Owsianka w jabłku pod bezową pianką

Wiosna już chyba zagościła na dobre 🙂  W taką pogodę jeżeli mamy możliwość, warto zjeść śniadanie na słońcu 🙂
Dzisiaj postanowiłam zrobić zdrową owsiankę jedzoną prosto z jabłek. 
 Potrzebne składniki:
2  jabłka
– 3 łyżki płatków owsianych
– ok 200ml mleka
– 2 łyżki płatków migdałów

– 1 łyżka suszonej żurawiny

– 1,5 łyżki cukru trzcinowego


beza:

– 1 jajko – w zasadzie tylko białko

– 1 łyżka cukru pudru

dodatkowo konfitura z  żurawiny
Zagotowujemy mleko i dodajemy płatki owsiane, zmniejszamy ogień i gotujemy ok 5min na małym ogniu.
Wydrążamy jabłka, a miąższ ścieramy na tarce o grubych oczkach (oczywiści najtwartszą część i pestki wyrzucamy 🙂 )
Migdały prażymy na patelni.
Jężeli owsianka już spęczniała dodajemy do niej starte jabłka, 
tylko część migdałów (drugą połową posypiemy jabłka po wyjęciu z piekarnika),
 żurawinę ( pokroiłam na mniejsze kawałki ) 
oraz brązowy cukier (może być też zwykły cukier lub miód).
Wszystko dokładnie mieszamy.
Owsiankę przekładamy do wydrążonych jabłek, możemy posypać jeszcze cukrem i  pieczemy w naczyniu żaroodpornym w 180stopniach przez ok 10min.
W międzyczasie ubijamy 1 białko na sztywno, pod koniec dodajemy łyżkę cukry pudru.
Wyjmujemy na chwilę jabłka i kładziemy na nich piankę.
Ponownie umieszczamy w piekarniku i pieczemy ok 25min.
Po wyjęciu z piekarnika, owsiankę  z bezą, możemy polać konfitura żurawinową i posypać resztą uprażonych płatków migdałów.  

Pszczoły nie specjalnie interesowały się owsianką, więc miłośnikom słodkich rzeczy, radzę dodać więcej cukru 🙂
Smacznego 🙂

Kto codziennie jabłko zjada - potrawy z jabłek

Rower: Lublin – Kozłówka

Dopiero 9 marca a słońce w pełni i aż 10 stopni!
Dzisiaj postanowiliśmy zrobić krótki wypad do Kozłówki. Wydaje się krótki – w jedną stronę ok 35km, ale w obie strony zrobiliśmy łącznie ok. 77km, czyli więcej niż w jedną stronę do Józefowa tydzień temu.
Jeżeli chodzi o okolice Lublina, jedną z atrakcji jest właśnie Pałac w Kozłówce (ok. 9km od Lubartowa ).  W pałacu znajduje się obecnie Muzeum Zamojskich. Dla zwiedzających będzie otwarte dopiero od 1 kwietnia, więc wstrzymamy się ze zwiedzaniem. Oprócz pałacu będzie można zobaczyć jedyną w Polsce Galerię Sztuki Socrealizmu oraz Powozownię z historycznymi pojazdami. Dodatkowo, a może przede wszystkim, pałac otoczony jest pięknym kompleksem ogrodowo-parkowym. Na terenie parku znajduje się rosarium (warto wybrać się w okolicach czerwca gdy będą kwitły róże) oraz ptaszarnia.
Ale przecież nie pojechaliśmy tam dla samego zwiedzania 😉 Najlepsze jest to co po drodze, a Lasy Kozłowieckie i okolice są idealne na wycieczki. Teraz powoli wychodzą rowerzyści i wędkarze, a jesienią warto wybrać się na grzyby. Pogoda jest świetna – nie jest za gorąco, więc miło się pedałuje, ptaki i pszczoły czują już wiosnę  a my znaleźliśmy pierwsze bazie 🙂 

Pierwsze bazie
Dziedziniec pałacu

Platany na dziedzińcu
Jeżeli chodzi o drogę z Lublina, to najgorszy jest wyjazd ( a potem wjazd )… Za granicami miasta są 3-4 dość męczące podjazdy (nogobolce), ale potem jest już zupełnie płasko i trasa jest bardzo miła 🙂 . Droga prowadzi głównie przez lasy, pola, okolice stawów i małe wioski z malowniczymi drewnianymi domkami.
Jeżeli ktoś ma ochotę, może pojechać 13km dalej nad jezioro Firlej (co prawda w lecie baaardzo oblegane, ale zawsze można się ochłodzić ).
Pierwszy postój w Krasienie – górki już za nami. Tym razem świeża chałka i serki waniliowe 🙂

Chatki przed samą Kozłówką

Chyba ktoś robi palmy na Palmową Niedzielę…(?)
Na koniec pierogi ruskie z Kotkiem Mietkiem 🙂

Szybkie roladki z ciasta francuskiego

Prawie każdy z nas ma swoje sprawdzone sposoby, jak łatwo wyczarować danie z ciasta francuskiego. Zamiast tarty, dzisiaj postanowiłam zrobić roladki z żółtym serem i szynką. Gotowe ciasto francuskie uratuje nas, gdy szybko chcemy podać coś smacznego.

Potrzebne składniki:
ciasto francuskie
– serek ziołowy topiony
– ser żółty (ok 150-200g)
– szynka (dałam różne takie jakie miałam w lodówce ok 150g )
2 żółtka
– przyprawy: dodałam moją ulubioną mieszankę przypraw do skrzydełek Kentucky, pieprz, oregano
i słodką paprykę
sosy
1. czosnkowy: jogurt naturalny, łyżeczka majonezu, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz, koperek
2. ketchupowy: ketchup z chilli, pieprzem i oregano
Rozkładamy ciasto francuskie, smarujemy ziołowym serkiem topionym, układamy cienkie plasterki sera żółtego a potem szynkę.
Zwijamy w roladkę i kroimy na plasterki.
Pasterki układamy na papierze do pieczenia i smarujemy żółtkiem – najlepiej pędzelkiem.
 Posypujemy mieszanką przypraw, oregano, słodką papryką (daje bardzo ładny kolor).
Pieczemy 20-25min w  200°C – do złotego koloru.
Posypujemy rukolą lub bazylią.
Najlepiej podawać z sosami.
Gotowe 🙂
Rolada gotowa do pokrojenia
Jeszcze gorące

1 wyprawa: Lublin – Józefów nad Wisłą

W tym roku na pierwszą wyprawę rowerową postanowiliśmy pojechać do Józefowa nad Wisłą. Z Lublina najlepszym miejscem na wycieczkę (1-2 dniową w zależności od kondycji) jest chyba Kaziemierz, ale byliśmy tam już tyle razy, w tym raz na rowerze, że tym razem mieliśmy ochotę zobaczyć nowe miejsca. Padło trochę przypadkiem na Józefów. Chcieliśmy wybrać trasę 2-dniową , niezbyt męczącą jak na pierwszy raz po zimie i zobaczyć coś ciekawego. Wiadomo, na początku marca pogoda nie zachwyca, ale  jak na jakby nie patrzeć jeszcze zimę, i  tak była bardzo dobra 🙂 ( ok 7°C).
Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy w sakwy: ubrania na zmianę, szyfry i próbki kosmetyków. Jak się okazało przed samym prysznicem, zamiast mydła wzięłam mini zestaw do szycia, więc trzeba było poratować się sklepem 😉
1 dzień 
Lublin – Józefów nad Wisłą 64,50 km
Pierwszego dnia było trochę słońca, robiliśmy postoje na paprykarz, mielonkę i czekoladę, więc jechało się bardzo przyjemnie. Wyjechaliśmy ok 11 a dojechaliśmy ok 16.30, w zasadzie nie zmęczeni. Od razu pojechaliśmy zobaczyć Wisłę. Trafiliśmy idealnie – z jednej strony nieba zanosiło się na deszcz, a z drugiej słońce zaczynało zachodzić. Do tego wyszła tęcza!  Poszaleliśmy trochę po polach z rowerami i zakwaterowaliśmy się w zajeździe 300m od Wisły. 

1 dzień  Lublin – Józefów nad Wisłą


Pierwszy postój za Poniatową – króluje paprykarz
Okolice Kolczyna

Dojechaliśmy! Pomost w Józefowie

Krowa i tęcza
Widok z pomostu w Józefowie
Będzie padać?

Nagła potrzeba

Widok z tarasu
2 dzień Józefów – Lublin
68,81km (przez Kamień i Łaziska)

  Drugi dzień był trochę gorszy… jeszcze nie mamy takiej kondycji jakbyśmy chcieli, do tego było trochę zimniej i wiał dość silny wiatr, że nawet jadąc z górki lekko nas hamował… ;>
W samym Józefowie nie ma wiele do zobaczenia, ale trasa z Józefowa w stronę Kazmierza jest godna polecenia nawet o tej porze roku. Żeby ominąć podjazdy i przejechać się wzdłuż Wisły, pojechaliśmy trochę dłuższą trasą przez Kamień i na wysokości Solca odbiliśmy na Opole Lubelskie, przez Łaziska. W maju trasa będzie przepiękna. Wzdłuż drogi są prawie same sady z jabłoniami – na pewno przyjedziemy tutaj jeszcze raz jak wszystko zacznie kwitnąć i zajedziemy trochę dajej. Można stąd przeprawić się promem do Solca . Przed Piotrawinem przypadkiem znaleźliśmy świetny punkt widokowy na kamieniołomy -tzw. miejsce zakochanych. W kamieniołomie zakochani układają z kamieni serca 🙂
Kamieniołomy przed Piotrawinem

serduszko

Mało brakowało 😉
Między zimą a wiosną
Bilans:
2dni
133km
2os:
3 czekolady
3 paprykarze
1 konserwa turystyczna
9 bułek
2 pomidory
3 chińskie zupki
1 sałatka jejeczna
1 serek 
1 maślanka

Przez ostatnie 20km myślałam już tylko o gorącej karkówce w domu, może jestem trochę zmęczona i obolała, ale nie zamieniłabym tych dwóch (jeszcze) zimowych dni, na siedzenie w domu pod kocem elektrycznym 😉

Nie taki tłusty czwartek – czyli pieczone mini donaty

Dzisiaj Tłusty Czartek, więc z tej okazji przygotowałam pieczone pączki z dziurką.
Do zrobienia donatów potrzebna nam będzie forma z dziurką. Najwygodniejsza jest silikonowa.
Składniki na ok 60 pączuszków :
2 jajka
2 łyżeczki sody
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia
– 100g cukru
– 250g mąki
– 2 łyżki oleju
– 2 kubeczki jogurtu  (ok 360g)

– szczypta soli
 

– składniki na lukier, polewy itp co kto lubi 🙂

Przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, sodę, proszek do pieczenia i mieszamy.
Następnie dodajemy jajka, olej i jogurt i miksujemy na gładką masę.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni.
Malutką łyżeczką nakładamy ciasto do foremki – mniej więcej 3/4 pojemności gdyż trochę urośnie.
Wkładamy do piekarnika na 10 minut.
Mi składniki wystarczyły na 5 tur po 12 pączuszków.
Pierwsze efekty – prosto z piekarnika.
 Dopiero teraz zaczyna się zabawa 🙂 Dodajemy co tylko chcemy i tak będą dobre.
Ja użyłam tego co miałam w domu:
– białej czekoady
– mlecznej czekoady
– czekolady deserowej
–  żółtego lukru zabarwionego sokiem z buraczka z dodatkiem białej czekolady – z braku różowego lukru
Posypki: wiórki kokosowe, płatki migdałów, kolorowe kuleczki, czekoladowa posypka, niebieska waflowa posypka.
 
Donaty nie są  tłuste w przeciwieństwie do tradycyjnych pączków, więc możemy nadrobić dodatkami. Wychodzą delikatne, chrupiące i kolorowe 🙂

Likier Kokos – Biała Czekolada

 

Likier przyrządziłam w piątek i zostawiłam na 3 dni w lodówce, żeby składniki nieco się przegryzły. Niestety ( lub stety ) na skutek ciągłego degustowania, a potem uzupełniania butelki mlekiem i alkoholem, żeby butelka dalej wyglądała na nietkniętą,  proporcje trochę się zmieniły… 😉 Tak czy inaczej i w trakcie przegryzania jak i na koniec smakował obłędnie 🙂
Potrzebne nam będą:

tabliczka białej czekolady
puszka słodzonego mleka skondensowanego
ja bym jednak dała niepełną puszkę a resztę uzupełniła zwykłym mlekiem. Na początku likier był ciut za gęsty, więc lepiej rozcieńczyć go zwykłym mlekiem i/lub wódką  )
 – 2 łyżki cukru pudru
 – 3 łyżki wiórków kokosowych
300ml wódki ( dodałam jeszcze kieliszek spirytusu – a co tam 😉 )
Potrzebne składniki. Dodatkowo jeszcze zwykłe mleko.

Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Zdejmujemy z garnka, wlewamy niecałą puszkę mleka skondensowanego.
Dodajemy cukier puder, rozgniatamy tłuczkiem grudki –  jeżeli się pojawią.
Dodajemy wiórki kokosowe, a następnie stopniowo alkohol delikatnie mieszając.
Przelewamy do butelki (u mnie wyszła butelka po winie 0,75 l ) i uzupełniamy do pełna mlekiem.
Odstawiamy na 2-3dni do lodówki.
Jeżeli nie zmieści nam się tyle mleka ile chcieliśmy lub likier zrobi się za bardzo gęsty (wiórki trochę spęcznieją), to po 1 dniu upijamy „kieliszek” i dodajemy mleko,  ewentualnie wódkę/spirytus wedle uznania 🙂
Od razu po wyjęciu z lodówki jest bardzo gęsty ale wystarczy, zostawić go na chwile w temperaturze pokojowej i będzie idealny do picia
.
Likier można przecedzić przez gazę lub gęste sitko, ale osobiście wolę wersję z wiórkami – pycha 🙂

Konsystencja z wiórkami.

Ciasteczkowe potworki

Tydzień temu pomyślałam żeby zwykłe muffinki zrobić trochę inaczej…
 Czekoladowe babeczki wystarczy polać dodatkową porcją czekolady, żeby przykleić niebieską posypkę waflową, dodać oczy z groszków kokosowych 
i kawałek pieguska w pyszczek 🙂