Ubierz swój rower na wiosnę – rowerowe (krowie) gadżety

Wiosna przyszła i rozkwita w pełnej okazałości.  Lublin jest dzisiaj najcieplejszym miastem w Polsce  – 18 stopni :)! Nareszcie się doczekaliśmy 🙂
Każdy już pewnie czuje przypływ wiosennej radości życia i chęci do działania. Z szafy wyciągamy lżejsze ubrania, kwieciste bluzki i szukamy nowości w sklepach. Nasz rower też może wyglądać jak nowy po małych zmianach. Podczas małych zakupów nie zapomniałam o prezencie dla swojego roweru. Jemu też należy się małe pozimowe odświeżenie :)!

Porządki rowerowe zaczęłam od umycia podeszczowych smug i ponownie przywitałam się z łaciatą sakwą.
Takie detale zawsze poprawiają mi humor.
Już chyba maksymalnie wysyciłam nimi miejsce na rowerze… 😉

 Ochraniacz na siodełko
 
Oto najnowszy zakup.
Wstępne zastosowanie jest następujące: miękka gąbka – wygodniejsze siedzonko. Myślę, że będę woziła go w sakwie i nakładała na mokre siodełko, gdy zaskoczy mnie deszcz. Ale nie chodziło mi o funkcjonalność tego gadżetu – po prostu bardzo mi się spodobał 🙂 Do tego jest miękkie, łaciate,a  w dotyku przypomina krowią sierść 😉
Przetestowałam z samego rana- wygodne jak poduszeczka.

Podejrzewam, że przy moim tempie zużywania rzeczy po jakimś czasie może się trochę powycierać. Na razie się nim nacieszę, a  przyszłości zostawię na chłodniejsze lub deszczowe dni. Albo wyjątkowe wyjazdy 🙂

Manetki na kierownicę

Nie planowałam zakupu krowich nakładek na kierownice – ale taki gratis ( w komplecie do ochraniacza ) jest zawsze mile widziany 🙂

Krowa w całości

Dzwonek

Krowi dzwonek służy mi już od początku rowerowej przygody. Wiele detali mogłabym zmienić, ale z dzwonka nie zrezygnuję 🙂

Sakwa

Wymieniłam ją prawie na końcu z racji wieku a nie zasług 🙂 W końcu jest to najistotniejszy element krowiego wizerunku 😛 Ale też najbardziej funkcjonalny. Nie wyobrażam sobie teraz jeżdżenia z plecakiem. Ciężko, niewygodnie i gorąco… Bo po co dźwigać na sobie coś, co może unieść rower. Sawkę krowią mam głównie do jeżdżenia po mieście, na dłuższe wyjazdy pakujemy się w cztery sakwy Crosso dry. 
Krowia jest wodoodporna, pojemna, łatwo się myje. Jedyne co zmieniłam to usztywnienie od wewnątrz ( wzmocnienie ścianek ) – ale to dlatego, że zawsze nawpycham tam milion rzeczy które mogą się przydać. Książki na uczelnię, zapasowa kurtka, awaryjne jedzenie i olbrzymia blokada do przypinania roweru to podstawa.
Po małym wzmocnieniu służy mi już od ponad roku 🙂

 
 Koszyk z łaciatym wkładem 

Po zakupie sakwy skusiłam się też na klimatyczny koszyk.
Bardzo go lubię, ale na co dzień sakwa w zupełności mi wystarcza – mieści najpotrzebniejsze rzeczy, w tym wspomniana blokadę-kłódę. Koszyk trochę przeciążyłam od dźwigania takich ciężarów, do tego gdy jechałam po nierównych chodnikach czasami coś potrafiło niekontrolowanie wyskoczyć… Zostawiam go więc na specjalne okazje typu piknik. Np. na chrupiące bagietki. ( Uwaga! wino należy do wyskakujących produktów).

Majówka w Tarnobrzegu

Nakętki na wentyle

Jak już szaleć z dodatkami to szaleć. Wykorzystując dosłownie prawie całe wolne miejsce – nie mogło zabraknąć nakrętek na wentyle. Ładnie wykonanych krowich nie znalazłam, ale czemu by nie doczepić słodkich babeczek 🙂 Świat z ich perspektywy też może być ciekawy.
Smakowite :)?

Ochraniacz na siodełko i kierownice – Pakamera – Pan Pompka
Dzwonek, sakwa, koszyk, nakrętki na wentyle – sklep Bike Belle

Lublin

Dodaj komentarz