Beskid Śląski z psem – Co robić w Brennej zimą

W Beskid Śląski w poszukiwaniu śniegu

Na sylwestrowy wyjazd wybraliśmy Beskid Śląski.

Dlaczego?

– zimą te góry wyglądają jak z bajki,
– trasy sa dosyć łatwe ( co ma znaczenie przy dużej ilości śniegu- bo przecież na niego liczymy :D! ),
– do tego nie są tak oblegane przez turystów. W tym przypominają mi trochę Bieszczady, z bardzo istotną różnicą….
–  w Beskidach wszędzie można chodzić z psem :D!  Od szlaków turystycznych, po wjazd kolejką .

Bierzemy plecaki, kubraczek dla Toudiego i ruszamy!

Brenna

Brenna jest chyba najmniejszą turystyczną mieścinką z Beskidzie Śląskim. Wydawałoby się, że w porówniaiu ze  Szczyrkiem, Wisłą i Utroniem zupełnie nie ma co tam robić.
Ale to tylko pozory i dokładnie o takie miejsce nam chodziło!
Spokojnie spacery nad rzeką Brennicą, wyjście na szlaki prosto z kwatery, a i klimatycznych knajpek nie brakuje!
Na trasach pusto, pies biega bez smyczy, a do tego te bajeczne widoki…

 

 

Pomysł na pierwszy zimowy spacer?

Wyprawa do Rancza na Błatniej !

A motywacją będą pyszne placki ziemniaczane…

 

 

Informacje praktyczne:

– poziom trudności trasy : łatwa – bez trudu poradził sobie na niej mops, kicający w 20-to centymetrowym śniegu

– spacer zajmuje ok 2h ( ale tylko rozsądnym ludziom,  tym majacym manię robienia zdjęć i biegania po lesie, w porywach do trzech! )

–  trasa rozpoczyna się w Brennie i wiedzie nas do schroniska zielonym szlakiem.
Jeżeli chcemy  darować sobie początkowy etap ciągnący się pod górę przez miejskie uliczki, możemy podjechać samochodem prawie do końca ulicy im. Józefa Madzi ( nie ma spacjalnego parkingu, trzeba szukać miejsca na poboczu ).
To skróci nam czas przejścia o ok pół godziny i zaczniemy spacer już w malowniczej sferze lasu.

– na górze czeka nas nagroda – prywatne schronisko Ranczo Błatnia
Rewelacyjny klimat i te Naj Naj Naj – placki ziemniacze !

Można tu nie tylko dobrze zjeść, spać, a nawet zorganizować Sylwestra i inne imprezy ( nigdy nie jest za wcześnie,  pomyślałabym już o Sylwestrze 2018… 😉 ) .

Atmosfera panująca w schronisku jest wyjątkowa – my zakochaliśmy się od razu, a piesek może latać luzem i zwiedzać wszystkie kąty.

A za całe 1 zł możemy wystawić sobie lub piesełowi pamiątkowy dyplom 😀

7 min dalej znajduje się Schronisko PTTK na Błatniej.
Z racji goniącej nas zamieci śnieżnej i zaglądającego już w okna zmroku, mogliśmy zjeśc tylko w jedym schronisku. A że wszyscy równo zachwalali Ranczo, wybraliśmy to trochę niżej położone i nie żałowaliśmy 🙂

Nawet dzisiaj czuję miłe ciepełko w brzuchu na myśl o tych chrupiąco wysmażonych plackach… 🙂

– jeżelli mamy czas i kondycję trasa łączy się z innymi ciekawymi szlakami – m. in. szlakiem do Schroniska PTTK na Klimczoku

A teraz zobaczcie spacer w zdjęciach 🙂

Czy ktoś powiedział „placki” ?!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To oczywiście jedna z możliwości. Warto wybrać się również:

– na spacer do Chaty Wuja Toma

– wjazd kolejką na Szyndzielnię połączony z trasą na Klimczok  ( super !- pojawi się w oddzielnym wpisie 🙂 )

– wjazd kolejką na Skrzyczne

– a czasami wystarczy tylko spojrzeć na spadające płatki śniegu, na psa radośnie padniętego ze zmęczenia, no i podrapać meża za uchem 😉

A może wy macie jakieś super miejscówki na placki ziemniaczane i nie tylko 😀 ?

 

Dodaj komentarz