Kwiecień na rowerze – Puszcza Borecka

Uwielbiam robić rowerowe statystyki pod koniec miesiąca.
Kwiecień to nakręcenie kolejnych – ponad 300 km :)!
 W tym miesiącu chyba nie pobiłam marcowego rekordu, ale przecież nie oto chodzi 😉 Ważne, że wciąż aktywnie i tym razem nie tylko po lubelskich dróżkach. Od razu po Wielkanocy zapakowaliśmy nasze rowery do bagażnika i ruszyliśmy na Mazury. Na rower pakujemy się dość skromnie, ale że tym razem jechaliśmy samochodem, w końcu nie musiałam się ograniczać. Wyszło na to, że jadąc tylko we dwoje ledwo się zmieściliśmy. Po rozegraniu bagażowego tetrisu wreszcie się udało 🙂
Tetris – kto grał ten zrozumie 😉
Pokonując kolejne kilometry po polach i lasach, staraliśmy rozruszać się trochę po świątecznym obżarstwie. Co wyjeździliśmy, systematycznie nadrabialiśmy piknikami po drodze. Oczywiście musiał pojawić się mój rowerowy ulubieniec – paprykarz jedzony na tak zwanej gazecie 😉  Może nie wygląda zbyt apetycznie, ale talerze i stół mam w domu, a na wyjazdach lubię poczuć trochę folkloru 😉
Kolejnym punktem po Mlecznej Wsi  i Olecku była wizyta w Puszczy Boreckiej. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać jej klimatu. Dywan z kolorowych kwiatów, żeremie bobrów i uderzający zapach żywicy. Takie tereny lubię najbardziej. Wypatrując żubrów i bobrów musieliśmy uważać, żeby nie rozmaślić plagi żab… Było ich tak dużo, że w miłosnym amoku chciały atakować nawet rower…
„Love is in the air”
W drodze do Puszczy Boreckiej
Pracowity jak bóbr
Po powrocie, w Lublinie czekało na nas jeszcze więcej słońca. Przyzwyczajeni do zielonych terenów wyruszyliśmy na poszukiwania natury w mieście. Zaczęliśmy od Botanika. Co prawda upolowaliśmy kilka ciekawych zdjęć, jednak zupełnie nie mogliśmy odnaleźć się w kolejce do zdjęcia pod magnolią … Zdecydowanie bliższy jest nam rój pszczół niż ludzi. A piękny kwiat cieszy bardziej, gdy spotkamy go niespodziewanie jadąc na rowerze. Szybko stamtąd uciekliśmy ( na kiełbaskę z grilla na pocieszenie ) i w weekend majowy znowu zaszywamy się na Mazurach. Tam dzikie tereny nas nie zawiodą 🙂

0 thoughts on “Kwiecień na rowerze – Puszcza Borecka

  1. Polecam nożycowy bagażnik na hak na rowery z Thule 🙂 można go złożyć i schować do bagażnika..sprawdzony. Dużo wygodniejsza opcja niż pakowanie rowerów do auta 🙂

  2. Dzięki Sandi :)! O bagażniku rzeczywiście musimy pomyśleć 🙂 Ale na razie jest tyle fajnych rzeczy do kupienia… 😉 więc chwilowo zostaniemy mistrzami w Tetrisa 😛

Dodaj komentarz