Rower: Odda – powiało lodem

Wiedziałam, że w Norwegii jest trochę chłodniej, ale przeżyłam mały szok trafiając z 30-stopniowego upału prosto w lodowate góry. Błękitne kry pływające w jeziorach i góry śniegu pasują bardziej do pocztówki z ferii zimowych niż samego środka wakacji.
Po nocy na promie i kolejnym dniu jazdy marzymy już o rozbiciu namiotu, ale po tym co widzimy ta przytulna perspektywa trochę się oddala… Herbatka musi poczekać. Zagryzamy zmęczenie kabanosem i kierujemy się na Oddę przez kręte serpentyny Parku Narodowego Hardanger. Takie uroki krętych dróżek – po mapie w ogóle nie widać żebyśmy zmieniali położenie. Termometr wskazuje 5 stopni, czuję przeszywający lód w powietrzu i pierwszy raz w lecie włączyłam podgrzewanie siedzeń z własnej woli ( bo wcześniej pewien troll robił to ze złośliwości… 😉 ). 
Ale nie wszystko stracone – mamy jeszcze czas. Jest środek lipca co oznacza, że tutaj prawie nie robi się ciemno. Może nie były to typowe białe noce, ale przez pierwszy tydzień ani razu nie wyciągnęliśmy latarki. Po północy nastawał zmierzch,  który potem łagodnie przechodził w poranek. Zdjęcia w górach robiliśmy ok 22.30 i przez chmury widać jeszcze zachodzące słońce.
22-23 w oddali zachodzące słońce.

W końcu udało się wyjechać z gór o dobrym czasie – jest równo północ. Czuję się jakbym była w innym świecie. Mieszanki dobrego trillera i bajki pełnej magii ( nic dziwnego, że w Skandynawii powstaje tyle mrocznych kryminałów ). W dolince widać światła nielicznym domów, powoli przebijamy się przez chmury i już jesteśmy na dole w krainie fiordów. Po czym dostajemy jak z wiadra obuchem wody z olbrzymiego wodospadu! Już zapominamy o śnie i nie możemy się napatrzeć. Chwilę później rozbijamy się na campingu w Oddzie. Mimo, że od wody ciągnie niemiłosiernym chłodem zamiast piżamki zakładam moją najskuteczniejszą broń – kurtkę puchową, byleby tylko obudzić nad samą wodą.
 
 
Północ – zaraz się rozbijamy
Tak długo wyczekiwany poranek w Norwegii
Otworzyłam namiot z widokiem na ośnieżone szczyty i wpadło rześkie górskie powietrze, które postawiło nas na nogi. Słońce powoli wstaje, my też. Już nie czuliśmy zmęczenia i w końcu byliśmy tu gdzie chcieliśmy.
I chociaż cały czas czuć lód w powietrzu ( camping znajduje się przy samym lodowcu w PN Folgefonna ) ale nadchodzi ładny dzień. Żeby się trochę rozgrzać, na śniadanie koniecznie coś ciepłego – wylosuję jakiś specjał z zapasu spaghetti.
 
 
„Kochanie śniadanie !”
Widok z namiotu
 
Postanowiliśmy spędzić ten dzień spokojnie zwiedzając okolicę. Wyciągnęliśmy rowery i zrobiliśmy małą rundkę krajoznawczą ok 25km.
 Cel – Kraina Wodospadów, która umyła nasz samochód w nocy. Już z samego campingu widać było ich mnóstwo.
 
Wodospad Hardanger
Wodospad zrobił ogromne wrażenie i już po chwili byliśmy cali mokrzy.
Ale jak to już bywa, dla nas największą atrakcją była stara, skórzana kanapa na której powylegiwaliśmy się za wszystkie trudy podróży jedząc czekoladę i zbierając poziomki.
Jeden z wielu innych wodospadów
Sama Odda jest spokojnym miasteczkiem nad fiordem pomiędzy górami.
 
Wracamy pod namiot na kolację. I chociaż jeszcze świeci słońce zaraz zaczniemy rozgrzewać się (a może raczej tylko mnie.. ) przy ognisku.
 
Większość ludzi przyjeżdża do Oddy w celu wdrapania się na Trolltungę – czyli skalisty język Trolla wystający nad fiord, albo wybiera się na lodowiec. My po dniu odpoczynku też mieliśmy w planach taką wycieczkę.
Plecak spakowałam, do snu ubrałam się w 5 solidnych warstw: 2 cienkie, 2 polary i kurtkę puchową, a w nocy obudziłam się jeszcze żeby sięgnąć po czapkę.
 I kiedy pomyślałam, że ok – jestem w stanie przyzwyczaić się do niskiej temperatury – zaczęło padać …;)

0 thoughts on “Rower: Odda – powiało lodem

  1. zazwyczaj jeśli mam wybierać kierunek na wakacje to jest to południe, bo jestem ciepłolubna dlatego podziwiam Was za spanie w namiocie przy takiej temperaturze 🙂 widoki piękne, wodospady bardzo malownicze, aż przemknęła mi przez głowę myśl, żeby kiedyś się tam wybrać 😉 …z niecierpliwością czekam na dalszą relację 🙂

  2. Hej 🙂 Ja też przez parę pierwszych dni myślałam, że jestem typowo ciepłolubna… 😉 Ale teraz chyba już nie wyobrażam sobie podróżowania w upałach (szczególnie na rowerze). A rześkie, norweskie powietrze dawało nam energetycznego kopa pomimo zmęczenia 🙂 Zupełnie inny świat. Za rok chyba też kierunek północ…. 🙂
    A jak twoje wakacje? Byliście rowerami nad naszym morzem :)?

  3. Właśnie się wybieramy 🙂 dokładnie za tydzień wyjazd…mam tylko nadzieję, że pogoda nam nie pokrzyżuje planów bo jak sprawdzam ją codziennie to przewidują w tamtych rejonach opady i burze :/

  4. Trzymam kciuki za pogodę 🙂 U nas pogoda może nie była wymarzona, ale też dzięki temu mieliśmy masę przygód w stylu ucieczki przed deszczem 😉 Więc na pewno i tak będzie cudownie 🙂

  5. peleryny przeciwdeszczowe zakrywają nas całych i ponad pół roweru więc jakoś damy radę 🙂 zmokną nam tylko nogi od kolan w dół i buty jakby co 🙂 myślę, że będzie fajnie

  6. Z tego co widzę to pogoda ma być piękna :)! Ale jakby się kiedyś przydały… i jakimś cudem uszłabyś sucho… to podeślij link, bo mi niestety takie sprzętu zabrakło 😉

Dodaj komentarz