Rower: Na lody do Nałęczowa!

Już miałam się obrazić na maj – nie popisał się słońcem w tym roku… Pora deszczowa nadchodziła w każdy ostatni weekend i krzyżowała wszystkie rowerowe plany. Na szczęście w porę się zreflektowała i w ostatnie dni tego miesiąca udało się skorzystać z pogody 🙂
Dawno nie byliśmy na rowerze dalej niż w granicach miasta, więc na mały rozruch wybraliśmy klasyczną trasę: Lublin – Nałęczów. 
Przez Palikije i Wojciechów to ok 55- 60 km w obie strony.
Główną drogą jedzie się tylko przez chwilę, na początku i pod koniec, a cała trasa przebiega przez mało znane mieścinki i pola. Może nie jest to szalona podróż ( sam Nałęczów to spokojne uzdrowisko ), ale bardzo lubię te tereny. Wycieczka z Lublina jest w sam raz gdy wstaniemy za późno żeby wybrać się gdzieś dalej, a najdzie nas ochota na pyszne lody 🙂
 Letnia pogoda skończyła się przy samym wjeździe do miasta, a na miejscu złapała nas straszna ulewa. Nie wiedzieliśmy czy uda nam się wrócić do domu nie mocząc dosłownie wszystkiego… Zamiast się martwić skupiliśmy się na pochłanianiu pysznej pizzy w Pizza Garden i podwójnych lodów. Wraz ze zniknięciem ostatniego rożka wyszło słońce i ruszyliśmy w drogę powrotną 🙂
Wczorajszy bilans:
– ponad 50 km na rowerze
– ucieczka przed burzą – udana
– pizza i lody – wprowadzone
– ilość połkniętych much- 3
 – nagroda na koniec dnia – grill
Dzień na plus :)!
Najedzeni i nawodnieni truskawkami ruszamy
Zagroda w Wojciechowie ( można zwiedzić mały skansen )
Młyn w kol. Wojciechów.  Przebiega tędy szlak młynów wodnych rzeki Bystrej. 
Dojeżdżamy chwilę przed burzą
Jeden z mostków w Nałęczowie
Stawy w Nałęczowie
Już po deszczu – wracamy
Tajemnicza leśna brama gdzieś za Palikijami w stronę Lublina
To był bardzo udany dzień :)!

0 myśli na temat “Rower: Na lody do Nałęczowa!

  1. Całego szlaku nie przejechałam, ale z tego co wiem to ciągnie się od okolic Kazimierza i jest ich chyba kilkanaście 🙂 Więc jest to dobry pretekst na małą wycieczkę… 🙂

Dodaj komentarz