Rower: Mazury – Mleczna Wieś, Giże

Za mną cały tydzień zupełnego lenistwa. Bo nigdzie nie odpoczywam lepiej niż na Mazurach. Zaszyliśmy się małym domku w typowej mazurskiej wsi, oddaleni o 6 km od najbliższego sklepu – to wcale nie jest blisko po polnych ścieżkach :). Wioskę, o której prawie nikt nie słyszał ciężko znaleźć na mapie. Rozciąga się grzecznie wzdłuż brzegu jednego z licznych mazurskich jezior, a przez rozległe pola nie przedarł się tłok turystów. Wokół nas toczy się spokojne życie w kilku gospodarstwach i jakże burzliwe w trzcinach…( oj działo się 😉 ).  Tu telefony tracą zasięg, a internet odmawia posłuszeństwa. I oto chodzi – liczy się Tu i Teraz. Siedząc na pomoście, naszym największym dylematem był wybór pomiędzy Nicnierobieniem, wyjściem na rower czy kajak. Mazurski klimat jest magiczny, ale o urokach tej okolicy innym razem. Teraz zajmijmy się krowami….
  
Nie mogłam lepiej trafić. Okazało się, że dosłownie klika kilometrów od naszej wsi znajduje się Mleczna Wieś.
Sama nazwa mówi za siebie. Jest mleko – muszą być i krowy :)!
To dopiero przeznaczenie… 😉 Wskoczyłam na łaciaty rower i na pierwszą wycieczkę ruszyliśmy na poszukiwania figurki krowy we wsi Giże
( okolice Olecka ).
Bidon napełniony 🙂

Trasa oczywiście z przymrużeniem oka. Co jakiś czas pojawiły się tablice np. do czego służy obora i co to jest krowa 🙂  Ścieżka edukacyjna, głownie na dzieci, ale jak dla mnie  bardzo na temat 🙂

Ale nie samymi krowami człowiek żyje – był to świetny pretekst  to zwiedzenia okolicy na rowerach. A szukanie figurki krowy  wśród zielonych pól było małym wyzwaniem i dobrą zabawą.
Trasa Jezioro Dobskie – Giże – jezioro Dudeckie – Rosochackie – Dobki to ok 25 km. Jedzie się raz po drodze, raz po kocich łbach czy polnych dróżkach. Obszary pól w okół są ogromne i zachwycają zielenią . A podczas całodniowej wycieczki nie spotkaliśmy ani jednego osobnika swojego gatunku ;)! –  trafiliśmy dużo, dużo lepiej. Na swojej drodze natknęliśmy się za to na stado krów i dwa osiołki 🙂

Swoją drogą czy tylko ja zauważam, że coraz rzadziej na wsiach widujemy krowy?
Kiedyś pasły się na każdym kroku, a teraz doszło do tego, że spotkanie tego sympatycznego zwierzaka staje się już atrakcją. Nie udało mi się mi się zrobić zdjęcia z krową w twarzą w twarz, ale pomuczałam im z daleka.

Na wsiach jest za mało krów? Postarałam się urozmaicić mazurski krajobraz swoim strojem 🙂
Czekam jeszcze na resztę zdjęć, więc dalszy ciąg krowiej relacji nastąpi 🙂

Dodaj komentarz