Wakacje z psem w Chorwacji – jak przygotować psa do podróży

Wakacje z psem w Chorwacji – jak przygotować psa do podróży

Za nami długo wyczekiwany wyjazd z naszym mopsem Toudim. Odkąd trafił do naszej rodziny było oczywiste – w te wakacje jedzie z nami!
Trochę obawialiśmy się temperatur, procedur, a przede wszystkim jego zachowania….
Jest to mops zdecydowanie niekanapowy, o usposobieniu odpowiadającemu raczej małemu diabłu tasmańskiemu. Jak więc wysiedzi grzecznie dwa dni w samochodzie? ( o tak, dwa dni –  z przyczepą kempingową osiągamy zawrotne prędkości 80km/h…. więc nawet wyjazd do Chorwacji zaczyna być większą wyprawą 🙂 )
Mimo naszych obaw podróż zniósł nie gorzej niż my, nawigując miedzy nami lub śpiąc w wyłożonym poduszkami samochodzie.
Zajmijmy się więc procedurami 🙂
Toudi miał swoje pasy bezpieczeństwa i teoretycznie powinien mieć cały czas zapięte – nasz diabeł niestety nie usiedzi tyle na miejscu…. Ale miejmy je ze sobą  :)!

 

 

Plan wyjazdu: 

Chorwacja

Jedziemy przez Słowację i Węgry, wracamy przez Bośnię i Hercegowinę zabawiając w niej parę dni.

Przygotowania zaczęliśmy już w zimie. Zaraz po zaszczepieniu szczeniaka przeciwko wściekliźnie zabraliśmy się za załatwianie psiego  paszportu.
Paszport można wyrobić u lekarzy weterynarii uprawnionych do wydania takiego dokumentu ( koszt 100zł ), nasz wystawiony był u naszych lekarzy   Multivet Garbów ( KLIK ) .
Do wyrobienia paszportu potrzebne jest aktualne szczepienie i chip, który Toudi miał już z hodowli
( zdjęcie w paszporcie opcjonalnie 😉 ).
Przed samym wyjazdem do Chorwacji ( najlepiej dobę – dwie przed ) trzeba odrobaczyć pieska.
Lepiej też pamiętać o legalizacji paszportu – ( ostatnia strona w paszporcie –  my zupełnie ją przeoczyliśmy….^^!)
Na końcu powinien być jeszcze jeden  wpis od Powiatowego Lekarza Weterynarii.
W niektórych krajach jest wymagany. Obdzwoniłam kilku Inspektorów Weterynarii z różnych województw i każdy mówił co innego.
Cytując „Do Chorwacji lepiej mieć, ale jak nie zdążycie nic się nie stanie” . ?? Muszę się przyznać, że nie zdobyliśmy tej ostatniej pieczątki w paszporcie – ale na szczęście nikt tego nie sprawdzał. Dla świętego spokoju lepiej załatwić jednak tę małą formalność.
Na dzień przed wyjazdem wyrobiliśmy też zaświadczenie o stanie zdrowia psa w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii.
Wydanie takiego dokumentu kosztuje ok 40zł i zajmie nam dosłownie chwilkę. Nikt tak naprawdę nie zbadał psa, a na granicy nikt nie sprawdzał dokumentu…ale to kolejna rzecz którą po prostu lepiej mieć.
Dokument jest ważny teoretycznie 14 dni, ale przekraczając granicę z Bośnią i Hercegowiną 16 dnia, tylko spytali się o rasę, przeglądali zdjęcia w paszporcie i sprawdzali jego imię.. . 😉

Załatwmy:

– chip 
– szczepienie przeciwko wściekliźnie
– paszport
 legalizację paszportu  
– odrobaczanie
– zaświadczenie o stanie zdrowia psa

Chorwacja

Podsumowując, granice Chorwacji są bardzo przyjazne psom, nie mamy się czego obawiać.
Procedury typu odrobaczanie są ważne, ale tak naprawdę nikt ich nie sprawdzał na granicy z Chorwacją. Najważniejsze jest – aktualne szczepienie na wściekliznę.

Inne kraje Bałkanów

Aktualizacja BiH! W 2017 miareczkowanie przy wjeździe do Bośni i Hercegowiny nie było wymagane. Teraz jest koniecznie, jeżeli chcemy wrócić z psem do UE.

W pozostałych krajach Bałkanów nienależących do UE przy wyjeździe psa potrzebne jest tzw. miareczkowanie.
Nie wjedziemy z powrotem do Unii z psem bez wykonania badań na obecność przeciwciał przeciwko wściekliźnie. Musimy na miejscu szukać lekarza weterynarii, ale też możemy załatwić to przed wyjazdem w Polsce.
Procedury w PL zajmują trochę czasu i kosztują ok 400zł. Jeżeli będziemy regularnie szczepić małego podróżnika na wściekliznę to to badanie będzie ważne całe życie pieska.
Jeżeli zajmiemy się tym wcześniej nic nas nie ogranicza. My jednak na pierwszy wyjazd zdecydowaliśmy się na podróż po UE z wyskokiem do Bośni i Hercegowiny, która w 2017 roku nie wymagała jeszcze miareczkowania.
Na granicy

Nastawienie ludzi


Chorwaci uwielbiają psy!
Tam nie musimy się obawiać, że ktoś na nas krzywo spojrzy. Na kempingach roiło się od psów ( pozytywnie oczywiście 😀 ), w restauracjach zawsze oferowano nam miseczkę z wodą, do Parków Narodowych ( Plitvickie, Krka ( KLIK )  ) wejdziemy bez problemu. Oczywiście trzeba trzymać psa na smyczy. Gościnność czasami była aż naddta gdy kelnerzy przysiadali się do nas, żeby jeszcze trochę pogłaskać pieska, a pod Plitvickich ciężko było przejść bez zapytania o mopsika 🙂   Wszystko oczywiście na plus 🙂

 

Plitvickie
Sv Jure – PN Biokovo


Muzułmanie w BiH

Jadąc do Bośni i Hercegowiny trzeba pamiętać, że w Hercegowinie mieszkają głównie katoliccy Chorwaci, a w części bośniackiej już muzułmanie.
Z nimi nie jest już tak łatwo, w końcu pies to dla nich zwierzę wybitnie nieczyste – na równi ze świnią.
W Mostarze np. mamy część chrześcijańską ( gdzie bez żadnego problemu weszliśmy z psem do restauracji ), a po drugiej stronie mostu dzielnicę muzułmańską.

W Sarajewie natomiast mieszkają głównie muzułmańscy boszniacy. Tam przyzwyczajeni do ochów i achów nad naszym pieskiem zderzyliśmy się z ścianą.
Zajmując stolik w restauracji ( oczywiście na dworze ) zostaliśmy co prawda obsłużeni, ale z wielką niechęcią jakbyśmy przyszli co najmniej właśnie ze świnią … ;> Sama uważam, że Toudiemu blisko jest do prosiaka, ale groźne spojrzenia spod chusty mówiły coś dużo gorszego.
Pamiętajcie, jeżeli pies dotknie naczynia, którego używa człowiek, muzułmanin musi wyszorować je aż 7 razy, w tym raz w żwirze lub piachu! Kelnerka miała chyba przez nas trochę roboty…

Mostar

 

 
Kravica – Bośnia i Hercegowina

 

Upały 

To była nasza główna obawa, jak mops o takim krótkim pyszczku zniesie bałkańskie temperatury.
Na wyjazd wybraliśmy koniec czerwca, mimo że ludzi było trochę mniej, temperatury chyba nie do końca niższe.
Moje nastawienie jednak było takie: tam też na co dzień żyją psy i jakoś muszą sobie z tym radzić . Byleby podróżować z głową, adekwatnie do sił psa. Najbardziej polecam jednak Chorwację poza sezonem.
Pierwszy dzień był co prawda trochę ospały. Dla każdego. Zarówno my jak i mops potrzebowaliśmy dnia na aklimatyzację i zrezygnowaliśmy z przebywania na słońcu. Potem każdy znalazł coś dla siebie.
My przesiadywaliśmy w wodzie, pod parasolem lub chłodzonej wentylatorem przyczepie ( wbrew pozorom w przyczepie nie jest tak gorąco – głównie za zasługa dobrej izolacji ),  mops podobnie – z przewagą wylegiwania się pod przyczepą.
Mata chłodząca nie zdała egzaminu, po prostu nie chciał na niej leżeć.

Obyło się bez charczenia, dyszenia. Toudi przestawił się po prostu na tryb nocny – co nie do końca nam odpowiadało gdy my chcieliśmy pójść spać …;)

 

Pamiętajmy jednak o pierwszej pomocy dla pupila!

Jeżeli zaobserwujemy objawy udaru:
– zianie
-ślinotok
– duszność
– drgawki
– biegunka, wymioty

Reagujmy od razu!
Powoli schłodźmy psa mokrymi ręcznikami, polewajmy wodą z lodem, zastosujmy okłady z lodu po wewnętrznej stronie ud. Obserwujmy, jeżeli objawy nie ustąpią dzwońmy do naszego lekarza weterynarii.

Podsumowując – nasz mops temperaturę zniósł całkiem nieźle. Chyba nawet gorzej radził sobie gdy upały przyszły do Polski, wtedy wszyscy ledwo żyliśmy leżąc pod wentylatorem w mieszkaniu. Na wakacjach zawsze można zanurzyć się  w cudownej wodzie.
Jednak gdybym miała jechać jeszcze raz wybrałabym się jeszcze wcześniej lub we wrześniu – październiku. Nie tylko ze względu na mopsa, ale samopoczucie nas wszystkich. Upały ograniczały nas trochę ze zwiedzaniem, pod koniec czerwca do miasta czy dalsze wyprawy kajakiem mogliśmy ruszyć dopiero pod wieczór.

Plaża w okolicach kempingu Horizont 

 

 

Wyspa Pag

 

Wyspa Pag, tuż pod przyczepą

 

Zwiedzanie miast ograniczyliśmy i tak do minimum – jak widać nie chodziło tylko o temperaturę.
Słynny kamienny most w Mostarze.
Park Narodowy Biokovo

 

Psiolubne kempingi

Wybierając kemping, priorytetem była dla nas w miarę nieograniczona wolność dla psa. Niech też ma coś z wakacji!
Nie chcieliśmy trzymać go na smyczy cały dzień. Dzięki temu wiedziałam, że najlepiej czuje się pod przyczepą. Jak miał ochotę brodził w morzu, wskakiwał do nas na deskę lub dmuchanego flaminga, a jak upał odpuszczał gnał jak głupi do psich kumpli, by wraz z nimi chodzić na romantyczne spacery wzdłuż morza.
Dlatego najbardziej polecam Kemping Sv Duh na Wyspie Pag ( KLIK )
Bardzo psiolubny, na uboczu, bez ruchliwej drogi w okolicy (  w okolicy po prostu nic nie było! ),  z idealnym dla mopsa płytkim zejściem do wody.
Drugi kemping – Horinzont w okolicach Primosten też zdał egzamin, ale miał też swoje minusy.
Przyczepy nie można było zaparkować nad samą wodą, odpadało więc rozwiązanie  my w wodzie, Toudi w otwartej przyczepie. Do wody schodziło się po skałach, dla nas malowniczo, dla Toudiego niekoniecznie. W grę wchodziła tylko kąpiel w naturalnych basenikach między skałami lub też przejcie ok 5 min na kameralną, drobnokamienistą plażę.
Ale jeden i drugi jak najbardziej polecam 🙂
Kemping Sv Duh  – zaraz po przyjeździe,  potem oczywiście mieliśmy rozłożoną ochronę przed słońcem

 

Camping Sv Duh – parasol specjalnie dla mopsa 😀

 

Sv Duh
Sv Duh
Kemping Horizont – okolice Primosten
Kemping Horinzont – zdjęcie spod przyczepy.

 

 I chyba najważniejsze : 

Pierwsza pomoc

Nas bardzo szczegółowo przygotowali zaprzyjaźnieni weterynarze Toudiego.
Przeszkoleni, prawie bez żadnych obaw ruszyliśmy na wakacje.
Dostaliśmy całe pudło pierwszej pomocy. Od lekarstw na biegunkę, elektrolitów, kropelek do oka, aż po instrukcje co robić w razie udaru , a nawet wypadnięciu oka….

Na szczęście nic się nie przydało.
Dodatkowo obowiązkowo obróżka Foresto, a po przyjeździe zastosowanie przeciwpasożytniczego  Advocate – profilaktyka m.in. przenoszonej przez komary, groźnej  difilariolzy ( więcej o difilariozie KLIK )

Jeżeli jesteście z okolic Lublina gorąco polecam – Multivet Garbów

To tu Toudi jest pod całoroczną opieką, mogliśmy wyrobić paszport i dostaliśmy mnóstwo złotych porad odnośnie wyjazdu.  Wszystkie wskazówki, które tutaj opisuję pochodzą bezpośrednio od nich i z magicznego pudełka „First Aid Toudi ” przygotowanego przez naszych lekarzy weterynarii .
Gorąco polecamy doktorków Dolittle z Garbowa 🙂

Z produktów, które możemy kupić bez recepty spakowałabym na pewno:

– węgiel na biegunkę i wymioty
– elektrolity dla psa
– sól fizjologiczną do przepłukiwania oka
– woda utleniona
– sterylne kompresy
– tribiotic

Nie będę wchodziła w kompetencje lekarzy, wizyta przed wyjazdem na odrobaczanie i tak jest konieczna, na pewno wyczerpująco doradzą 🙂

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania śmiało piszcie 🙂
Ja i Toudi służymy pomocą 🙂

Toudi rwie się do wyjazdu – po wyrobieniu paszportu w Multivet Garbów
Nie zawsze było kolorowo…. 😛

 



2 thoughts on “Wakacje z psem w Chorwacji – jak przygotować psa do podróży”

  • Super opis ! W przyszłym roku chcemy pojechać z naszym buldogiem francuskim do Chorwacji i Twój blog przekonał nas że to jest mimo wszystko dobry pomysł 🙂 Pozdrawiam

    • Super 😀 Buldożki sa cudne <3
      Oczywiście jeżeli ma się taką mozliwość najlepiej ruszyć troszkę przed lub po sezonie, ale my byliśmy koniec czerwca/początek lipca i wszystko się super udało 🙂

      Życzymy cudownych wakacji 🙂 !

Dodaj komentarz


Obserwuj mnie na Facebooku!

Facebook
%d bloggers like this: