów ). Pionowe, wysokie na 100 metrów ściany wąwozu w zależności od kąta padania promieni słonecznych przybierają najróżniejsze barwy. Wąwóz wije się, a my czasami musimy uskakiwać przed pędzącymi bryczkami.

Przez okienko wąwozu rzucam jeszcze ostatnie spojrzenie na Skarbiec.

 

Nocne zwiedzanie Petry.

Niestety nie mieliśmy już okazji zostać, ale zwiedzanie Petry przy świetle świec na pewno robi wrażenie! Warto wiedzieć, że dwa razy w tygodniu organizowane jest noce zwiedzanie Petry. Bilet na noce zwiedzanie jest tańszy, ale uwaga – żeby wejść trzeba mieć też bilet z dziennego zwiedzania. Znam osoby, które szykowały się tylko na nocne zwiedzanie i odeszły z kwitkiem, bo nie były w Petrze w dzień…

Podsumowanie

Petra zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie – adekwatne do wysokości Skarbca 🙂

Uważam też, że da się zwiedzić Perę w kilka godzin, kwestia co jest dla kogo istotne.

Przewodnika nie brałabym w kasie ( ten idzie całą trasą przez wąwóz i wszystko powoli opowiada ), za to przewodnik-naciągacz „bez plakietki” był super. Cieszę się, że udało nam się przejść szlakiem Indiana Jonesa i mieć tereny Petry w zasadzie tylko dla siebie. A widok na Skarbiec z góry z pewnością zapamiętam na całe życie.

To miejsce, w którym przechodzą ciary 🙂 !

 

A Wy byliście na zwiedzaniu Petry? A może macie inne miejsca, takie NAJ które zapamiętacie na całe życie?



Dodaj komentarz


Obserwuj mnie na Facebooku!

>
%d bloggers like this: