Skąd się wzięło LOVE KROWE ? – Love krowe blog

Skąd się wzięło LOVE KROWE ? – Love krowe blog

Love Krowe blog

Często pytacie skąd się wzięła nazwa Love Krowe.  Nazwa powstała trochę spontanicznie… ale nigdy tego nie wyjaśniałam. Dzisiaj opowiem Wam jej krótką historię 🙂

Wszystko zaczęło się od roweru….

Swojego czasu Arek zaraził mnie pasją rowerową. Na rowerach jeździliśmy wszędzie. Do pracy, na weekendowe wypady czy do sklepu po arbuza i wino. Jazda na rowerze podobała nam się tak bardzo, że wakacje postanowiliśmy przejechać wybrzeże wzdłuż Bałtyku – ze Świnoujścia na Hel.

Trzeba było tylko kupić rower. Do przejechania mieliśmy ok. 500km. Kondycja to jedno, ale bez dobrego roweru straciłabym tyle energii, że nie uzupełniłabym jej nawet kilogramami wędzonych makreli i gofrów zjadanych po drodze.

Arek znalazł rower „idealny” dla mnie. Dobre przerzutki, hamulce, cena. Wszystko dobrze, ale dlaczego jest cały czarny…? Nie tak to sobie wyobrażałam. W myślach widziałam siebie, jadącą wzdłuż Bałyku na pastelowym rowerze, z przekąskami w kwiatowym koszyku i dzwoniącą na mewy kolorowym dzwonkiem. Arek sprowadził mnie na ziemię – 500km na takim nie przejadę. W sklepie zaczęłam więc kombinować. Czy mógłby mi Pan przełożyć do niego białe siodełko  w tej samej cenie? Do tego poproszę te białe rączki? W głowie już miałam pomysł – czarny z białymi dodatkami. Niech będzie czarny. Przerobię go na krowę.

Zaczęłam dobierać krowie dodatki, a rower coraz bardziej mi się podobał. Sakwy, dzwonek, siodełko.

Love krowe zaczęło się od roweru. Love k-Rower.

 

Nazwa może głupkowata, ale z sentymentu jej nie zmieniam, bo tak to się właśnie zaczęło. Jeszcze na blogspocie zaczęłam bardziej dla siebie i rodziny opisywać przygotowania i trasę wzdłuż Bałtyku.

Krowie sakwy co prawda nie były tak wytrzymałe, żeby towarzyszyć mi wzdłuż Bałtyku, ale rower krową pozostał. Krowa bez problemu przejechała ze Świnoujścia na Hel. Ale to była przygoda! Na rowerach odkryliśmy mnóstwo dzikich plaż i miejsc, w których nie ma tłumów turystów.

Jeżeli jednak będziecie mieli ochotę przejechać taką trasę sprawdźcie najpierw kierunek wiatru! Nas na początku dziwiło dlaczego wszyscy rowerzyści jadą ze wschodu na zachód, a tylko my odwrotnie. Jak zaczęło wiać szybko się o tym przekonaliśmy. Kierunek wiatru ma znaczenie, gdy jedziesz z sakwami dwa tygodnie na rowerze.. 🙂

Morze, noclegi na bezludnych plażach wynagrodziły nam zmagania z wiatrem i rok później ruszyliśmy na 3 tygodnie do Norwegii. Na rowerach oczywiście. Norwegia była niesamowita! Po tygodniach na rowerze,  400km w nogach i spędzeniu nocy na Preikestolen,wróciliśmy zakochani w północy , ale na rower już szybko nie wsiedliśmy… 😉

Nie chcę nikogo do Norwegii na rowerach odstraszać , ale wyobraźcie sobie że jedziecie 7km pod górę, potem 7km w dół- cykl powtórz. I tak przez 3 dni… 😉 Dobry rower tutaj nie pomoże – trzeba mieć w nogach i w głowie – np. motywację w postaci tabliczki czekolady na szczycie 😀 .

Do Norwegii ruszyliśmy jeszcze raz rok później, ale rower zamieniliśmy już na kajak. Teraz w pakiecie podróżuje z nami mops, ale Love krowe pozostało 🙂

Teraz blog Love Krowe to po prostu my i nasze podróże, którymi chcemy się z Wami dzielić. Raz kajakiem, raz z mopsem , innym razem pod namiotem czy na pustyni. Uwielbiamy zmiany i próbowanie nowych rzeczy, ale sentyment do roweru pozostaje.

Na rowerze nie siedziałam od czasu Norwegii, ale okazuje się, że wrócę na niego całkiem niedługo!

Znowu czeka mnie rowerowa przygoda. Nie wiem co na to moje nogi, ale ja nie mogę się doczekać 🙂

Ale o tym wkrótce  🙂



9 thoughts on “Skąd się wzięło LOVE KROWE ? – Love krowe blog”

  • Ciekawy początek I nareszcie wiem, skąd ta nietypowa nazwa… Zawsze mnie to frapowalo 😉Ja jestem bez pamięci zakochana w wyprawach rowerowych i takie najchętniej odbywam, nie wspominając o biwakowaniu☺️

    • Oj dziękuję bardzo :* :* <3 Dostawałam ostatnio trochę pytań o nazwę, więc postanowiłam rozwiązać zagadkę.. ;) :D Ściskam mocno i dziękuję, że jesteś z nami :)

  • Zacna historia! Szkoda, że sam nie mogę się wykazać takim fajnym „mitem założycielskim”. W Norwegii się bywało i rozumiem doskonale zrażenie do roweru po takim tripie!:)

    • hihi Norwegia w sposób magiczny potrafi zamienić każdego zapalonego rowerzystę w kajakarza… 😉 Ale po Chorwacji znowu się do roweru przekonałam 😀

    • O proszę, nie wiedziałam, że też jesteście z Lublina :D! Chyba przydałoby się jakieś grubsze spotkanie lubelskich blogerów podróżniczych :)! Trzeba będzie coś pomyśleć 🙂

  • Jestem pod wrażeniem! Dla mnie tak podróż jest nie do osiągnięcia na tę chwilę, ale może za rok mi się uda. Na razie zacząłem od nieco krótszych przejażdżek 🙂

    • W takim razie trzymam kciuki :)! Norwegia rzeczywiście była ciężka, ale trasę Świnoujście – Hel da się przejechać bez większych przygotowań. Rowerowe przygody zawsze super- życzę samych wspaniałych tras 🙂

Dodaj komentarz


Obserwuj mnie na Facebooku!

Facebook
%d bloggers like this: