Nocowanie na dziko w Polsce – Gdzie szukać dzikich plaż

Gdzie szukać dzikich plaż  i weekend na bezludnej wyspie

Upał daje nam chwilę wytchnienia. Obudzona światłem poranka wychodzę z namiotu i kieruję się wprost do Wisły. Na białym piasku, moje kroki lądują tuż obok świeżych śladów kopyt. Jak okiem siegnąc – cisza. W różowej poświacie bezludna wyspa wygląda jeszcze bardziej magicznie.  Welon mgły powoli ustepuje miejsca słońcu, a odgłosy nocy pozostaną już tajemnicą, gdy nagle, ze skraju wyspy wyłania się sarna.

Lekkim krokiem przebiega przez mielizny, po czym wskakuje do wody i płynie na drugi brzeg Wisły , dzielna!

Mało kiedy udaje mi się wstać przed 5 rano, ale dzisiaj zdecydowanie było warto !

Bo czasami od wielkiej przygody dzieli nas tylko rozbicie namiotu…

Sezon na noclegi pod namiotem w pełni. Podrzucam Wam więc parę pomysłów na noclegi. Najlepsze niekonicznie są na kempingu.

Od lat uwielbiamy noclegi na dziko, a naszym ostatnim odkryciem są dzikie wyspy i plaże naszej królowej rzek – Wisły. Część z tych miejsc znaleźliśmy płynąc kajakiem z Sandomierza do Kazimierza Dolnego. Podczas tamtego wyjazdu dzika przyroda zauroczyła nas tak bardzo, że kilka tygodni później postanowiliśmy spędzić cały weekend na jednej z wysp mijanych po drodze. ( Więcej o spływie znajdziecie tutaj: KLIK )

Gdzie szukać dzikich plaż?

Na Wiśle jest ich naprawdę mnóstwo! Na większość z nich dostaniemy się tylko drogą wodną – tu z pomocą przychodzi własny kajak, ale jeżeli nie mamy takiego sprzętu na stanie, myślę że warto pokombinować. Zapytajmy organizatorów spływów o możliwość przenocowania w terenie albo nawiążmy kontakt z miejscowymi – tu prawie każdy ma przy brzegu tradycyjna drewnianą łódź – pychówkę.

 Przy niskim poziomie wody na część wysp można przejść nawet pieszo ( oczywiście z rozwagą, bo na rzece trafimy na wiele uskoków głębokości ). Ale jeżeli nie mamy kajaka czy łódki nic nie stoi na przyszkodzie by zaszyć się na jedej z dzikich plaż dostępnych już na brzegu.

Oczywiście na brzegu istnieje większe ryzyko, że oprócz nas rozbiją się też inne osobniki ludzkie, ale myślę że jak Wisła długa i szeroka każdy znajdzie jakieś miejsce dla siebie 🙂

A jak szukać dzikich plaż?

My najczęściej wypatrujemy piaszczystych miejsc na Google Earth, potem sprawdzamy ewentualny dojazd czy możliwość dopłynięcia kajakiem.

Na mapie zajdziemy jednak tylko orientacyjne położenie wysp. Większość z nich ma charakter nieregularny w zależności od poziomu wody. A co znajdziemy na miejscu często jest już zagadką.  Przy upałach w ciągu paru dni pogoda może wyczarować nowe plaże ( po ostatnim upalnym weekendzie, poziom wody spadł tak bardzo, że z bezudnej wyspy doszliśmy prawie pieszo na drugi brzeg! ), ale przy opadach nasze ukochane piaszczyste miejsce może już nie wyglądać tak samo.

Co ma też swoje plusy – tu nigdy nic nie wyląda tak samo dwa razy!

Polecane miejsca

Do polecenia mam parę okolic, w których warto wypatrywać miejsca na nocleg. Wisłę udało nam się zbadać na odcinku od Sandomierza do Kazimierza Dolnego, ale na pewno w każdym rejonie Doliny Wisły znajdziemy jakieś świetne miejsca!

Okolice Wilkowa

Na ostatni nocleg wybraliśmy się w okolice Wilkowa. Dostaniemy się tu tylko drogą wodną. Na miejscu znajdziemy kilka wysp porośniętych drzewami, co daje nam zarówno zbawienny cień jak i drewno na opał.

Natomiast brzeg obfitował w wędkarzy – podobno można tu złapać potężne sumy! Mimo że nie znajdziemy na nim plaż, jest to wspaniałe miejsce na podziwianie wschodów i zachodów słońca.

Wyspa w okolicach Wilkowa

Annopol i Basonia

Pomiędzy tymi miejscowościami znajdziemy dwa szeregi wysp. Do wyboru – od spękanych słońcem plaż ( bez odrobiny cienia ), po wyspy w porośnięte krzewami, a nawet młodymi drzewkami.

Więcej zdjęć w relacji ze spływu Wisłą: KLIK

Wyspa za Annopolem
Wyspa w okolicach Basoni

Wałowice

Plaże tutaj może są troszkę mniej spektakularne, ale znajdziemy je już przy brzegu.

Na jednej z nich schroniliśmy się uciekając kajakiem przez burzą. Bez problemu znajdziemy tu miejsce na ognisko i drewno na opał.

Kazimierz Dolny i okolice

Tutaj co prawda nigdy nie spaliśmy pod namiotem na dziko, ale za to byliśmy tyle razy, że ciężko nie wspomnieć o tych okolicach.

Jeżeli odbijemy kawałeczek za bulwarem w Kazimierzu ( stojąc przodem do Wisły –  w lewo)  dotrzemy na dziką plażę, a jeszcze dalej na plażę nudystów.

Najpiękniejszy widok roztacza się jednak z Mięćmierza.

Miejsce jest niezwykłe. Spod położonego na klifie drewnianego wiatraka roztacza się spektakularny widok na Krowią Wyspę . Miejscowi często organizują sobie tutaj ogniska. Słyszałam, że jeżeli dobrze zagadamy, jest możliwość umówienia się na transport i odbiór następnego dnia …:)

A przy upalnym lecie wokół pojawia się tu mnóstwo wysepek, plaż i mielizn, na które dojdziemy tylko delikatnie mokrą nogą. To tu mieliśmy sesję ślubną. Możecie zobaczyć jak wygląda to miejsce pod koniec sierpnia.

( Fot: Olek Wolak – więcej zdjęć tutaj KLIK )

 

A jak to w ogóle jest z noclegami na dziko w Polsce?

Teoretycznie – nie wolno.

Ale nie dajmy się zwariować. Od lat nocujemy na pażach, przy dzikich jeziorach, czy w lesie i nie spotakały nas w związku z tym żadne nieprzyjemności. Oczywiście trzeba to robić z głową. Nie nocujemy na terenie Parków Narodowych – tam gdzie jest to kategorycznie zabronione. Zawsze pozostawiamy po sobie porządek, nie słuchamy głośno muzyki i przede wszytskim nie rozpalamy ognisk w lesie przy zagrożeniu pożarowym.

Moim zdaniem – jeżeli robimy to z rozwagą, nie ma przeciwskazań.

Na stronie Lasów Państwowych znadzimy przecież informacje jak spać na dziko w lesie, a nawet jak zbudować szałas.

 

Gdzie jeszcze szukać miejsc pod namiot?

Oprócz wysp na Wiśle uwielbiamy spać w Lasach Janowkich. Tam tereny są nie do przemierzenia. Możemy się zaszyć w ich sercu, w najprawdziwszej dziczy.

Weźmy ze sobą dokładną mapę i kompas. Łatwo się zgubić!

Na zdjęciach poniżej Lasy Janowskie, okolice Kochanów. ( Więcej zdjęć tutaj KLIK  )

Plaże nad Bałtykiem

„Już nie ma w Polsce dzikich plaż”…?

Ależ są! Tylko trzeba po nie sięgnąć kawałeczek dalej. Tam gdzie kończą się budki z lodami i nie dochodzą panowie z gorącą kukurydzą.

Na taki skarb, cenniejszy niż nie jeden bursztyn wyrzucony na brzeg, trafiliśmy lata temu jadąc rowerami wzdłuż Bałtyku.

Plaża znajduje pomiędzy Łazami a Dąbkowicami. Na długości ok. 3km, oprócz piasku nie znajdziemy zupełnie nic! Wzdłuż plaży nie ciągnie się żadna droga, żadna nawet najmniejesza ścieżka. Dostaniemy się tu wyłącznie o własnych nogach z jednej ze wspomnianych miejscowości. A co za tym idzie, koczując tu w namiocie przez całe 3 dni odwiedził nas tylko ciekawski łabędź.

Więcej zdjęć znajdziecie w Bardzo archiwalnym wpisie KLIK

Podobno wszystko jest już zbadane, odkryte. A jednak, jeżeli tylko dobrze się rozejrzymy, wyjdziemy poza wyznaczone miejsca, tuż obok czekają na nas wspaniałe przygody. Nad rzeką,  morzem, w lesie czy w górach, odnajdźmy miejsca gdzie możemy poczuć się jak pierwsi odkrywcy.

Czasami wystraczy tylko wyjść z domu i nie wrócić na noc.

Dodaj komentarz