Tekst dla National Geografic Polska – Z przyczepą kempingową na bajeczne Lofoty!

W głowie szumi jeszcze pierwszy taniec, we wstecznym lusterku podskakuje przyczepa kempingowa, a przed nami podróż za kołopodbiegunowe…

O naszej podróży poślubnej na bajeczne Lofoty możecie przeczytać na stronie National Geografic.

Dziękujemy za wyróżnienie!
Jechali przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Szwecją aż dotarli na północ Norwegii. Widoki były nieziemskie!

Co robić w Rovaniemi ? Wioska Świętego Mikołaja

Chyba każdy od dziecka marzy o tym żeby poznać tego Prawdziwego Świętego Mikołaja. Przenieść się do miejsca znanego z bajek, gdzie wiecznie trwa najpiękniejszy czas w roku – Święta! Zobaczyć na własne oczy tę tajemniczą krainę zwaną Laponią, sprawdzić co robi ten czerwony Pan przez większość roku, gdzie docierają listy z całego świata i pogłaskać Rudolfa 🙂

Uważajcie czego sobie życzycie bo to może się spełnić :)!
W tamtym roku Mikołaj (oczywiście przebieraniec) zapytał mnie o moje życzenie wakacyjne – wyjawiłam mu, że marzy mi się wizyta u prawdziwego Świętego Mikołaja ( mam nadzieję, że nie poczuł się urażony…). Nie wiem na ile to zasługa sił z Laponii, a na ile mojego męża, który delikatnie podsłuchiwał – ale stało się. Podróż poślubną spędziliśmy z kołem podbiegunowym 🙂

1 – Magia Świąt

Do Wioski Świętego Mikołaja dojechaliśmy równo o 12 w nocy. Moim zdaniem środek nocy to najlepsza pora na przyjazd. W dzień ominęłaby nas magia Świąt, a tak trafiliśmy do pięknie oświetlonej bajki. Choinki, migocząca wioska, pod domkiem stoją czerwone ciężarówki gotowe do rozwożenia prezentów 🙂
I jak tu zasnąć wiedząc, że jutro spotka się tego prawdziwego Mikołaja :D?

 Jeżeli macie taką możliwość zostańcie koniecznie na noc 🙂
Miejsce dla przyczepy lub kampera jest bezpłatne, do wynajęcia są również świąteczne domki.

Domki do wynajęcia

2 – Święty Mikołaj

To właśnie tutaj Święty Mikołaj urzęduje przez cały rok.
Uwaga! – w Święta oczywiście go tutaj nie znajdziecie, jest zajęty rozwożeniem prezentów.
Po krótkiej rozmowie skąd jesteśmy i jakie są nasze marzenia czas na zdjęcie. Być za kołem podbiegunowym i wrócić bez zdjęcia ze Świętym Mikołajem? Nie ma mowy 🙂
Nie można robić zdjęcia własnym aparatem, ale warto wydać te 20 Euro i mieć pamiątkę na lata. Aż się prosi żeby zawisnąć nad kominkiem.


3 – Poczta Świętego Mikołaja

Trafimy też do centrum dowodzenia listów z całego świata.
Możemy wysłać kartkę świąteczną, która zostanie dostarczona równo w Święta.

4 – Prezenty


Sam spacer po wiosce jest wielką atrakcją. Tracimy trochę poczucie czasu i przedzierając się przez skarpety wypełnione prezentami, ciężko nam uwierzyć, że to środek wakacji!
Przytulne norweskie swetry, wyroby z rogów renifera, bombki, świąteczne skarpety, a po kątach ludzie ze skupieniem piszący kartki do bliskich. Szybko udziela nam się panujący świąteczny nastrój.



5 – Renifery


To moja ulubiona atrakcja 😀
Spotkanie z tymi zwierzami jest niesamowicie przyjemne. Przyjemne również w dotyku, bo są po prostu stworzone do głaskania. Zamiast kopyt mają owłosione paluchy, a rogi tak jakby obleczone pluszem.
Na wejściu dostajemy gałązkę, która ma skusić renifera i zajęty obgryzaniem listków daje się przytulać do woli.

6 – Renifery od… kuchni

Może to niesmaczne połączenie….
Ale jak tu nie spróbować głównego przysmaku z Laponii. Tym bardziej, że
Reindog i Reinburger był naprawdę pyszny!

Reinburger zapiekany z serem i żurawiną – pychota!

7 – Przekroczenie linii koła podbiegunowego

Przez wioskę przebiega charakterystyczna linia 66° 32′ 35”.
Teraz oficjalnie znajdujemy się za kołem podbiegunowym !
Ruszamy jeszcze dalej na północ :)!

Rovaniemi – Kiruna – i za Narvik

Informacje praktyczne:

Wioska mieści się parę kilometrów za miastem. Samo wejście do Wioski Świętego Mikołaja, świąteczna wystawa, jak również nocleg w przyczepie jest bezpłatne.
Płacimy tylko za dodatkowe atrakcje:
Wywołane zdjęcie z Mikołajem – 20 Euro,
zagroda reniferów – 5 Euro,
Reindog i Reinburger ok 5 Euro.
W zimie możliwy przejazd saniami zaprzężonymi w husky.

Zdecydowanie warto 🙂

P. S.

Za kołem podbiegunowym wcale nie było tak zimno – po prostu uparłam się na ten świąteczny sweter 😀

https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FLove-Krowe-nasze-podr%25C3%25B3%25C5%25BCe-668206906574432%2F%3Fref%3Dbookmarks&width=450&layout=standard&action=like&size=large&show_faces=true&share=true&height=80&appId

Finlandia

Jeżeli lubicie mazurskie klimaty z pewnością odnajdziecie się w Finlandii :)!
 Lasy, jeziora, wędkowanie, ognisko, grzyby i… komary 😉  Lubimy to :)! Dlatego od razu zadomowiliśmy się nad pierwszym lepszym jeziorem. Nie trzeba było długo szukać. Jak tylko poczuliśmy zmęczenie odbiliśmy z trasy nad jezioro, które przecinają całą Finlandię.
Widokowo nie różniły się specjalnie od naszych polskich jezior ( wiadomo nasze Mazury najpiękniejsze 😀 ! ), ale gdy wieczorem  przy kiełbasce i kubku wina wpatrywaliśmy się w ogień czuliśmy dreszczyk emocji. Gdzieś w Finlandii, z kajakiem pod przyczepą, na campingu tylko my – o to chodzi 😀

Tęcza towarzyszyła nam od początku.

Prom

Do Finlandii dostaliśmy się promem z Tallina do Helsinek.
Nie rezerwowaliśmy wcześniej biletów – nigdy nie wiadomo co wydarzy się po drodze. Za to warto sprawdzić godziny odjazdów promów w internecie.
Mało brakowało, a nocny prom przepłynąłby nam koło nosa z portu obok, podczas gdy smacznie spaliśmy w przyczepie.

Do tego nocny kurs był sporo tańszy! – cena za 2 osoby, samochód i przyczepę wyniosła nas 500zł. ( Wiem, że dużo,  ale dzienny był jeszcze droższy, a na opłaty portowe byliśmy jako tako psychicznie przygotowani). Różniły się również tym, że w nocy płynął pięć godzin zamiast dwóch, ale dla snu to nawet lepiej 🙂
Do tego w nocnym w standardzie mamy kabinę z prysznicem! Byliśmy zachwyceni tą szczyptą luksusu. Tego się nie spodziewaliśmy układając się do snu na fotelach w restauracji, gdy nagle odkryliśmy, że na bilecie mamy numer kabiny ^_^.  Tknęło mnie tylko to, że w toaletach nie było prysznica ( co za nędzny prom!) – a bardzo chciałam się wykąpać …

Noc w porcie

W pięknie oświetlonym Tallinie, z przyczepą w porcie czuliśmy się jak na jachcie.

Udało się – mamy kabinę

Za Helsinkami musieliśmy zatrzymać się  na odsypianie  – w końcu noc spędziliśmy skacząc ze szczęścia po łóżkach, 😉

Nocleg za Helsinkami

Paprykarz i kabanosy stawiają na nogi <3 

Jesteśmy w krainie jezior !

Canoe

Na campingu czekała na mnie niespodzianka od męża.
Nasze prywatne caonoe! Z perspektywy całego wyjazdu muszę powiedzieć, że gdyby nie ten gadżet wyjazd nie byłby tak udany. Z pomysłem trafił w sam raz, bo prawie na żadnym kempingu nie było wypożyczalni.
A jak tu zwiedzać krainę jezior z brzegu 🙂 ?

Łódź ochrzczona !



Canoe (Palava – Gumotex) ma tyle plusów, że poświęcę mu oddzielny wpis. 


Nad jeziorami nigdy nie jest mi szkoda, że dzień się już kończy, bo wieczorem czas na ognisko 🙂


Dzisiaj przedstawiam wam nietypowe ognisko – nodię.
Pali się powoli przez całą noc dając dużo ciepła i nie wymaga dokładania drewna – można nawet przy niej spać.
Tu spisała się świetnie jako podgrzewacz do wina 😀

Nodia

Jeziora, lasy i brak ludzi.

Tymi słowami chyba najlepiej opisać południową Finlandię, która maluje się przed nami jak jedne wielkie Mazury. Większej różnicy między naszymi, a fińskimi jeziorami nie ma, tylko naprawdę duży plus za brak ludzi .

Miejsce idealne jako pauza w czasie podróży, ale jeden dzień w zupełności nam wystarczył. Warto popływać, pogrillować, nacieszyć się urokami jezior, nabrać sił i ruszyć dalej.  Im dalej na północ tym tereny jeszcze piękniejsze, woda bardziej błękitna, a ryby coraz większe 😀 

Odpoczęliśmy, północ nie może dłużej czekać 

https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FLove-Krowe-nasze-podr%25C3%25B3%25C5%25BCe-668206906574432%2F%3Fref%3Dbookmarks&width=450&layout=standard&action=like&size=large&show_faces=true&share=true&height=80&appId