Wrażenia z Albanii – czyli bunkry, trochę brudu i Tirana

Jeżeli chodzi o Albanię to chyba jedyne miesjce, o którym mamy tak mieszane uczucia. Jednym słowem jest bardzo osobliwe!
Cieszymy się bardzo, że byliśmy, zobaczyliśmy – to ciekawe zjawisko usiane bunkrami. Ale jeszcze tego samego dnia uciekaliśmy stamtąd z piskiem opon błękitnego matiza. Cały proces przyspieszył zaglądający nam przez okno nóż albańskiego nastolatka… W tak rutynowy sposób wyłudzający papierosy. Fajek nie dostał, za to my poświęciliśmy uszczlekę samochodu i zadowoleni wróciliśy do Czarnogóry 🙂
Podsumowując – co nam się podobało, a co nie podobało? 
– bunkry! Było ich naprawdę dużo – warto zobaczyc, aczkolwiek większość z nich spełnia teraz rolę śmietników, melin, kto tam wie czego jeszcze.

– smród-brud był, i to na każdym kroku, zaczynąc od wiszących przy głównej drodze baranów (czy też kóz – ciężko poznać do góry nogami ). Mięso kusi kurzem i muchami, bo Albańczyk raczej wachluje siebie niż odgania owady 🙂 
– ciekawym zjawiskiem były myjnie samochodowe – składały się z salonowej kanapy postawionej przy drodze i mężczyny, który na niej siedział. Reklamował swoje usługi polewając wężem ogrodowym samochody przejeżdżające mu przed nosem.
– samowolka na drogach – kto jest większy ten ma pierwszeństwo.
My z góry byliśmy na przegranej pozycji cisnąc do Tirany matizem. Mało brakowało a skończylibyśmy straceni przez tira, ale był większy, więc oddaliśmy mu nasz pas zjeżdżając potulnie na chodnik.
– czołowe spotkania z krowami i osłami na dordze to miły  już standard 🙂
–  Szkodra – pierwsze miasto przy wjeździe do Albianii. Wspominamy je jak jeden wielki slums. Ruch zmienny przez prowizoryczny mostek zaoowocował atakiem albańskich dzieci. Średnio przyjemne uczucie, gdy czekasz na zielone, a kilkanaście osób wylizuje ( dosłownie… ) Twój samochód, wali w szyby i skacze po masce. Rzucenie im czekololwiek na pożarcie skutkowało tylko rozjuszeniem.
W drugą stronę to tutaj poproszono nas o papierosy nożem.
– Jezioro Szkoderskie znajdujące się na granicy  Czarnogóry i Albanii jest już całkiem ładne 🙂 Ale zwiedzaliśmy je od strony Czarnogóry. Można wynając łódeczkę i popływać.
– Tirana – jak przystało na stolicę tego osobliwego kraju była jego kwintesencją 🙂
Wjazd okropny, a centrum dlikatnie mówiąc nas nie porwało … 🙂 
Zajrzeliśy też do meczetu, w którym wylegują się mężczyźni – bo kobiety pewnie pracują.
Centrum – Tirana
Centrum
W drodze do restauracji.
– restauracje – to akurta hit 🙂 Poszliśmy do bardzo luksusowej knajpy w samym centrum i najedliśmy się do syta za niecałe 30 zł :)!
Być może nie daliśmy szansy Albanii i nie zajrzeliśmy nawet na wybrzeże ( najładniejsze i tak jest od strony Grecji ), ale jakoś nie mieliśmy ochoty koczować w namiocie oblegani przez Albanczyków.
Ale mimo tych wszystkich minusów wyjazd był jednym z lepszych 🙂 –  jest co wspominać :D!
  
Uff! Już w Czarnogórze!
Most na rzece Czarnogóra – Albania
P.S  Zdjęć co prawda mamy mało. Trochę baliśmy chodzić tam z aparatem, bo jak nam poradzili znajomi wracający z Albani – lepiej nie nosić ciemnych okularów wezmą Cię za bogacza :D!
Przynamniej takie standardy obowiązywały w 2010 roku 🙂
Patent na głodne psy grasujące po naszym namiocie.

https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FLove-Krowe-nasze-podr%25C3%25B3%25C5%25BCe-668206906574432%2F%3Fref%3Dbookmarks&width=450&layout=standard&action=like&size=large&show_faces=true&share=true&height=80&appId