Rower: Przez mazurskie wsie i pola

Zamiast nad morze czy też w góry, warto ruszyć na Mazury :)!
Mazury nie bez powodu nazywane są krainą jezior. Przemierzając te tereny towarzyszą nam prawie na każdym kroku. Jeżeli tracimy jedno z oczu, możemy być pewni, że za zakrętem niebawem pojawi się następne.
Ale Mazury to nie tylko raj dla miłośników wodnych szaleństw i wędkarzy, to także ( a może przede wszystkim ? 🙂 ) przepiękne zielone tereny. Właśnie te wiejskie okolice polecałabym najbardziej. Dla oderwania się od rzeczywistości, innych ludzi, komputera. Na takiej drodze jesteśmy tylko my, rower i niekończące się pola. Otwarte przestrzenie, pełne soczystej zieleni na tle błękitnego nieba, dają uczucie takiej wolności, że chce się szaleć jak piesek zerwany ze smyczy ( teraz wcale im się nie dziwię, że latają jak głupie 😉 ). Możesz krzyczeć, robić co chcesz i tak pewnie nikogo nie spotkasz.  Najwyżej osioł krzywo się na Ciebie popatrzy… Zieleń jest tak upajająca, że chce się żyć, jeść ( oj bardzo.. !), a potem skakać po polach z rowerem. Kobiety mogą odetchnąć od makijażu i nie myśleć w co się ubrać, a mężczyźni spokojnie hodować swoje brody.
Te pola aż nawołują do małego wyhasania …:)
Udało się :)!

Na wiejskiej trasie trzeba pamiętać o zapasie jedzenia i wody w sakwie. Podczas naszej 50-60 km wycieczki po okolicy, na swojej drodze natknęliśmy się tylko na 2 sklepy. W jednym my – rowerzyści byliśmy podobno największą atrakcja dnia, w drugim to my cieszyliśmy się na widok ciągnika zaparkowanego przed wejściem. Uwielbiam te małe wiejskie sklepiki. Obsługa jest zawsze bardzo miła, normalne jest zamówienie czegoś na miejscu i wypicie przy stoliczku w ceratkę. W lecie życie toczy się przed sklepem, a  gdy jest zimno można zagrzać się przy kominku w środku. A z kupieniem chleba musisz się pożegnać jeżeli wcześniej nie zamawiałeś 🙂
Za to tylko tutaj można kupić kartacze. Przejeżdżając zajedźcie po nie do Restauracji lub Sklepu Regionalnego w Prostkach ( jeżeli śpicie w podróży od razu się obudzicie – nie ma innej drogi jak przez kocie łby ;)! ). Taki pulpecik (?) z mięsem lub drożdżówa zapijana Oleckową kwaśną śmietaną to dopiero mazurskie specjały 🙂

Słynne kartacze w Prostkach
Krowa na polnych dróżkach
 

0 thoughts on “Rower: Przez mazurskie wsie i pola

  1. Piękne tereny, takie lubię najbardziej na rowerowe wycieczki 🙂 Na Mazurach bywałam jako dziecko, razem z rodzicami pod namiotami. Do dzisiaj pamiętam te bezkresne lasy, pola, łąki i malownicze jeziora. Jedno gospodarstwo do którego chodziliśmy po ciepłe mleko od krowy, wycieczki do lasu na jagody, raki w jeziorach i rysie grasujące w nocy w pobliżu namiotów 🙂 tak mi się przypomniało 🙂

  2. Ale masz piękne wspomnienia 🙂 Wrażenia pod namiotem są bezcenne, a dzieci wybawią się na pewno lepiej niż w 5-gwiazdkowym hotelu 😉 A grasujących rysi zazdroszczę :)! Chciałabym kiedyś zobaczyć… 😉

  3. te wakacje pod namiotem, to były jedne z najlepszych w moim życiu 🙂 co do rysi…to było bardzo dawno, nie wiem czy jeszcze tak licznie występują w tamtych rejonach 🙂

Dodaj komentarz