Gdzie spać w Adrspach ? – Najlepszy nocleg w Czechach według nas i Toudiego

Tuż za polską granicą, u podnóża skalnych miast, czeka na nas magiczne miejsce.


Jeżeli lubicie spędzać zimowe wieczory przy kominku, raczyć się regionalnym czeskim piwem, a rano wyglądając z domku mieć rozterki typu: czy biec w prawo do stada owiec czy na wzgórze podpatrywać łanie i dziki, to miejsce jest dla was i waszego psa 😀

Mało kiedy polecamy jakiś nocleg, ale to był strzał w 10 :)!
Z reguły wolimy być samowystarczalni podróżując z namiotem lub przyczepą, jak już nie mamy gdzie się rozbić to hop – wrzucamy materac do samochodu i nocleg gwarantowany 🙂 Ale że nasz jesienny wyjazd przerodził się iście zimowy…Śnieg i zmrok zapadający o 16 raczej nie sprzyjał gotowaniu pod namiotem. Na szybko zaklepaliśmy pierwszy lepszy nocleg.
Jedyne kryterium  – ma być przyjazny psom. I to był hit!

 

Przedstawiam wam Pensjon pod Kasztanem 🙂KLIK

Nas zupełnie zauroczyło to miejsce.
Pensjonat znajduje się w Hodkovicach, – malowniczej górzystej okolicy, tuż przy skalnych miastach, parę kilometrów od słynnego Adrspah.
Jedni nazwaliby je miejscem odludnym, my urokliwym.

 

Pokoje 


Cały dom pachnie drewnem, schody przyjemnie skrzypią pod nogami, a na piętrze możemy usiąść w stylowym, dostępnym dla wszystkich holu i rozpalić w kominku.
We trójkę, rodzinnie, woleliśmy zaszyć się w swoim pokoju, leniwie rozłożyć się przed znajdującym się w nim przed własnym kominkiem i podgrzewać na ogniu regionalne wino. Za oknem pada śnieg, a ze ściany spogląda na nas pan dzik… 😉

P.S. To chyba nieoficjalne… ale jako, że byliśmy jedynymi gośćmi zamiast zarezerwowanego pokoju 2-osobowego, dostaliśmy piętrowy apartament z własnym kominkiem ( :D! ).  Pensjonat nie jest specjalnie oblegany, koniecznie podpytajcie o ten pokój 🙂

Cenowo jest bardzo przystępnie ( ok 50-60 zł od osoby, liczone razem z psem ),  a przy większej ilości nocy cena spada – wszystkie informacje znajdziecie na tutaj 🙂
KLIK

Sam gospodarz jest wyjątkowo gościnny i pomocny, częstował nas nawet domowym obiadem,gdy nie wiedzieliśmy jak smakują regionalne knedliczki 🙂 Nie mówiąc już o smykałce do urządzania imprez…. 😀
Koniecznie podpytajcie gospodarza o organizowane przez niego imprezy :)!

My zupełnie nieświadomie przyjechaliśmy w dniu  corocznego przyjęcia u Pana Lubomira ( okolice 11 listopada) i razem z Toudim zostaliśmy wciągnięci w wir imprezy.
Niepowtarzalny czeski klimat, trunki, tańce, a wszystko przy akompaniameńcie muzyki na żywo wydobywającej się między innymi z tarki do prania ! Zespól spotyka się tylko do czasu do czasu by przygrywać na tak osobliwych intrumentach.
Muzyka szumiała mi w uszach jeszcze w skalnych miastach 😀

 

 

 

 

 

 

 

 

Główny tancerz tej imprezy 😀

 

 

 

Okolica

Jeżeli tak jak my planujecie wybrać się w okolice Adrspach po sezonie letnim, nastawcie się na lekkie…lekkie to mało powiedziane, totalne wyludnienie okolicy :)! Dla nas to oczywiście wielki atut!

W Adrszpackim skalnym mieście oprócz nas było tylko parę osób, a w Teplickich skałach, do którch można dojść na piechotę z domku ( no dobra, przez błota, pola pełne koni i… byków! ale się da :D! ) byliśmy tylko my.
Cztery nogi i cztery łapy u podnóża kamiennych głów. Mrocznie, tajemniczo, a zaczynający prószyć pierwszy śnieg tylko potęgował bajkowe wrażenie.

 

Bądźcie jednak przygotowani na inne aspekty wyludnionej okolicy. Lepiej mieć małe zapasy przy sobie.  Najbliższy sklep znajdziemy dopiero w Teplicach nad Metuji, a na czas jesienno – zimowy wszystkie bary są pozamykane.
Na szczęście nasz gospodarz jest dobrze zaopatrzony w czeskie piwo i inne mocne trunki ;)!
Na samym dole możemy odpocząc w saloniku z piecem kafowym, a starodawny wystrój przenosi nas w czas Bożego Narodzenia.

To spokojne miejsce na całodniowe spacery, z wieczorami przy blasku ognia zamiast telewizora.  

 

Podoba Wam się taka zima :D?

Myślę , że powinny być jeszcze terminy na ferie zimowe 😀

 

 

 

 

Ławeczka na wzgórzu za domkiem – polecana do wypicia wieczornego wina :D!
Domek w zimowej aurze

 

 

 

 

Jedni piją wino, inni się regenerują

 

Jesteśmy w Hodkovicach!

 

Czy tylko my czujemy tu Święta 😀 ?

Dodaj komentarz