Norwegia, Lofoty – Najpiękniejsze miejsce w Europie

Znaleźliśmy się na początku naszego końca świata  – długo wyczekiwanych Lofotach.
Po czterech dniach przyczepowej tułaczki przez Litwę – Łotwę – Estonię – Finlandię i Szwecję trafiliśmy do najpiękniejszego miejsca na ziemi w jakim byliśmy.

 Lofoty charakteryzują się wyjątkowo przyjaznym mikroklimatem. O dziwo w tym zakątku Norwegii pada wyjątkowo mało (szok!) i łatwo trafić na piękną pogodę, a wszystko dzięki ciepłym prądom. W lecie możemy cieszyć się wakacjami prawie całą dobą, bo słońce w ogóle nie zachodzi ( przygotujcie opaski na oczy, jeżeli nie chcecie budzić się o 4 rano w pełnym słońcu!),  a zimą o ile mamy szczęście podziwiać zorzę polarną. Morza są pełne dorszów, przyroda dzika, a porozrzucane gdzieniegdzie rybackie chatki, tylko urozmaicają prawie nietknięty przez człowieka krajobraz. Tutaj możemy poczuć się jak pierwsi Wikingowie beztrosko przemierzając fiordy w poszukiwaniu największych piaszczystych plaż.
 To zdecydowanie norweski skarb – kawałek raju na krańcu świata.  To niesamowite, że po kilku dniach jazdy przez mroczne góry i niezliczone kilometry lapońskiej tundry, przed nami ukazały się widoki niczym z śródziemnomorskich pocztówek. Góry, skaliste wybrzeża, a woda mieni się paletą niebieskich barw. Tutaj naprawdę wszystko wygląda jak na zdjęciach.

Główna E10 kieruje nas aż na sam koniec archipelagu połączonego niezliczonymi mostami i tunelami. Jadąc tą drogą wyjątkowo trudno było znaleźć pierwsze miejsce na nocleg – ale tylko dlatego, że wszędzie było cudownie!  Jak wybrać, gdy za każdym zakrętem woda kusi jeszcze bardziej? Miejsca wprost stworzone do wędkowania i romantycznych wieczorów tylko we dwoje. Dlatego wolę skandynawskie klimaty od śródziemnomorskich plaż – tutaj po prostu nikogo nie ma. Gdzieniegdzie tylko przemykają zapalone grupy motocyklistów i emeryci w kamperach. W końcu zbaczamy dosłownie parę metrów od głównej trasy. Miejsce zupełnie przypadkowe, którego próżno szukać w przewodniku, a jakich mnóstwo podobnych spotykaliśmy tego dnia. Otwieramy weselne wino i zabieramy się za pożywną jajecznicę – jajka przetrwały jeszcze z Polski 😀
Czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce na podróż poślubną? 



https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FLove-Krowe-nasze-podr%25C3%25B3%25C5%25BCe-668206906574432%2F%3Fref%3Dbookmarks&width=450&layout=standard&action=like&size=large&show_faces=true&share=true&height=80&appId

Dodaj komentarz