Wiosna? – sezon rowerowy 2015 rozpoczęty

Nareszcie! Doczekałam się – sezon rowerowy 2015 oficjalnie rozpoczęty 🙂
Zdecydowanie wiosnę najlepiej witać na rowerze.
Po przejechaniu pierwszych kilometrów poczułam jak bardzo brakowało mi tej jazdy. W zimie co prawda nie narzekałam na brak sportu, ale jednak rower to rower. Świeże powietrze, w którym czuć już wiosnę, słońce, pachnący wiatr, czerwone policzki, palce na zmianę zmarznięte i rozgrzane – dzięki temu można zupełnie przebudzić się z zimowego snu. Endorfiny na świeżym powietrzu działają z podwójną siłą. Wystarczy mi, że jadę i od razu czuję, że mózg zaczyna inaczej pracować. Kierunek – pozytywne myślenie, a na najlepsze pomysły przeważnie wpadam właśnie na rowerze. 
W sobotę słońce pokazało się dopiero pod koniec dnia i po raz kolejny przekonałam się, że warto wyjechać pomimo brzydkiej pogody. Wbrew pozorom nad zalewem wcale nie wiało, a pod wieczór zrobiło się wyjątkowo pięknie. Za to w niedzielę zastanawiałam się czy się przypadkiem nie opalę….
W ramach delikatnej rozgrzewki przejechaliśmy ok 60 km w dwa dni. Niby niedużo, ale i tak w niedzielę nasze nieprzyzwyczajone pośladki poczuły efekt „siedzonka dnia poprzedniego”… 😉 
  Pierwszy dzień to standardowa runka wokół Zalewu Zemborzyckiego. Tak na mały rozruch, przetestowanie nowej wędki i to co lubię najbardziej, czyli piknik nad wodą :). Makaron w kształcie serduszek + ruch + jedzenie na świeżym powietrzu to zestaw, który zupełnie rekompensuje mały niedobór przypraw … 😉 

Dzień 2 – jeszcze bardziej wiosennie. 
Mały przejazd wystarczy, żeby naładować się pozytywnie. Po śniadaniu ruszamy na ryby :)! Raczej nie nastawiamy się, że dla odmiany coś złowimy i kupujemy coś na niezastąpiony piknik. Bo w wędkowaniu samo zarzucanie i patrzenie na spławik jest już relaksujące – i wcale nie jest nudne 🙂

Robaczek
Podsumowując korzystanie z wiosennej aury – pierwszy grill w tym roku zaliczony 🙂
Chyba pierwszy raz udało się rozpocząć sezon rowerowy i grillowy w połowie lutego 🙂

Dodaj komentarz