Jak ładować baterie w podróży – ładowarka rowerowa

Czy zastanawialiście się kiedyś jak jeździć na rowerze i jednocześnie naładować telefon, aparat i inne niezbędne urządzenia?
Planując podróż po Norwegii rowerem, na początku wcale nie martwiła mnie ilość kilometrów do przebycia, górzysty teren czy zapas jedzenia. Zastanawiałam się jak w pełni skorzystać z wymarzonego spania na dziko , bez konieczności zajeżdżania codziennie na camping. Sprawy mycia można jeszcze jakoś załatwić…, ale jak naładować telefon, a przede wszystkim aparat! – bo jak tu nie robić tysięcy zdjęć w podróży :)? )

Snucie planów, wyznaczanie trasy, wyszukiwanie miejsc do odkrycia… to moje ulubione zadanie :)! Natomiast Arek zawsze dba o to jak wprowadzić te marzenia w życie 🙂 Tak żebyśmy nie utknęli w tym upragnionym miejscu bez prądu i w przeciekającym namiocie… Dlatego praktyczną stronę podróży oddaję w męskie ręce – bo co ja tam się znam na kablach 😉

I tak pojawił się pomysł ładowarki rowerowej.
Dzięki temu wynalazkowi mogliśmy zupełnie uniezależnić się od prądu, zboczyć na chwilę z drogi i uciec na jakiś czas od cywilizacji. Wiedząc, że możemy wykorzystać praktycznie każdy skrawek Norwegii na rozbicie namiotu, daliśmy się ponieść rowerom.

Przeczytajcie co kupić, jak skonstruować i jak w pełni korzystać z ładowarki rowerowej.
 Dzisiaj techniczna odsłona naszego wyjazdu

Ładowarka rowerowa

 

Co kupić? Jak zrobić? Jak działa? 

–  opowie wam Arek 🙂 :
 

  Już jeżdżąc w okolicach Lublina czy na wycieczki do Kazimierza zaczął mi doskwierać brak prądu w telefonie. Jednocześnie włączone endomondo i google maps w dość szybkim tempie potrafi rozładować baterie. Jeżeli jeszcze używamy telefonu do robienia zdjęć czy korzystamy z internetu, to efekt jest łatwy do przewidzenia. Nasza pierwsza setka to Zwierzyńca zarejestrowała się do 98km tuż przed końcem trasy ;(.

W zasadzie dobrym rozwiązaniem są powerbanki, ale i one mają ograniczoną pojemność i także trzeba je ładować. Ostatnio dostępne są nawet takie o pojemności 11000 mah, które teoretycznie wystarczały by na trzykrotne (w praktyce mniej) ładowanie baterii w telefonie (2700mah w xperia Z1). Ich minusem jest jednak długi czas ładowania samego powerbanka (ok 10h). Ładowarki solarne można kupić już za 150-200pln, ale w praktyce nawet przy dobrym świetle ładowanie telefonu zajęło by 2-3dni…a więc ? :>

    Jak już jedziemy rowerami i pedałujemy całą drogę, to dlaczego by tak nie wytworzyć przy okazji prądu do naszego telefonu ?

    Pierwszą potrzebną rzeczą jest prądnica (dynamo).
W niektórych miejskich albo typowo turystycznych rowerach montowana jest seryjnie, ale co jeżeli jej nie ma? Prądnice starego typu montowane na widelcu, które znamy ze składaków są bardzo tanie (coś koło 15zl), ale nie dają zbyt dużego napięcia i powodują duże opory w czasie jazdy. Najlepszym wyjściem jest prądnica zintegrowana w piaście. Koszt dobrej klasy prądnicy do ok 300zl. (dosyć lekką Shimano deore kupiłem za około 350zl). Żeby zamontować prądnice potrzebne będą nowe, krótsze szprychy (średnica piasty z dynamo jest większa). W moim przypadku doliczyć musiałem 32 szprychy po 2zl sztuka i koszt robocizny (zaplecenie i centrowanie koła ok 35zl).

W moim rowerze potrzebna była piasta z mocowaniem na tarczę hamulcową. Samą tarczę też musiałem zmienić (na taką mocowaną systemem center lock). Koszt tarczy to ok.  35-100pln, ja wybrałem coś ze średniej półki. Jeżeli macie już rower z wmontowaną prądnicą albo hamulce typu v-brake, to znacznie ułatwia sprawę, a i koszty będą dużo mniejsze.

 Przechodząc do rzeczy…. Prądnica którą kupiłem generuje moc 3W przy napięciu 6V, a więc zbliżonym do standardu  USB. Prąd zmienny musimy jednak zmienić na prąd stały. Na różnych forach znajdziemy instrukcje jak za pomocą tranzystorów przylutowanych do płytki ….. No dobra możemy kupić gotowe rozwiązanie, a całe urządzenie nazywa się KEMO 172N i kosztuje troszkę ponad 100pln. To sprytne urządzenie pozwala na podłączenie jednocześnie światła jak i urządzenia, które będziemy ładować i swobodne przełączanie miedzy funkcjami.

 Sam moduł ładowania i sposób instalacji jest na stronie producenta –
 KLIK

Oczywiście jest to przykładowa instalacja .Jeżeli  nie chcemy żeby moduł oszpecał nam rower albo był narażony na deszcz, możemy schować go w torebce na ramę. Do telefonu dostępnych jest wiele różnych uchwytów na kierownice, co też ułatwi korzystanie z telefonu/nawigacji w czasie jazdy.

Oczywiście, jeżeli używamy jednocześnie światła, ładowanie telefonu będzie się odbywać bardzo wolno. Samo podłączenie nie powinno być trudne. Kabel około 1,3m kupujemy w sklepie elektrycznym (dołączony był trochę za krótki), na jeden koniec zakładamy wtyczkę do dynamo, na drugim końcu ściągamy z kabla izolację i wkręcamy w gniazda pod obudową naszej ładowarki (instrukcja jest dołączona do opakowania, więc nie ma sensu się rozpisywać). Do modułu możemy podłączyć wszystko co ładuje się przez port USB. W moim przypadku telefon, aparat i latarka USB (oczywiście na raz tylko jedno urządzenie). Jeżeli mamy naładowane wszystko co nam potrzeba zawsze możemy podłączyć powerbanka, żeby nie kręcić na darmo ;] . W trakcie ładowania opór wzrasta o około 1.9 -2,3% (wg producenta) i faktycznie jest to obciążenie nieodczuwalne. Natężenie prądu zależy od tego jakie wytwarza nasza prądnica, a sam moduł ładowania wytwarza od 500 do 800MA (tyle co starsze ładowarki). Oczywiście sprawność jest mniejsza niż tych dołączanych do nowych telefonów (1-1,5 A), ale i tak nie mamy na co narzekać. Aparat (750mah) ładuje się około 1,5h telefon (mój ma bardzo dużą baterie) około 4h. Jeżeli telefon jest naładowany, urządzenie pozwala na utrzymywanie baterii na 100% mimo włączonego ekranu, endomondo i nawigacji google maps :>  Zwykły telefon starszego typu bez dużego wyświetlacza, GPS i innych bajerów ma baterie o pojemności zbliżonej do tej w aparacie. Oczywiście im mniejsza bateria i mniej ,,prądożerne” urządzenie tym szybciej uda nam się je naładować. Ładowanie rozpoczyna się już przy niewielkiej prędkości nawet gdy prowadzimy rower.

 Najważniejsze, że działa i teraz nawet jadąc na kilka dni w dzikie tereny nie musimy martwić się że w telefonie zabraknie nam prądu. 😛

Dodaj komentarz