Jak wygląda noc w wiszącym na skale namiocie? – Big Wall Camp

Jak wygląda noc w wiszącym na skale namiocie? – Big Wall Camp

Za nami Big Wall Camp czyli nocleg w wiszących na skale namiocie! Na całą noc zawisnęliśmy kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Jeszcze nie ochłonęliśmy i bujamy jeszcze gdzieś w obłokach… Zobaczcie jak było i jak wygląda Big Wall Camp. Odpowiemy też na najczęściej zadawane pytania – np. co zrobić gdy zachce Ci się do siku… 🙂

nocleg w wiszącym namiocie

Skąd pomysł na Big Wall Camp?

Zacznijmy od tego skąd w ogóle pomysł na wspinaczkę? Jak większość wyjazdów pomysł powstał zupełnie spontanicznie… Dostałam zaproszenie na Facebooku od koleżanki – „spędź nocleg w wiszących na skale namiocie”. Kuszące! To był impuls – wiedziałam że muszę być w tym namiocie. Od razu nas zapisałam. Wieczorem musiałam tylko namówić Arka… 🙂

Niewiele myśląc zgodził się. Podczas wspinaczki nasłuchałam się jednak, że warsztaty z dziergania makramy mniej ingerowały w jego bezpieczeństwo … 😉

Przeżyliśmy i nie tylko – chcemy jeszcze! To tylko potwierdza fakt, że w Big Wall Camp mogą uczestniczyć osoby takie jak my –  z zerowym doświadczeniem wspinaczkowym. Nocleg w podwieszanym na skale namiocie jest jedną z tych rzeczy, które warto zrobić przynajmniej raz w życiu 🙂 !

Kto dopisuje go do listy marzeń? 😀

nocleg w wiszącym namiocie

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w Big Wall Camp?

Tak naprawdę wystarczy się zapisać. Żeby spędzić noc w wiszącym na skale portalu nie są wymagane żadne umiejętności – zostaniemy przeszkoleni na miejscu.

Wystarczy mieć:

-swój śpiwór,

-dla wygody karimatę,

-naładowaną czołówkę.

I tyle 🙂 !

O resztę zadbają instruktorzy Integrowanie Przez Wspinanie.

Ewentualnym problemem może być tylko duży lek wysokości. Podczas zjazdu na line będzie dość duża ekspozycja. Jeżeli macie ciary już przy myciu okna na drugim pietrze, być może lepiej lepiej odpuścić. Jednak lekki lęk jest normalny i spokojnie da się go przełamać ! Jeżeli chcecie przeżyć przygodę i poczuć się jak wspinacze na wielkiej skale, na pewno dacie radę 🙂 ! Ja też się przez chwilę bałam  – ale było warto 🙂 !

Na stronie Integrowanie Przez Wspinanie mamy dwie opcje do wyboru mamy – całodniowe szkolenie wspinaczkowe i zjazdów na linie tzw. Big Wall Camp, albo samą noc w portalu, w którym możemy spać po krótkim przeszkoleniu. Podobno ta druga opcja jest częstym prezentem dla Młodej Pary na noc poślubną 😉

Aktualne ceny i szczegóły znajdziecie na stronie Integrowanie Przez Wspinanie

My wzięliśmy udział w całodniowych warsztatach Big Wall Camp i zdecydowanie polecam. Noc to byłoby za mało.

nocleg w wiszącym namiocie

Big Wall Camp czas start!

Zaczynamy w bazie wspinaczkowej w Dolinie Będkowskiej. Baza wspinaczkowa znajduje się ok. 300 metrów od Schroniska Brandysówka. Przy Brandysówce jest też rewelacyjne pole namiotowe pod praktycznie pionową skałą! Pomijając wspinaczkę jest tu po prostu pięknie! Na kemping można przyjechać z psem, a w schronisku serwują pyszne naleśniki meksykańskie i ciasto bananowe 🙂 !

Brandysówka schronisko
Nocleg na kempingu pod Brandysówką

Kilka słów o Big Wall Camp

Czujemy się trochę jak na koloniach! Cały dzień zapowiada się aktywnie. Startujemy o godzinie 9 w Bazie Wspinaczkowej. Na ścianie na przeciwko bazy wiszą już nasze portalag’e. Wysokość robi wrażenie! Wiszące na skale namioty dyndają na wietrze ok. 30 metrów nad ziemią.  Jeden wyjątkowo bardzo się kołysze – okazuje się, że będzie to nasz namiot 😉

nocleg w wiszącym namiocie
Fot: Dominik Cyran

Wisienką na torcie ma być oczywiście nocleg w wiszącym na skale namiocie, ale wcześniejsze aktywności okazały się równie ciekawe!

Cały sprzęt mamy zapewniony na miejscu. W bazie dostajemy uprząż, karabińczyki, kaski i specjalne buty do wspinaczki. Chyba sekret chyba tkwi w tych butach, bo dajemy radę!

Na początku jednak  wszystko jest dla mnie skomplikowane. Arek przynajmniej czyścił kiedyś komin u babci, ja nigdy jeszcze nie wisiałam na linie. Przy zakładaniu uprząż plącze mi się jak kabel do ładowarki, ale spokojnie –  instruktor wszystko dokładnie tłumaczy i idąc na ściankę czuję bardzo bezpiecznie.

Idziemy na naszą ściankę wspinaczkową – Dupę Słonia. Tak to oficjalna nazwa 🙂 .

Czy wspinanie się jest trudne?

I tak i nie. Na początku musiałam przyzwyczaić się do wysokości, zaufać linie, karabińczykom ( niewiele większym od tych, na których wisi nasz domowy hamak ) , no i mężowi, który będzie mnie asekurował 🙂 !

Na pierwszą skałę weszłam całkiem sprawnie, ale jak zobaczyłam na górze jak wysoko jestem, kazałam sobie zrobić zdjęcie bo „już na pewno więcej tutaj nie wejdę!”. Adrenalina jednak skoczyła i chciałam jeszcze raz :D! To naprawdę wciąga!

Wspinanie jest nawet łatwiejsze niż myślałam. Mieliśmy zapewnione specjalne buty do wspinaczki i proszek – magnezję do rąk, który ułatwia przyczepność. Okazało się, że o dziwo jestem w stanie wejść na praktyczne pionową skałę, co wcześniej wydawało mi się zupełnie niemożliwe!

Ściana od dołu wygląda potężnie. Odnajdujemy jednak centymetrowe wgłębienia i siłą rąk czy nóg jesteśmy stanie się po nich wdrapać! To było niesamowite!  Nie próbowałam nigdy wspinania na sztucznej ściance wspinaczkowej, ale podobno na prawdziwej skale jest dużo łatwiej. Ze względu na przyczepność, nie mówiąc już o motywacji. To tak jak porównanie biegania na bieżni z biegiem przez piękny las.

Podczas wspinania pracujemy w parach i asekurujemy siebie nawzajem, oczywiście pod czujnym okiem instruktora Integrowanie Przez Wspinanie.

Przed wspinaczką trzeba pamiętać o pewnych rzeczach :

  • założyć wygodny, nie krępujący ruchów strój. Raczej lekki- z emocji będzie gorąco!
  • koniecznie związać włosy – bardzo łatwo wkręcają się w linę
  • jeżeli nosicie okulary lepiej nałożyć soczewki, żeby nie uszkodzić okularów
  • najlepiej, żeby paznokcie były krótko obcięte ( do zjazdu do portalu możemy mieć nawet piękne tipsy, ale podczas wspinaczki daleko z takimi nie zajdziemy 😉 )
  • lepiej nie kremować rąk  🙂 !

nocleg _w_wiszącym_namiocie

Przeszkolenie linowe 

Po warsztatach wspinaczkowych czas na przeszkolenie linowe, które będzie niezbędne do zjazdu wiszącego na skale namiocie. Trzeba nauczyć się tego odpowiednio wcześniej – do portala będziemy schodzić grubo po zmroku! 🙂

Wchodzimy na najwyższą skałkę, podpinamy się do liny i zjeżdżamy. Wydawałoby się to take łatwe, ale dopiero tutaj poczułam lekki lęk wysokość! Trzeba dać krok do tyłu w przepaść i już nie ma odwrotu 😉 Sam zjazd odbywa się jednak bardzo spokojnie. Sami wybieramy prędkość. Dawkujemy sobie linę centymetr po centymetrze i krok po kroku posuwamy się na dół. Nie ma szans, żeby spaść – możemy nawet puścić linę obiema rękami i pomachać 😉 !

( Jak widać nie macham jednak na zdjęciach 😉 )

Integrowanie Przez Wspinanie

Integrowanie Przez Wspinanie

Na koniec uczymy się jak wejść do góry po linie na tak zwanej „małpie” i zasad rozstawiania portalu. Na szczęście nasze miejsca na nocleg  już wiszą na skale, bo rozstawienie namiotu 30 metrów nad ziemią nie byłoby takie łatwe.

Czym jest w ogóle portal ?

Portal – inaczej portaledge, czyli namiot ścianowy. Jest to dość specyficzny rodzaj namiotu, służący do nocowania na skałach podczas długich górskich wędrówek. Z samej platformy można też asekurować wspinającego się partnera, przygotować posiłek lub po prostu odpocząć.To oczywiście ostateczność. Sam namiot waży kilkanaście kilogramów, a w górach każdy gram się liczy! Jest używany tylko w ekstremalnych przypadkach, gdy nie ma możliwości obozowania na płaskiej półce skalnej.

Uczestnicząc w Big Wall Camp i siedząc w namiociku, w którym ledwo jesteśmy w stanie się obrócić, możemy wyobrazić sobie jak czują się prawdziwi wspinacze! My trochę bawiliśmy się w wspinaczkę, a wysokogórska wspinaczka to naprawdę wyczyn. Wyobraźmy sobie, że wspinamy się cały dzień, niesiemy w plecaku prowiant i ciężki namiot, a na koniec dnia  rozwieszamy go nad przepaścią, nierzadko w trudnych warunkach atmosferycznych. Tym bardziej jestem pełna podziwu dla ekstremalnych wspinaczy! To naprawdę mega wyczyn! Warto spędzić noc w portalu, żeby poczuć przynajmniej namiastkę wysokogórskiej przygody.

Noc w wiszącym na skale namiocie

Wieczorem mamy też czas na ognisko integracyjne. Tipi w Bazie Wspinaczkowej robi wrażenie.

Big Wall Camp

Big Wall Camp

Zjeżdżamy  na nocleg w wiszących na skale namiotach

Po ognisku integracyjnym w Tipi trzeba wykorzystać umiejętności z całego dnia! O 22 czas zjechać do wiszących na skale namiotów.

Do portali wchodzimy od góry. Nie wymaga to od nas żadnej siły. Wykorzystujemy umiejętności z zajęć zjeżdżania po linie. Z plecakami wchodzimy na skałę przy Bazie Wspinaczkowej, a instruktor podpina nas do liny. Teraz już tylko wystarczy dać krok w ciemność i zjeżdżamy do noclegu na skale.

Portale są dwuosobowe. Zabieramy ze sobą plecak ze śpiworem, karimatą i termosem z kawą. Warto przecież wypić kawę o poranku z takim widokiem! Nie ma jeszcze opcji All Inclusive z dostawą kawy i jajecznicą – ale kto ich tam wie 😉 !

Na kaskach oczywiście mocujemy czołówkę. Niebo jest czyste i pełne gwiazd. Zjeżdżamy pojedynczo do portali, które zapalają się od naszych latarek kolejno jak świetliki.

 

nocleg w wiszącym namiocie

Instruktor zjeżdża obok każdego na linie, a gdy już jesteśmy w namiocie zostajemy przypięci grubą liną. Zabezpieczenie nawet dla lunatyków. Możemy się wiercić w nocy ile chcemy, mamy gwarancję że nie spadniemy. Śpimy cały czas w uprzęży, do snu możemy zdjąć jedynie kaski.

Nasz namiocik okazuje się trochę „inny”. Wszystkie inne wyglądają jak zwykłe otwierane z dwóch stron namioty. Nasz nie ma sklejonych ścianek z podłogą. Wygląda raczej jak nosze przykryte pałatką. Zachwalany jest jednak jako ten wyjątkowy. Na początku wyglądając w mrok przez poły namiotu, nie widzę plusów, zobaczy je jednak rano…. 🙂 Będzie genialnie!

Staramy się ulokować wszystko na powierzchni małego namiotu. Tu nie ma miejsc na bałagan! Rozkładamy maty i śpiwory, a wszystkie drobiazgi i plecaki przypinamy karabińczykami do specjalnych zaczepów. W podłodze namiotu znajdujemy też specjalna kieszeń na drobiazgi. My mamy gwarancję, że nie wypadniemy, telefon niekoniecznie. Lepiej umieścić go bezpiecznie w kieszonce.

Zaraz za ścianą widzimy gołą skałę. Na początku układam się na znak jak w sarkofagu w obawie przed każdym ruchem. W nocy jednak czuję się już jak u siebie i klasycznie spycham Arka na ścianę, tym razem prawdziwą. Jeżeli w parze będzie różnica wagi lepiej, żeby cięższa osoba spała od strony ściany. Dla komfortu psychicznego lepiej, żeby namiot przechylał się do skały niż na zewnątrz… 🙂

Noc w wiszącym na skale namiocie

 

Co zrobić gdy zechce nam się do toalety ?

Na to nie ma super rozwiązania. Wspinacze wysokogórscy na takie sytuacje mają specjalne pojemniki ( dla kobiet She wee ). Jeżeli nie jesteśmy, aż tak przygotowani lub nie mamy ochoty zgłębiać tematu, pozostaje wstrzymanie się od picia wieczorem. Jeżeli już nie możemy wytrzymać dzwonimy po instruktora lub krzyczymy z góry ( instruktorzy nocują w bazie na dole – na pewno usłyszą nasze rozpaczliwe wołanie ).

Jakby nie patrzeć mężczyźni mają łatwiej. Szczególnie jeżeli nocują w namiocie na samym dole. Z nieoficjalnym źródeł powiem, że niektórym się udało… 🙂 Ja wolałam nie pić od 18… 😉

Kawę rano mogłam już zaryzykować 🙂

Noc w wiszącym na skale namiocie

Rano wszystko wyglądało już zupełnie inaczej.

Wstaliśmy o 6, żeby nie tracić ani chwili. Odrzuciliśmy poły naszego namiotu. Rzeczywiście okazał się wyjątkowy! Zza każdej ścianki roztaczał się wspaniały widok na Dolinę Będkowską. Surowa ściana okazała się już nie taka straszna ( w końcu Arek przytulał się do niej całą noc ), a  wysokość 30 metrów nad ziemią, nie robiła już takiego wrażenia.

To tylko znak – Big Wall Camp powinien trwać dwa dni 🙂 ! Po nocy spędzonej w wiszącym na skale namiocie poczułam, że dopiero się rozkręciłam 😉 !

Noc w wiszącym na skale namiocie

Noc w wiszącym na skale namiocie

Instruktorzy przychodzą po nas ok 8 rano.

A my wcale nie mamy ochoty się ewakuować! Niektórym spieszy się do toalety, my odwlekamy jak możemy i delektujemy się kawą. Paprykarz nigdy nie smakował tak dobrze jak w wiszącym na skale namiocie!

A Wy kiedy próbowaliście czegoś po raz pierwszy?

My na noc w wiszącym na skale namiocie trafiliśmy zupełnie przypadkiem, a rozbudziłam w sobie nie znane mi pokłady emocji i pasje. Nie lubię używać górnolotnych słów o wychodzeniu ze strefy komfortu, ale noc w wiszącym na skale namiocie właśnie taka była. Tam gdzie zaczynają się schody pod górę, lub dosłownie – skałę, doświadczamy najpiękniejszych wrażeń.

Więcej informacji o nocy w wiszącym na skale namiocie znajdziecie na stronie Integrowanie Przez Wspinanie

To jak – kto chciałby spróbować 🙂 ?

Na koniec odważyłam się nawet pomachać 😀

https://ipw.info.pl/

Noc w wiszącym na skale namiocie



Dodaj komentarz


Obserwuj mnie na Facebooku!

Facebook
%d bloggers like this: