Kajak czy łódka? – Mazury i grill na łodzi

Witam po naszej mazurskiej Majówce:)
Pogoda rozpieszcza nas w tym roku. Udało nam się spędzić te trzy dni maksymalnie na świeżym powietrzu. Chociaż wcale nie nastawiałam się na opalanie w krótkich spodenkach. Prognoza na weekend majowy przewidywała tylko 30 stopni – w sumie….
Piątek 10 + sobota 10 + niedziela 10 stopni 😉
Na szczęście Dobki mają swój nieprzewidywalny mikroklimat i zaskoczyły nas słońcem. Awaryjna gra planszowa została prawie nie tknięta, a my spędzaliśmy całe dnie na wodzie.
Dla urozmaicenia od naszych rowerowych wojaży, czasami wybieramy inne środki transportu 🙂
Bo w krainie jezior warto zobaczyć świat z wodnej perspektywy.
I tu pojawia się Mazurski dylemat – wybrać kajak czy łódkę?
  ( nie ma to jak wakacyjne problemy … 😉 ).

W dzisiejszym poście małe połączenie obu mazurskich wyjazdów. Po Wielkanocy zwiedzaliśmy okolicę głównie z kajaka, natomiast na Majówce królowała łódka.
Kajak na pewno będzie idealny, gdy chcemy jak najszybciej przemieszczać się po jeziorze. A bajka dopiero się zaczyna gdy jeziora są połączone… Możemy wtedy szaleć do woli pokonując sporo kilometrów w ciągu jednego dnia. Zwrotny, szybki i niemęczliwy :)! Zawsze możemy podpłynąć gdy coś zaciekawi nas w szuwarach lub nagle zapragniemy wskoczyć na drzewo.
Ale… łowienie ryb z kajaka byłoby małym wyzwaniem, co dopiero piknik… Ale takimi rzeczami zajmie się łódka 🙂

Hitem Majówki  była duża łódka, a w zasadzie szalupa. Stara, obdrapana, ale to tylko dodawało klimatu. Jedynym jej minusem była waga , więc po paru dniach nasi mężczyźni ( bo po takim wysiłku na pewno przestali być chłopcami… 😉 ) mieli prawdziwe ręce marynarza 🙂
Plusy? Można zapakować na nią dużo osób i jeszcze więcej jedzenia.
 Dzień zaczynaliśmy więc od kawy na łódce, od czasu do czasu polując na szczupaka, który oczywiście znowu nas przechytrzył… Na rybkę z grilla chyba jeszcze trochę poczekamy. Byliśmy jednak przygotowani na taką sytuację. Wyciągnęliśmy mięsne zapasy z lodówki i najlepszy obiad  w tym roku zjedliśmy właśnie na pokładzie łodzi. Żadna restauracja nie przebije smaku udek z kurczaka zjedzonych na środku jeziora.
Pokrywę z dużego grilla ustawiliśmy na cegłach, do tego kratka i rozpoczęliśmy nasz smakowity rejs.
Pachniało na całym jeziorze.

Piesek z pomostu chyba wywęszył coś dobrego

0 myśli na temat “Kajak czy łódka? – Mazury i grill na łodzi

  1. Zazdroszczę takiej majówki na łódce 🙂 u mnie pogoda była w kratkę i tylko w niedzielę udało mi się zrobić 70km na rowerze 🙂

  2. Znam to uczucie 😀 mnie też nosi w każdy wolny dzień..mam w planie trzydniową wycieczkę rowerową do Kazimierza Dolnego nad Wisłą…zobaczymy co z tego wyjdzie.. to by były kilometry 😉

  3. Ja od siebie mam 145km :/ dość daleko…chyba nie dam rady tyle przejechać w jeden dzień, choć 2 lata temu udało mi się w ciągu dnia zrobić 100km 🙂

Dodaj komentarz