Przeprowadzamy się do Norwegii – Nasza historia

Przeprowadzamy się do Norwegii – Nasza historia

Z Norwegią to była miłość od pierwszego wejrzenia.

Było jak w bajce – choć niekoniecznie tej dla księżniczek. Mroczne fjordy, ośnieżone szczyty, więcej zwierząt niż ludzi i te białe domki rozsiane po surowym krajobrazie. Przepadliśmy. Serce zabiło nam na północy. Wiedzieliśmy że tam jest nasze miejsce.

Potem próbowaliśmy z tym skończyć. Zdradzać północ z pustynią, zapomnieć, zająć się „normalnym” życiem.

Czuliśmy jednak, że to nie dla nas. Obracająca się strzała ciągle ustawiała się na północ.

W końcu nie mogliśmy się dłużej opierać – postanowiliśmy. Ruszamy!

Z północą trzeba uważać, kto raz poczuje zew północy tak łatwo z tym nie skończy!

plaże w Norwegii
plaże w Norwegii

 

praca w Norwegii

Norweskie love story

Jak to się zaczęło?

Był rok 2015- ruszyliśmy na wyprawę rowerową. Obładowani w sakwy ruszyliśmy przez góry Norwegii. Przez dwa tygodnie zrobiliśmy ok. 500 km, choć nasze nogi mówią, ze dużo dużo więcej! W końcu w górach liczy się podwójnie 😉 ! Mknęliśmy wzdłuż surowych fjordów, chowaliśmy się w drewnianych chatkach przed ulewnym deszczem, a sił w płucach dodawał nam powiew znad lodowca. Tak było ciężko, ale za to jak pięknie!

To wtedy na szczycie Preikestolen, przy w targanym przez norweskie wiatry namiocie Arek wyciągnął to magiczne pudełeczko i powiedziałam „Tak”. Zalśniły się wody Lysefjordu, moje oczy i gwiazdy na niebie.

Obiecaliśmy, że wrócimy.

Nocleg na Preikestolen

Nocleg na Preikestolen
Nocleg na Preikestolen

Norwegia rower

Podróż poślubna do Norwegii

Rok później nie wyobrażaliśmy sobie innego kierunku na podróż poślubną jak oczywiście do Norwegii. Tym razem jeszcze bardziej na północ. Za magiczną linię koła podbiegunowego – magiczne Lofoty. Rowery jednak dały nam tak popalić, że zamiast nich wzięliśmy kajak, a zamiast namiotu nasze pierwsze M1- przyczepę kempingową.

Mijaliśmy drogi pełne reniferów, w podróży kajakiem towarzyszyły nam morświny, trolle też podobno nam sprzyjały.

W sobie zakochani byliśmy od dawna. Nasza miłość do Norwegii rosła.

Norwegia campingi

praca_w_norwegii

Nie wiem, które z nas pierwsze to powiedziało – „Fajnie byłoby tutaj zamieszkać”.

Już za pierwszym razem w Norwegii zamarzył nam się domek nad fjordem. Marzyliśmy, planowaliśmy byliśmy w niej po uszy zakochani.

Po powrocie trochę przystopowaliśmy. Dalej marzyliśmy, ale plany już nie były takie intensywne. Pojawiła się „normalność”. Musiałam skończyć staż, pojawił Toudi, potem pojawiły się różne osobiste sprawy, które nijak się miały do przeprowadzki na północ.

Zasnęliśmy tutaj trochę snem zimowym. Zakopaliśmy marzenia i myśleliśmy, że w sumie tak jest dobrze.

 Każde zdjęcie, każda wzmianka o Norwegii sprawiała jednak, że serce zaczynało nam bić szybciej. Wiedzieliśmy, że nie da się jej oszukać. Prędzej czy później wiedzieliśmy, że tam trafimy.

W końcu Arek wziął sprawy w swoje ręce –

„Kiedy jedziemy”?

Reine Norwegia

praca w Norwegii

Trochę się rozmarzyłam, teraz czas na konkrety o przeprowadzce do Norwegii.

Szczerze, to decyzja nie była łatwa. Oboje jesteśmy z Lublina, mamy tu rodzinę, całkiem dobrą pracę, mamy gdzie mieszkać.

 Ale coś nas ciągle wierciło od środka….

Pewnego dnia siedziałam  na pysznym ciachu na jednym z lubelskich osiedli. Takie z tych  nowoczesnych, z ładnymi blokami, placami zabaw, kawiarenkami. „Marzenie każdego małżeństwa”.

Wtedy mnie dopadło – nie tego chcę.

Miałam dość schematów co trzeba , co wypada  w życiu czy po ślubie.

Może nie jesteśmy zbyt normalni, ale nigdy tego nie ukrywaliśmy 😉 Nie uszczęśliwiłoby mnie nawet najpiękniejsze mieszkanie, dobra praca i wakacje dwa razy do roku. Ciągnie mnie na północ.

Marzę o małym, drewnianym domku w małej mieścince u podnóża gór. Marzę by rano zbierać jagody, wieczorem chodzić z mężem nad fjord, a na kolację przyrządzać ryby które złowi. W weekend pływać kajakiem, chodzić po górach, spać w namiocie. Niby to co tutaj po trochu robimy, a jednak inaczej. Spokojnie, bez spiny, wdychająca  świeże północne powietrze.

Życie mamy jedno, nie musimy siedzieć narzuconych nam sztywnych ramach.

mieszkanie w Norwegii mieszkanie w Norwegii

Rzucamy pracę

Pracę mieliśmy całkiem ok.  „w schemacie” 😉 Arek pracę w banku za biurkiem, ja jako szkolny stomatolog.

Praca „od do”, niby w porządku, a jednak nie było to spełnienie marzeń. Trzeba było coś postanowić – jak nie teraz to kiedy?

W wakacje postanowiliśmy – ruszamy.

Czas pomyśleć co będziemy tam robić. Arek pierwszy rzucił pracę i zdał test na cieślę konstrukcyjnego.

Prace z drewna to jest coś co Arek uwielbia. W końcu ma doświadczenie w wykończeniu przyczepy czy zabudowy do minivana 🙂

Takich fachowców w Norwegii akurat potrzebują. Kilka dni po teście wsiadł w samolot do Bergen i pojechał 🙂

Do pracy Arka wymagana była na szczęście tylko znajomość angielskiego + rozmowa kwalifikacyjna i test praktyczny. Ja jeszcze nie wiem, co będę tam robiła. Daję sobie czas. Chciałabym pracować w zawodzie powiązanym ze studiami, ale zobaczymy co mi Norwegia przyniesie. Póki co uczę się norweskiego i daję sobie czas na miejscu na szukanie pracy. Często miałam tak, że nagle zupełnie przypadkiem pojawiała się idealna oferta. Będę czujna i zobaczymy 🙂

Długo opieraliśmy się przed wyjazdem. Przez lata wygrywał rozum, a nie serce.

Najlepsze jest jednak to, ze gdy podjęliśmy decyzję na miarę Wikinga absolutnie wszystko zaczęło się układać.

mieszkanie w Norwegii

praca w Norwegii

Gdzie dokładnie przeprowadzamy się  w Norwegii?

Docelowo planowaliśmy okolice Oslo. Jakaś mała miejscowość,oczywiście nad fjordem 🙂

Do Oslo z Lublina nie jest jeszcze aż tak daleko, a z Toudim będziemy podróżować samochodem ( awaryjnie są też w razie czego bezpośrednie loty ). Na pokładzie samolotu mogą latać psy do 12 kg – z transporterem…. Toudi i na czczo i bez szelek waży ponad 16…;)  .

Póki co Arek dostał pracę w Dales i pojechał sam na zwiady – co z wędką i kuksą idzie mu wyśmienicie 🙂

Dales, to mała mieścinka ok. 1,5h jazdy samochodem od Bergen. Miasteczko wygląda jak z „Przystanku Alaska”. Dwa sklepy, ośnieżone szczyty i mroczny fjord. Tego nam trzeba. Jak tylko się wdroży, zacznie powoli szukać mieszkania, bierzemy Toudiego ( i kajak! 🙂 ) i ruszamy całą rodziną.

Zobaczymy gdzie jeszcze będziemy mieszkać docelowo, ale damy się ponieść Norwegii – w końcu tam wszędzie jest pięknie!

Zew północy nie dał za wygraną 🙂

A Wy co myślicie o takiej decyzji ? Trzymajcie kciuki 🙂

drewniana kuksa

praca w Norwegii

praca w Norwegii



15 thoughts on “Przeprowadzamy się do Norwegii – Nasza historia”

  • Kochana, tak bardzo chciałam przeczytać ten wpis po dodaniu, a ciągle wyskakiwał mi błąd. Mam nadzieję, że będziesz mogła pracować w zawodzie, a ja będę mogła przyjechać do Norwegii do stomatologa. Już widzę te nagłówki „ONA jeździ leczyć zęby do Norwegii!” 😀 wysyłam dużo miłości. PS. Ostatnio myślałam czy Arek mówił gdzie pracuje i nie mogłam sobie przypomnieć. Już widzę oczyma wyobraźni różne piękne rzeczy, które robi do Waszego wymarzonego domku. Od razu skojarzyła mi się książka „Wymarzony dom Ani”. Buziaczki

    • Dziękuję bardzo za kciuki 🙂 <3 Taki "wymarzony dom Karoli" nad fjordem to jest totalnie to ;D A Arek zmieniał i zmieniał pracę, aż w końcu w Norwegii trafił :) ściskam mocno i zapraszam w przyszłości na zęby na północy :D :* :* :*

  • Cześć! 🙂 Fajnie się czyta takie historie jak Wasza, szczególnie teraz, kiedy sama zastanawiam się czy działać dalej zgodnie z rozumem i zostać w Polsce, czy dać się ponieść i wyjechać razem z chłopakiem do pięknej Szkocji, w której oprócz piękna po prostu lepiej i łatwiej się żyje. Teraz pracuję w IT, ale to nie jest mój świat. Dzięki za wpis i powodzenia na północy!!

    • Szkocja – cudowny pomysł! Pewnie gdybyśmy nie byli wcześniej dwa razy w Norwegii to uparlibyśmy się wł na Szkocję ;)Trzymam kciuki. Być może właśnie tam jest Wasze miejsce 🙂 <3

  • Jej Karolka super z tą Norwegią. Jestem zachwycona tym pomysłem. Brawo za odwagę i działanie wbrew schematom ( szczególnie tym społecznym). Nie mogę się doczekać dalszych relacji. 😍😍😍buziaki dla Ciebie i Arka.

    • Dziękuję Martuś :* Zbieraliśmy się długo z realizacją, ale najważniejsze że w końcu ruszamy. Wpadłam na chwilę w schematy i jednak to nie to… 😉

  • A ja tak nawiasem informuję, choć oczywiście o tym wiesz😉, że Toruń jest bardzo po drodze gdy jedzie się samochodem z Lublina do Oslo i z powrotem. To tak gdybyście potrzebowali postoju po drodze 😁

  • Pingback: levitra 20mg
  • Pingback: goodrx viagra
  • Pingback: cbd oil online
  • Pingback: cialis cost
  • Pingback: viagra coupons
  • Pingback: tadalafil 20mg

Dodaj komentarz


>
Facebook
%d bloggers like this: