Gdzie spać w Norwegii ? : Namiot czy domek kemingowy?

Zabierając namiot do Norwegii nawet nie braliśmy pod uwagę spania pod dachem.
Sama nie wiem dokładnie dlaczego, ale do głowy nam nie przyszło, żeby sprawdzić możliwości wynajęcia domku. Chyba po prostu, aż tak uwielbiamy spanie w naszym rozstawianym „drugim domu” 😉 Ale zakładaliśmy też, że na skandynawskie standardy raczej nie będzie nas stać.
Zresztą zawsze powtarzam, że prysznic i łóżko mam w domu, a na wakacjach chcę poczuć coś innego. Myć twarz w jeziorze, a zęby pod gwiazdami.
 Pewne (deszczowe) okoliczności przyrody sprawiły jednak, że zajeżdżając na camping zerknęliśmy spod ociekających wodą kasków na cennik domków…i o dziwo nas nie zmroził, a tylko ogrzał nasze mokre buty :)!

Namiot czy domek kempingowy przedstawię z perspektywy dwóch końców tego samego jeziora.

Namiot

Spanie w namiocie ma wiele oczywistych plusów – każdy skrawek tego kraju aż woła, żeby rozbić się właśnie Tutaj!. I najlepsze jest to, że naprawdę możemy rozbić się w każdym miejscu jakie nam się tylko zamarzy ( byleby nie pod czyimś domem).
Nawet jak w tym przypadku, gdy mieliśmy camping parę metrów dalej, chęć spędzenia wieczoru przy ognisku sam na sam z taflą jeziora, wygrała z koniecznością ciepłego prysznica 🙂

( Szczegóły o spaniu w namiocie na campingach do przeczytania tutaj  – Tanie spanie w Norwegii (KLIK)   )

Lista „najpiękniejszych miejsc na rozbicie namiotu” jest chyba niemożliwa do stworzenia. Oczywiście 1-wsze miejsce bezdyskusyjnie zajęłaby Noc na Preikestolen (KLIK) , ale spójrzcie sami na kolejny nocleg walczący o drugie miejsce…

Miejsce na nocleg odnalezione

„Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy”

To miejsce totalnie nas urzekło. 

Po słonecznym śniadaniu w kamiennej stołówce ruszyliśmy na północ – by ponownie przekonać się co oznacza ciągle krążące po mojej głowie zdanie – „Pogoda to klucz do Norwegii”.

Śniadanie – jezioro Tysdal

Dopiero co wyruszyliśmy pogoda zmieniła się z prażącego słońca ( oczywiście prażącego w skandynawskim bladym stylu..;) ), na bardziej znany nam tutejszy standard – deszcz!
Zapowiadało się niewinnie. Przez kilkanaście kilometrów nie chcieliśmy się poddać i dać się wyrolować lekkim opadom. Co większe ataki próbowaliśmy przeczekać w różnych kryjówkach – a to po skałami, a to pod drzewami. Zachęceni krótką przerwą w ulewie wyruszyliśmy znowu i…potem już nie było gdzie się schować. Deszcz coraz bardziej przybierał na sile. Przez kilka kilometrów jazdy nie widziałam przed nic oczami poza kroplami deszczu, które złośliwie wpełzały pod wodoodporny kaptur.
Uratowała nas otwarta szopa z traktorem.
Ukryci, przemoczeni do suchej nitki, ratowaliśmy się obiadem przyrządzonym na wodzie ze strumienia – w końcu na niepogodę najlepsze jest ciepłe jedzenie !

Co ciekawe szopa nie miała zamontowanych drzwi, cały sprzęt był dostępny na wierzchu, nie mówiąc już o tym, że w stacyjce traktora tkwił kluczyk…Na widok  gospodarza poderwałam się gotowa do ewakuacji, ale tylko pomachał z uśmiechem do dwójki mokrych rowerzystów ogrzewających się nad kubkiem zupki . Gdy z braku innych rozrywek przejedliśmy się do granic możliwości zapasem chińszczyzny, a deszcz wcale nie zamierzał zakończyć swojego popisu, postanowiliśmy wróć na camping po drugiej stronie tego samego jeziora.

 Domek kempingowy


Przebranie się w suche spodnie w szopie jednak było błędem – gnając w deszczu na camping przemoczyłam ostatnią suchą rzecz…
W recepcji spojrzeliśmy nieśmiało na cennik –
 300 NOK to niecałe 160zł za domek.

Cena za odrobinę luksusu z grzejnikiem, palnikiem, 4 (!) łóżkami, kompletem naczyń, wcale nie jest wygórowana nawet na polskie realia.
Okazuje się, że domki wcale nie są drogie, szczególnie jadąc grupą 4-osobową wydamy tyle co za namiot.
W tegoroczne wakacje zamierzamy bliżej zbadać sprawę domków. Oczywiście nie zrezygnujemy z namiotu, ale wynajmując domek w brzydką pogodę chyba nie nadszarpniemy naszej namiotowej reputacji 😉

Cena 300 NOK – ok. 160 zł za 4 osobowy domek

Jedyna szansa na wysuszenie – w domku nawet działa kaloryfer!
 Po małej traumie z niedoborem chleba  woziliśmy ze sobą 3-4 bochenki. Znicz w cenie domku…..

Zdjęcie zamazane od pary unoszącej się z naszych ubrań.
Tysdal Camping

W tym roku zamierzamy sprawdzić czy rzeczywiście nie ma problemu z wynajęciem domków bez rezerwacji i porównać ich ceny na północy.
W razie czego jesteśmy przygotowani – i tak zostaje nam niezawodny namiot :)!

https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FLove-Krowe-nasze-podr%25C3%25B3%25C5%25BCe-668206906574432%2F%3Fref%3Dbookmarks&width=450&layout=standard&action=like&size=large&show_faces=true&share=true&height=80&appId

0 thoughts on “Gdzie spać w Norwegii ? : Namiot czy domek kemingowy?

  1. Domek faktycznie całkiem niezły. Spodziewałabym się, że będzie dużo droższy. Dobrze, że mieliście gdzie wysuszyć ubrania, bo dłuższa jazda w wilgotnych ciuchach odbiera całą radość z pedałowania 🙂

Dodaj komentarz