Śpiwory Fjord Nansen w Szkocji – Recenzja

 Śpiwory Fjord Nansen w krainie Hobbita

To dla wyprawy do Szkocji na 3 tygodnie porzuciliśmy upalne lato i zaszyliśmy się w mrocznej tolkienowskiej krainie. W ponad 6 tys. kilometrową podróż ruszyliśmy z Lublina samochodem przerobionym na sypialnego minivana, by wreszcie trafić na wymarzony koniec świata – samą północ Szkocji.

Bardzo ucieszyliśmy się, że w podróży będą nam towarzyszyły śpiwory Fjord Nasnen, które dostaliśmy od firmy do przetestownia w szkockich warunkach.

Jak sie spisały ? Zobaczcie sami 🙂

Od razu wiedzieliśmy, że śpiwory będą idealne na tę podróż. Od kilku lat każde z nas miało po jednym egzemplarzu : ja super ciepły – TRONDELAND (przybijam piatkę wszystkim zmarźluchom ;)! ), Arek – model VARDO.

Na wyjazd dostaliśmy uzupełnienie naszego kompletu – teraz każde z nas w zależności od pogody ma dwa do wyboru. Co więcej, mając w parze śpiwory z opcją zamka Prawy i Lewy, możemy  sprawnie je połączyć, co daje nam jeszcze więcej ciepła :)!

 TRONDELAND

To idealna opcja zimne dni i….po prostu dla mnie 🙂

Ten super ciepły spiwór ( temperatura przeżycia -26 stopni!) zadba o cieple stópki nawet przy bardzo niskich temperaturach. U mnie sprawdzał się świetnie nawet na początku maja, gdy ziemia pod namiotem nie była jeszcze nagrzana, ale bez problemu spędziłam w nim też noc w bardziej ekstemalnych warunkach – m. in. w Tipi przy ataku śnieżycy w Bieszczadach. Mimo, że woda do picia zamieniła się w lód,  nam wcale było tak zimno :)! ( Więcej o zimowej przygodzie przeczytacie tutaj KLIK ).

Szkocja

Przemieszczając się coraz bardziej na północ Szkocji, tempertura zmieniała się drastycznie – z ponad 30 stopniowych upałów trafiliśmy nagle w samo serce północnego „lata”. Słońce dość rzadko zaszczycało nas swoją obecnością, a aura przypominała bardziej naszą jesień .

Choć chłodno, krajobraz zachwycał swoją surowością i tą przepiękną, bezkresną ciszą…

Przemierzając kilometry po odludnych terenach, wieczorem zaszywaliśmy się w naszym małym azylu – samochodzie z rozłożonym tropikiem i chłonęliśmy widoki. Z kubkiem rozgrzewającego wina, opatulona w śpiwór przyglądałam się owcom niespiesznie spacerujących przed samym namiotem.  Rozkoszne ciepło rozchodzi się po całym ciele, a  serce zaczynało bić szybciej w zgodzie z północą.

#bewildatheart

Dla mnie najważniejszy jest zakres temperatur – jest to pierwszy śpiwór, w którym jest mi po prostu ciepło 🙂

TRONDELAND jest najcieplejszym śpiworem Fjorda Nansena i docelowo przeznaczony jest do spania w niskich temperaturach m. in. do zimowego nocowania pod namiotem. Ale nie tylko. Jak dla mnie był najlepszym rozwiązaniem na północy Szkocji. Poleciłabym go osobom szybko marznącym przy podobnych kierunkach wypraw – Norwegia, Islandia, biwakowaniu wczesną wiosną czy późną jesienią.

Trzeba pamiętać, że każdy ma inne odczucie zimna ( w szczególności kobiety i mężczyźni ) – Arek np. wchodzi do tego ciepłego śpiwora dopiero gdy temperatura spada poniżej zera 🙂

TRONDELAND przetestował poprzedniej zimy podczas noclegu pod namiotem przy -17 stopniach.

Spanie w zimie – kilka słów od Arka:

„Spanie w zimie pod namiotem wielu osobom wydaje się ekstremalne, ale to tak naprawdę kwestia dobrego sprzętu. Po pierwsze namiot – im mniejszy tym cieplej w środku, najważniejszy jest jednak śpiwór. Ja używam Trondeland (od teraz w rozmiarze XL), a powodów jest kilka:

– Spiwór syntetyczny o wiele łatwiej wysuszyć niż puchowy.

 Po pierwsze nie jest to śpiwór puchowy – te choć są cieplejsze i zajmują stosunkowo mało miejsca mają jedną zasadniczą wadę – chłoną wilgoć z powietrza i ciężko je wysuszyć. Kiedy śpimy w namiocie różnica temperatur w środku i na zewnątrz (plus para z ust) sprawia, że wewnątrz pojawia się naprawdę sporo wilgoci. Oczywiście można otworzyć wszystkie wywietrzniki, ale to przekreśla caly zysk z wyższej temperatury w namiocie.

Trondeland jest dodatkowo z jednej strony czarny co pomijając względy praktyczne (nie widać brudu) rozwieszony na linie przyciąga promienie słoneczne i szybko schnie po nocy.

– konstrukcja

Kolejny plus to sama konstrukcja śpiwora, która również jest dopracowana i widać że firma testuje swój sprzęt na ludzich 🙂 Zamek na całej długości jest ocieplany, a ściągacz w okolicy barków zatrzymuje w środku sporo ciepła. Wszystkie linki od ściągaczy są stosunkowo łatwo dostępne od środka i nie trzeba w nocy długo szukać sznurka żeby się wyzwolić 😉 .

 – W zimie zawsze lepiej używać śpiwora o rozmiar większego niż  to niezbędne

Dzięki temu uzyskujemy dodatkową ciepłą przestrzeń na butelkę z wodą i ubrania na rano (uwierzcie na słowo, że po wyjściu z nagrzanego śpiwora nie ma nic gorszego od nakładanie zamarzniętych ubrań 🙂 )

Ja do śpiwora zawsze chowam wodę (lepiej żeby się nie wylała) i ubrania na rano. Po noclegu w tipi już wiem, że trzymanie wszystkiego na zewnątrz to zły pomysł. Jeden szczegół wyjątkowo przypadł mi do gustu – jest to zapinana ma suwak kieszeń od wewnętrznej strony. Ja trzymam tam zawsze latarkę, telefon i zapasowe baterie, które nie dość że nie zamarzną to jeszcze zawsze mam je pod reką.

 W śpiworze najlepiej jest spać w samej bieliźnie
W ten sposób możemy go bardziej nagrzać od środka.  Jeżeli śpiwór nie jest zbyt obcisły rano możemy się jeszcze w nim ubrać nie wychodząc w majtkach na mrozy 😉
 – Izolacja
Ostatnią rzeczą o ktorej trzeba pamiętać to izolacja od ziemi. Skuta zmarzliną ziemia może wyciagnąć z nas całe ciepło. W lecie używamy maty samopompującej Fiorda Nansena, w zimie od spodu dokładam jeszcze karimatę (thermarest solite) „

 -waga – ok. 2kg. 

Rozmiar naszych śpiworów: Karolina – MID (  do 178 cm wzrostu ), Arek – XL ( do 195cm wzrostu ).

Śpiwór dostępny jest na stronie TUTTU.PL  i GLOBTREK.COM

Model VARDO

Na południu Szkocji, w okolicach Glasgow temperatura była trochę wyższa ( w nocy ok 15 stopni ). W namiocie rozbitym nad brzegiem jeziora model VARDO w zupełności nam wsytarczał.

Vardo jest modelem bardziej uniwersalnym i może nam służyć praktycznie przez caly rok oprócz zimy. Zakres temperatur spokojnie wystarcza na wiosnę i jesień ( a w gorące noce w lecie można się przecież rozpiąć lub nakryć czymkolwiek 🙂 ).  Dużą zaletą jest jest niewielki rozmiar po skompresowaniu i niska waga.  Co do jakości ciężko mieć zastrzeżenia:

Ten model dosyć intensywnie testowaliśmy na zwierzętach 🙂 .

Producent zapewnia, że po 10 praniach nie zmienia swoich właściwości. My w tym sezonie praliśmy go 2 razy (niektórzy mają zwyczaj chodzenia po śpiworze z zabłoconymi łapami 😉 ) Drugim testem jaki przeszedł na zwierzętach jest test drpania – Test drapania polega na bezcelowym wydrapywaniu jednego miejsca w śpiworze przez ok 2 minuty.

Ten dosyć niestandardowy test można uznać za wielokrotnie zaliczony, więc do odporności mechanicznej ciężko mieć zastrzeżenia… 🙂 

Przechowywanie

Warto pamietać, żeby nie przechowywać śpiworów w worku kompresyjnym inaczej mogą utracić swoje parametry cieplne. Miedzy podróżami trzymamy je rozłożone na wieszakach lub w zwykłych workach do przechowywania.

Przynajmniej godzinę przed spaniem spiwór rozkładamy tak aby zdążył sie napowietrzyć i rozprężyć.

Dodatkowym plusem jest jest fakt, że wbrew pierwszemu skojarzeniu Fjord Nansen jest Polską firmą .

 ( Sprzęt dostępny w sklepie TUTTU.PL i GLOBTREK.COM )

Śpiwory na pewno wybiorą się z nami  jeszcze w niejedną wyprawę. Więcej testów już niebawem w zimie :D!

TRONDELAND czy VARDO?

A Wy który z nich zabralibyście w wymarzoną podróż :)?

2 thoughts on “Śpiwory Fjord Nansen w Szkocji – Recenzja

  1. Super wpis! Aż zachciało mi się mieć śpiwór! 😁
    I jak zwykle piękne zdjęcia. Czekamy na kolejne szkockie wpisy😍

Dodaj komentarz