Sprzedaliśmy przyczepę! – Nasze wakacje z przyczepą kempingową

Stało się! Sprzedaliśmy przyczepę …!

Z łezką oku ( i na całej twarzy !) nasz piękny, pierwszy współny dom poszedł do nowego właściciela.

Przyczepka służyła nam dzielnie przez dwa pełne sezony.

„Na koniec świata, i jeszcze dalej!”

W pierwszej wyjątkowej podróży – bo poślubnej. Przez Litwę, Łotwę, Estonię, wylądowała w samym centrum Rovaniemi, tuż przed domem Świętego Mikołaja, by jechać dalej na północ, przez mroczną Szwecję, aż na sam czubeczek Lofotów.

Nasz mały domek spisał się wspaniale za kołem podbiegunowym , a rok później ruszył już w zupełnie inne temperatury. Z nastoletnim mopsem na jego pierwsze wielkie wakacje – do Chorwacji, a potem Bośni i Hercegowiny.

Ale przede wszystkim służyła nam jako pierwszy przedmałżeński domek, w którym spędzaliśy każdą wolną chwilę jeszcze na działce u rodziców. Rozdawaliśmy tu zaproszenia ślubne, piliśmy piwo i zamawialiśmy niezliczone ilości pizzy dostarczanej wprost do okna przyczepy.

Wydawało nam się, że jesteśmy królami życia wygladając z rana przez te kraciaste zasłonki … 😛

 

Skąd wziął się pomysł na przyczepę?

Od niepamiętnych czasów marzył nam się domek na kółkach, którym można zaparkować w każdym najpiękniejszym miejscu.

Ale przyczepę kupiliśmy zupełnie przypadkiem!

Tak naprawdę szukaliśmy bagażnika na rowery…

Po podróży rowerami po Norwegii wiedzieliśmy że w podróż poślubną musimy ruszyć właśnie tam!

A że bagażniki na rowery wcale nie były takie tanie, a do niektórych trzeba było zamontować hak…

Hak tak też zamontowaliśmy.

A od tego już niedługa droga do przyczepy. Po wspomnieniach deszczowych norweskich dni, dywanów z pękającego od wody mchu i namiotu atakowanego przez pomrowy, zaszaleliśmy 😉 Dołożyliśmy troszkę więcej i tak staliśmy się przeszczęśliwymi posiadaczami przyczepy 😀

W końcu pomieściliśmy wszystkie nasze stoliki, krzesełka, zapas jedzenia i alkoholu ( po pierwszym razie mieliśy traumę, oprócz wybranych punktów nie kupimy nic powyżej 6% . W takim klimacie zgroza…!).

Po małych poprawkach z niewiele młodszej od nas przyczepki zrobiliśmy taki cudo <3

 

A rowerów i tak nie wzięliśmy 😛

Zdecydownie mniej męcząco zwiedzało się Norwegię kajakiem 😀

 

Ale idzie nowe i decyzja podjęta 🙂

W tym roku przenosimy się do samochodu przerobionego na minivana i ruszamy na północ Szkocji :)!

 

 

Powody zmiany są więc głównie praktyczne.

  • W jedną stronę do przejechania mamy ponad 2tys kilometrów, a zawrotne 80km/h domku na kółkach  nie idzie w parze z urlopem. 
  • A na lewostronnych ulicach z dwuczłonowym pojazdem nie bylibyśmy też mistrzami kierownicy… 😉

Zamiast więc czekać w ogródku na lepsze czasy idzie dalej w świat! I to nie byle gdzie, bo wybiera się z nowymi właścicielami właśnie do Norwegii!

Najwidoczniej tam jest jej dom  <3  

 

A wędkarze na pewno ucieszą się, że nikt już nie będzie rozstawiał lampionów i rozwieszał girland nad ich stawami.. 😉

 

 

 

Nie zamykamy jednak całkiem przyczepowego rozdziału w życiu. Kto raz zamieszka w przyczepie, tak łatwo z tym nie skończy :)! Za rok/dwa planujemy poszukać nowej, być może trochę mniejszej i ruszyć po kolejne przygody.

Wspomnienia zostaną, a nadszedł czas na zmiany.

 

Oficjalnie zaczynamy przygodę z vanlife :D!

 

Lofoty
Lofoty

 

One thought on “Sprzedaliśmy przyczepę! – Nasze wakacje z przyczepą kempingową

Dodaj komentarz