Podlasie – przez wsie i pola do Krainy Otwartych Okiennic

Na Mazurach byliśmy już tyle razy, że wydawałoby się że już nic nie może nas tam zaskoczyć. Jak się okazuje w Polsce mamy jeszcze wiele do odkrycia!
Zabieram was w podróż w tajemnicze zakątki Polski tuż pod samą ganicę z Białorusią.

Jedziemy drogą do Białegostoku, mijamy niezmierzone łany zboża,  radio zaczyna odbierać tylko wschodnie przyśpiewki, a ja nie potrafię stwierdzić czy widzę więcej krów czy bocianów.
A możeby tak zjechać w boczne dróżki i ominąć Białystok swoją włąsną obwodnicą?  Co prawda trochę dłużej, po wertepach, ale ciiii mąż nie widzi a ja nawiguję 😀
 W tumanach kurzu wznoszącego się za nami na szutrowych drogach powoli tracimy widoczność we wstecznym lusterku. Ale za to co wyłania się przed nami! Zrozumieją tylko ci którzy kochają prawdziwą wieś.
Kraina Otwartych Okiennic 
Zboczyliśmy „trochę” z drogi przejeżdżając przez Trześciankę i Soce słynące z malowanych okiennic. Okiennice owszem były, chociaż może nie tak spektakularne jak się spodziewałam. Głównie brązowe chatki z ornamentem na okiennicach. Ale gdzieniegdzie można było znaleźć prawdziwe skarby… Same chatki może na początku nie powaliły, ale klimat wciągał!

 To jedno z tych cudownych miejsc gdzie czas się zatrzymał. Podpatrujemy pana wiozącego rowerem bańkę na mleko , plotkujące o wszystkim babuszki i wyraźnie zaintrygowane naszą obecnością…Przejezdnych chyba dużo nie mają, ale miejscowi czuwają – dostałam od razu propozycję kupienia jedno z domów 😉

Przejeżdżając przez tamte okolice koniecznie rozejrzyjcie się w poszukiwaniu cerkwi. Chociaż nie sposób przeoczyć te błekitne jak niebo i zielone jak las po deszczu budowle.
 Za to na TEN malowany na niebiesko domek natkneliśmy się już w Rybołach – wjeżdżając na główną trasę.  Nasz ulubieniec … 🙂
To tu musiał powstać tekst piosenki „Malowane na niebiesko okiennice” 😀
Chatka w Rybołach
Podsumowując – nie wiem czy warto nadrabiać drogi żeby przejechać przez Soce i Trześciankę ( główne wioski zaliczające się do Szlaku Otwartych Okiennic ), ale jadąc z Białegostoku warto zatrzymać się chwilę w Rybołach ( i jeżeli mamy chwilę skręcić w kierunki wsi Pawły ). Znajdziemy tu ten błekitny domek, drewnianą cerkiew w tym samych kolorach niebia i kupimy coś regionalnego u siedzących przy drodze babuszek – uwaga niedługo będzie sezon na  dynie :)!
Ryboły

 

 

 

Wieś Pawły

 

Domek podobno jest na sprzedaż – jakiś pan usilnie chciał mi go opchnąć… 🙂    

 

 

Bardzo miłe panie – chciały być w telewizji 🙂
Cerkiew w Trześciance
Błękitna cerkiew w Rybołach

Dodaj komentarz