Okolice Bergen: Tanie spanie i campingi w Norwegii

Po kilku deszczowych dniach, które pochłonęły każdy suchy skrawek mojego ubrania, w końcu słońce uśmiechnęło się i do nas.
Nareszcie – przecież mamy wakacje :)!
Po krótkim zwiedzaniu miasta udaliśmy w kierunku Straume, na półwysep na zachód od Bergen. Potrzebowaliśmy wolnego i co najważniejsze słonecznego popołudnia na Wielkie Suszenie. Z uśmiechem przekopałam się przez kłębek podśmierdujących już wilgocią ubrań i wskoczyłam w krótkie spodenki.  
Świat wydaje się o wiele piękniejszy kiedy masz sucho w butach!
 Podziwiamy Morze Północne i staramy się z nim dogadać, żeby podsunęło na naszą wędkę jakąś rybę. Póki co chętnych brak, zadowalamy się więc towarzystwem owiec. Zastanawia mnie tylko czy ich futro kiedykolwiek wysycha w tym klimacie? Nam nie jest tak prosto doprowadzić do porządku całą garderobę. O zachodzie słońca ( ok godziny 23-24! ) po ugrillowaniu kiełbasek zajmujemy się suszeniem skarpet w trybie przyspieszonym. Roztacza się aromat jak z kiepskiej wędzarni, ale ostatnia butelka Kadarki załatwia sprawę swoim wykwintnym bukietem. Część skarpet po przepaleniu pięty lub palucha poszła na stracenie, ale przyrumienionym na ogniu majtkom dajemy jeszcze szansę. Kolory wyglądają podejrzanie… ale kto tam się będzie przyglądał, najważniejsze, że nareszcie jest ciepło i sucho. 
A to istotne, bo następnego dnia czeka nas przeprowadzka na rower !  
A jak wyglądają campingi w Norwegii?
Ławeczka przed namiotem
Campingi
 Norwegia to raj dla podróżników. Tak gęstej sieci campingów nie widziałam, jeszcze w żadnym kraju. Znajdziemy je zarówno w dużych miastach jak np. Bergen, jak i na kompletnych odludziach. Miłośnicy Bed&Breacfast będą musieli się trochę natrudzić, żeby znaleźć hotel pośrodku niczego. Natomiast jeżeli kochacie budzić się z widokiem na fiord, jezioro lub morze jest to kraj dla was. Takich miejsc na namiot nie brakuje. A jeżeli campingu akurat nie znajdziemy, albo najzwyczajniej w świecie nie chcemy go znaleźć, bo podoba nam się przy tej skale i tyle, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozbić się na dziko. Norwegowie wręcz zachęcają turystów żeby w ten sposób korzystali z uroków ich kraju. Możemy spać, rozpalać ognisko i łowić ryby gdzie tylko chcemy bez żadnego pozwolenia ( oczywiście należy zachować kulturalny odstęp od czyjegoś domu ).
Pola namiotowe o dziwo są dosyć tanie. A może raczej porównywalne jak w Polsce ( czyli na ich zarobki groszowe sprawy ). Za najtańszy nocleg: 2 osoby + namiot, zapłaciliśmy 20 złotych (!), za najdroższy 120 zł. Na niektórych campingach trzeba dodatkowo płacić za ciepłą wodę – ok 5zł (10 NOK), za 5 min komfortu. Wrzucamy monetę do automatu pod prysznicem i zaczyna się odliczanie. Dobrze gdy wyświetlacz pokazuje ostatnie sekundy do końca, można wtedy zdecydować na którą zmarzniętą część ciała przeznaczyć ostatnie ciepłe chwile.
Z racji tego, że kraj nie jest zbyt łaskawy temperaturowo i pewnego dnia zamarzy nam się przytulny kącik, możemy wynająć domek. Cena takiej przyjemności to ok 180 zł (400 NOK ) za domek 4-osobowy z aneksem kuchennym. 
Mamy naprawdę duży wybór i to przy dość niskich kosztach. Możemy zacząć od bezpłatnego spania na łonie natury, a gdy poczujemy, że zbliża się czas na prysznic zacznijmy rozglądać się za campingiem lub domkiem.
  
Uwaga, nie każdy camping ma swój sklepik i restaurację. Jest to raczej miejsce gdzie możemy się przespać i przy okazji wykąpać. Warto mieć zapas jedzenia zawsze ze sobą.
Do szukania campingów używaliśmy aplikacji NorCamp. Nie mieliśmy cały czas dostępu do internetu, więc mapkę wczytaliśmy już w Polsce i nawet bez dostępu do Wi-Fi mogliśmy zlokalizować następny nocleg.
Przydatna aplikacja – NorCamp
Wielkie Suszenie
Grill Party – raz kiełbaska, raz skarpeta
Jeżeli chcemy poznać prawdziwą Norwegię, i jeszcze przed łykiem pierwszej kawy zbierać maliny wokół namiotu, albo myć zęby z widokiem na fiord wybierzmy spanie pod namiotem. Jest to dużo tańszy sposób, a wiele cenniejszy w doznania.
 Co ciekawe, specjalnie się nie starając nie trafił nam się żaden camping z brzydkim widokiem.
W Norwegii to chyba niemożliwe :).

0 thoughts on “Okolice Bergen: Tanie spanie i campingi w Norwegii

  1. widzę że jesteś osobą bardzo optymistyczną , potrafisz wszystkie niedogodności przyjmować bardzo radośnie , cieszysz się życiem , promieniuje z Ciebie tyle ciepła które przelewa się na oglądających , czytających Twojego Bloga . Fajnie że masz Partnera który podziela Twoje pasje. Pozdrawiam serdecznie

  2. przekonałam się jak wygląda podróżowanie w mokrych butach na naszej wycieczce rowerowej wzdłuż wybrzeża, dobrze że kiedy padało to było dość ciepło 🙂 ale te 3 dni nie należały do najprzyjemniejszych…mimo wszystko była to świetna przygoda 🙂

  3. Dziękuję 🙂 Takie „niedogodności” to dla nas sama atrakcja – przynajmniej będziemy mieli co wspominać przez całe życie 🙂
    A Partner, który od razu dobiera namiot do każdego szalonego pomysłu to rzeczywiście mój największy skarb :)!
    Pozdrawiam 🙂

  4. ojoj czyli jednak peleryny się przydały ? Ja żałowałam, że nie wzięłam nieprzemakalnych ochraniaczy na buty – muszę kiedyś przetestować 🙂 ( albo może lepiej żeby nie było okazji …. 😛 ).
    Ale widzę, że mimo deszczu wrażenia były 😀 Czekam na Twoja relację na blogu 🙂
    Pozdrawiam :D!

  5. przydały przydały i bardzo je polecam 🙂 też po powrocie oglądałam w internecie nieprzemakalne ochraniacze na buty i zastanawiam się nad kupnem 🙂

Dodaj komentarz