Jeziora Plitvickie czy Krka ? – Parki Narodowe Chorwacji

Mimo, że mocno turystyczne i trochę oklepane, nie można przejść obok nich obojętnie. Każdy musi na własne oczy zobaczyć te bajeczne miejsca. Jeziora, wodospady – Parki Narodowe Chorwacji to prawdziwy cud natury!

Mimo, że na początku wodospady nie zrobiły na nas spektakularnego wrażenia, to nie znaczy że nie było pięknie! Byłam tam już drugi raz, do tego chyba jesteśmy trochę znieczuleni na niektóre urokliwe miejsca przez pobyt w Norwegii.
Dużo ludzi – fakt, ale żałowałabym bardzo gdybym tam nie zajechała. Przegladając teraz zdjęcia doceniam, że mogliśmy spędzić tam kilka chwil i zobaczyc ten cud przyrody!
Chyba rzeczywiście warto 😀

Z resztą oceńcie sami 🙂

 

Nasz wyjazd zaczynamy od klasyki  – Plitvickich Jezior.

Informacje praktyczne: 

 

Poranne zwiedzanie to zdecydowanie najlepszy ruch. Wybierzmy się do parku z samego rana ( czynne od 7 ), żeby tłum turystów nie zdeptał jeszcze magii tych miejsc. Ok 8-9 rano przed sezonem mogliśmy jeszcze swobodnie poruszać się kładkach.

Nocujemy na campigu parę kilometrów od jezior ( niestety nie ma mozliwości znalezienia miejsca na dziko w okolicach parku, parkingi też zamykają na noc ). Camping ( KLIK ) może nie leży w specjalnie malowniczym miejscu, ale znajduje się nabliżej PN. W sam raz na jedną noc. Płaciliśmy standardowo ok 20 euro za wszystko, a Toudi zauroczył się miejscową koleżanką.

Zwiedzanie zaczynamy od wejścia nr 1 – zobaczymy Wielki Wodospad na samym początku, a to zdecydowanie największa atrakcja.  Wybieramy trasę B, ale trochę nam mało, więc pod koniec decydujemy się przenieść na szlak C – w sumie ok 7km. Po drodze przemieszczamy się stateczkami, a podróż kończymy podwózką busem ( wszystko w cenie).

 

Wielki Spad

 

Jeżeli macie możliwość zwiedzania przed lub po sezonie to zdecydowanie najlepsza opcja. Przede wszystkim ze wzgledu na mniejsze tłumy, mamy tez dodatkowy plus – niższą cenę ( przed sezonem płaciliśmy 110 kun – ok 60zł )

Koniecznie weźcie coś od deszczu – mimo, że jesteśmy w Chorwacji to jednak góry – przy jeziorach pada dosyć często.

Nie martwcie się, niezależnie od pogody woda bedzie turkusowa 😀

Mimo, że woda kusi wszystkimi odcieniami błekitu w Jeziorach Plitvickich, w przeciwieństwie do Krka  nie można się kąpać .

Nas najbardziej zachwyciły widoki z góry, a Toudiego potajemne moczenie łapy i straszenie kaczek… 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Toudi i Parki Narodowe

Do obu parków można wchodzić z psem bez najmnijeszego problemu 🙂
A jak sobie radził Toudi?
W Plitvickich znakomicie! Sam przeszedł  prawie 7 -kilometrową trasę na swoich kudłatych łapkach. Dodatkowym plusem jest fakt, że nie musicie co chwilę  podtykać czworonogowi miseczki z wodą- słodka woda jest wszędzie ;D

A jak było w Krka?

Dużym plusem parku ( w zasadzie główną/jedyną atrakcją ) jest możliwość schłodzenia się w jeziorach pod wodospadem.
Zabierzcie reczniki i maskę do pływania 🙂 Ale uwaga nie tylko my będziemy mieć taki pomysł… Krka znajduje się bliżej wybrzeża – co za tym idzie, na pewno dużo ludzi zaplanuje cały dzień piknikując i kapiąc się przy wodospadach.

Plitvickie zwiedzało nam się cudownie, natomiast Krka nie specjalnie przypadło Toudiemu do gustu…Patrząc na jego minę park stracił też w naszych oczach. Początek sezonu i godziny szczytu – to nie jest dobry przepis na przygodę z psem ( chociaż innych psów nie brakowało !).  Brak możliwości wyprzedzenia turystów na kładkach irytował nie tylko niecierpliwego mopsa, ale również nas. Przy wodospadach też trzeba było zawalczyć o miejsce nad wodą. Na szczęscie udało nam się znaleźć w miarę ustronne miejsce pod małym wodospadem.  Od razu zafundowaliśmy sobie lodowaty prysznic, Toudiego jednak to nie przekonało…

Gdybym miała wybierać, zdecydowanie wybrałabym Plitvickie.

Ale najbardziej urzekły mnie zupełnie inne wodospady… Tuż za granicą z Chorwacją czeka na nas prawdziwa perełka – Wodospady  Kravica w Bośni i Hercegowienie.
Ale to miejsce zasługuje na oddzielny wpis 🙂

Krk

Dodaj komentarz