Norwegia – Co warto zobaczyć w Bergen?

Za siedmioma górami…. za dolinami z puszystymi owieczkami… .znajduje się najbardziej deszczowe miasto w Europie.
 Przysłowiowe siedem gór otacza Bergen, co sprawia , że trafienie na bezchmurne niebo przypomina grę w ruletkę. Na ok 275dni deszczowych w roku, ku naszemu zdumieniu przywitało na słońce! Tego nie brałam pod uwagę. Zapomniałam, że istnieją jeszcze krótkie rękawki i ubrałam się „jak zwykle”, więc podczas zwiedzania trochę gotowałam się  polarze. Ale nie ma co narzekać, na tę odrobinę ciepła. Trzeba wygrzać się na zapas, nigdy nie wiadomo kiedy i na ile zajdzie słońce… 😉

Ale wracajmy do Bergen. Zamieniamy się na chwilę w typowych turystów i ruszamy chłonąć atmosferę miasta. Przeważnie nie jestem wielką fanką zwiedzania metropolii i przedzierania z aparatem przez tłum, a od budynków wolę puste tereny i tzw. widoczki. Ale to miasto jest inne i szkoda byłoby je ominąć. Tym bardziej, że nie trzeba się w nim obawiać ludzi (od których odzwyczaiłam się nadzwyczaj szybko), była stolica Norwegii to żaden moloch. Liczba mieszkańców jest mniejsza niż w Białymstoku, więc łącznie z najazdem turystów ruch nie jest większy niż na naszym lubelskim deptaku.
Plusem jest też to, że ze względu na pogodę każdy ubiera się po prostu ciepło. Po kilku ciężkich nocach pod namiotem czułabym się nieswojo wśród  parady szpilek rodem z nadmorskiego bulwaru. Mój sfatygowany polarek okazał się więc jak najbardziej na miejscu.
 Za to marzyły mi się swetry w norweskie wzory prosto z wystawy. Regionalne ubrania aż proszą, żeby się w nie wtulić! Trochę żałuję, że im nie uległam… 😉

Po tylu zjedzonych tuńczykach i makrelach pamięć powinna być niezawodna, ale jakby było o puszkę za mało, robimy zdjęcie nazwy ulicy, na której zostawiamy samochód. Teraz możemy zwiedzać i gubić się do woli!
Najpierw udajemy się za porządnie utuczonymi mewami. Pokrzykują i wyglądają na takie, które najlepiej wiedzą gdzie są najsmakowitsze kąski. Trafiamy na słynny Targ Rybny. Co prawda nic nie kupujemy, ale wystarczy mi nasycanie się portowym zapachem i oglądanie okazów niczym w zoo. Zresztą  patrząc na niektóre potwory chyba nie na wszystkie miałabym ochotę… Za to uszczknęłam  łosia ( nie łososia ).

Targ rybny w Torget
Popularny kiełbasiany trójpak  – łoś, morświn, wieloryb
Kolory Bergen
Czarne mięso z wieloryba
To te mniej apetyczne „produkty”.

Przed nami maluje się Starówka, dosłownie – bo stare chatki rybackie wyglądają jak namalowane.
Zaszywamy się na chwilę w wąskich uliczkach między bajkowymi domkami. Spacerując drewnianym chodnikiem odwiedzamy sklepik wigilijny i szukamy spławika, któremu nie oprze się norweska ryba.

100% Christmas
W poszukiwaniu spławika.

Tego dnia odkrywamy też jakie skarby można znaleźć w norweskich sklepach. Wzgardziliśmy straganową bułeczką z krewetkami za 6 Euro, a zamiast tego zajrzeliśmy do sklepu REMA 1000. Wyszliśmy z pękatymi siatami jakbyśmy obrabowali bank, a z uśmiechami adekwatnymi do wielkości toreb i pojemności naszych brzuchów. Już wiemy, że głodowanie nam nie grozi. O cenach w Norwegii w następnym poście 🙂

0 thoughts on “Norwegia – Co warto zobaczyć w Bergen?

  1. bardzo lubię miasteczka z taką ciekawą i ładną zabudową portową..spacery po nich to prawdziwa przyjemność i moment kiedy na chwilę można przenieść się w czasie 🙂

Dodaj komentarz