Pomysł na sesję ślubną – Plener ślubny z psem

„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli”

Z okazji Walentynek chciałabym się z Wami podzielić naszą sesją ślubną .
A tak naprawdę – rocznicową, bo wypadła prawie równo rok po ślubie!
Warto było ociągać się ze znalezieniem czasu na plener, założyć suknię jeszcze raz i wrócić do tamtych wyjątkowych chwil.
A do tego doczekaliśmy się Toudiego :)! A ten mały diabeł tasmański rozkręci każdą pozę…. :D!

Toudi w podróży – Podsumowanie 2017 roku

To był dla nas cudowny rok. 
2017 – ważny, wyjątkowy, bo pierwszy całkowicie spędzony  jako małżeństwo. A jak to bywa po ślubie ….rodzina powiększyła nam się o czworonożnego potworka 😀
Początek roku upłynął nam więc na rozgryzaniu instrukcji obsługi płaskonosych. W międzyczasie Toudi uczył się pływać kajakiem i powoli zamieniał kanapę na przyczepę i namioty.
To był rok pełen wrażeń, wspólnie spędzonych chwil i zakręcony jak ogon Toudiego.
 A Toudi rósł i rósł, a nasze serducha razem z nim.

Test szeleczek EŁE EŁE – Najlepsze szelki dla mopsa według Toudiego

Przedstawiam Wam najlepsze szeleczki dla mopsa według nas i Toudiego.

Jesteśmy świeżo po powrocie z gór, gdzie mieliśmy okazję przetestować puszorki od Ełe Ełe
KLIK )
Nas z początku zaczarowały piękne wzory, potem zgrabny fason ( czy tylko mnie się wydaje, czy Toudi jakby zeszczuplał… 😉 ? ),  a odkąd w górach spełniły wszelkie wymogi bezpieczeństwa jesteśmy w nich zakochani. Najchętniej w ogóle byśmy ich nie zdejmowali – spisują się jak stylowe ubranko 😀

Gdzie spać w Adrspach ? – Najlepszy nocleg w Czechach według nas i Toudiego

Tuż za polską granicą, u podnóża skalnych miast, czeka na nas magiczne miejsce.


Jeżeli lubicie spędzać zimowe wieczory przy kominku, raczyć się regionalnym czeskim piwem, a rano wyglądając z domku mieć rozterki typu: czy biec w prawo do stada owiec czy na wzgórze podpatrywać łanie i dziki, to miejsce jest dla was i waszego psa 😀

Pomysł na wieczór panieński w górach – Z welonem na Kościelec!

Za nami bajeczny dziewczęcy weekend w Tatrach.

Plan był tajny: spokojnie pochodzić po górach, a wyszedł panieński niespodzianka, z welonem powiewającym na szczycie i straconym wiankiem 😀

Mazury – co zrobić gdy pada i jak wygodnie spać w samochodzie

Czy wiecie co najbardziej przyciąga deszcz?
– świeżo rozstawiony namiot na Mazurach :D!
Okolice Suwałk – polski biegun zimna, daje popalić również latem 😉
Nie jestem specem od anomlii pogodowych i nie wiem jak to możliwe, ale mimo, że próbujemy przechytrzyć pogodę, przyjeżdzająć tu w różnych porach roku, to zawsze mamy gwarancję  – będzie padać :D!
Już przyzwyczailismy się do takiego obrotu sprawy,  zawsze pakujemy kalosze i peleryny i i tak kochamy to miejsce :)!
A oto nasze nowe lokum – patent na każdą pogodę 🙂

Jesienny spacer – Mazury

Miał być post na pożegnanie lata, ale chyba bardziej pasowałby na pożegnanie jesieni – podobno gdzieniegdzie spadł już śnieg :)?

Zanim więc na dobre zrobi się zimno i zaszyjemy się w domach, wykorzystajmy w 100% słoneczne weekendy.
Koniec września przeznaczyłam na zupełnie Nicnierobienie i ten „ambitny” plan uważam za zrealizowany. Mimo, że złośliwe przeziębienie dogoniło nas nawet na Mazurach i uporczywie chciało nam w tym przeszkodzić. Obładowani chusteczkami wyszliśmy jednak z ciepłej chałupki i próbowaliśmy poodtykać nasze nosy na rześkim, wiejskim powietrzu, które zaczynało już pachnieć jesiennym chłodem.
Udało nam się odpocząć i spędzić czas na ulubionych wczesnojesiennych atrakcjach:

– popłynąć kajakiem na piknik

–  wyczyścić lasy z grzybów

– spacerować po mazurskich polach

Chociaż czasami  muszę się delikatnie przełamać, żeby jednak samej nie „zgrzybieć” w domu i stanąć po tej drugiej stronie koszyka. Gdy wyskakuję z łóżka w wolny dzień z samego rana, żeby mimo dwóch par skarpet marznąć w jakimś lesie, myślę, że coś mi się mocno pochrzaniło… to jednak wracając z pełnym koszykiem czuję się niesamowicie. Po takim dniu padam z nóg od nadmiaru tlenu, a zasypiając pod zamkniętymi powiekami widzę tylko grzyby…Ale uwielbiam to pozytywne zmęczenie. Nie ważne czy ruszymy na grzybobranie, chwycimy za wiosło, albo w kaloszach ruszymy na spacer – byleby nie przegapić tej pięknej jesieni.

Póki co mam nadzieję, że czeka nas jeszcze kilka typowo jesiennych weekendów. Suszarka do grzybów burczy na najwyższych obrotach i domaga się kolejnej dostawy, a  jak nie najwyżej zakończymy spacer lepieniem bałwana 🙂

Uwaga krowy! – Rowerowa krowa na Mazurach

Najwięcej krów w Polsce możemy spotkać właśnie na Mazurach. Jak już pisałam, niestety nie są już tak stałym elementem krajobrazu jak kiedyś. Gdy byłam mała, podczas podróży zawsze liczyłyśmy z siostrą krowy z samochodu – która nazbiera więcej po swojej stronie.Teraz chyba usnęłybyśmy z nudów … 😉 
Wzięłam więc sprawy w swoje łaciate ręce i urozmaiciłam mazurski krajobraz 🙂
Moje ulubione połączenie rower + krowa świetnie się spisało.
Dodam jeszcze, że jest to najlepszy strój na świecie  🙂 Ale gdy go kupowałam nie sądziłam, że założę go więcej niż dwa razy… Teraz zabieram krowę prawie na każdy wyjazd – na pomoście ochroni nas przed zimnem i komarami, w zimie ogrzeje jak najlepszy koc, po kąpieli miło wtulić się w ten ciepły polarek, sprawdza się też jako zimowa piżamka. Jak widać na rowerze też sobie poradził – obyło się wkręcenia ogonka w łańcuch 😉
Przejeżdżając uważajcie na szalejące krowy 🙂