Pieniny zimą – Wysoka

Podczas sylwestrowego wyjazdu przypomniałam sobie jak bardzo uwielbiam góry. Już dawno nie byłam na szlaku, a szkoda! Muszę nadrobić zaległości w ciągu nowo rozpoczętego roku. Wstępne plany już zrobione. A ich snucie zaczęło się podczas pobytu w Pieninach, a dokładnie Szczawnicy.
Góry zimą kojarzą się głównie z białym szaleństwem na nartach czy snowboardzie, ale odkryłam, że dla mnie dużo ciekawsze są piesze wędrówki. Można spędzić czas w miejscach nieobleganych przez turystów, zrobić mnóstwo zdjęć i sprawdzić swoją wytrzymałość. Złapaliśmy kolejnego, tym razem górskiego bakcyla. Zaczęło się od wejścia na najwyższy szczyt Pienin – Wysoką  ( 1050 m.n.p.m. ) – znajdującą się w Małych Pieninach na granicy polsko – słowackiej.
Zdobycie góry może nie było jakimś wielkim wyczynem, ale za to bardzo przyjemnym, z przepięknymi widokami i dobrym wstępem do większych zimowych wędrówek 🙂   
Nasza trasa – zielony szlak

Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka

Ze Szczawnicy podjechaliśmy busem do Jaworków, a następnie przeszliśmy przed kamienny Wąwóz Homole ( 800m ). Szło się łatwo i przyjemnie wzdłuż rzeczki, którą przekraczaliśmy co chwilę przez utworzone mostki i schodki. Po wyjściu na polanę ruszyliśmy dalej przez iglasty, pięknie ośnieżony las. W wąwozie napstrykaliśmy mnóstwo zdjęć, które po tym co było wyżej wydają się takie sobie… 😉

Im dalej, tym coraz piękniej :)! Na drzewach i pod nogami pojawiało się coraz więcej śniegu, a nad nami coraz więcej błękitnego nieba i słońca. Podejście nie było szczególnie strome, i mimo że miejscami było ślisko w drodze na samą górę pomagały schodki i poręcze. Zdobycie szczytu licząc od początku wąwozu zajęło nam ok 2,5 h. Duży wpływ miała na to masa przystanków na robienie zdjęć… , ale to nie tylko moja wina 😉 Po śniegu nie idzie się dość szybko, zimowe ubrania jednak trochę krępują ruchy, a żeby podziwiać widoki warto zatrzymać się na herbatkę i czekoladę 🙂
Widok na Wysoką

Czeko-piknik pod Wysoką
Mimo 10 stopni na minusie było nam gorąco, a o tym jaka jest temperatura przypominały tylko czerwone policzki, szron na włosach i twarde jak lód batoniki . Zresztą kto by narzekał na temperaturę patrząc na tak cudnie ośnieżone drzewa na szczycie. Wchodząc między nie nuciliśmy „Walking in a winter wonderland”.

Wysoką zdobyliśmy tuż przed zachodem słońca. Ostatnie wyjścia promieni zza chmury oświetlały całą okolicę. 
Widoki z Wysokich Skałek.

Jedynym minusem zimowych wędrówek jest zmrok zapadający o 16, więc niestety trzeba było wracać. Schodziło się za to dużo, dużo szybciej – zbiegając albo jeszcze przyjemniej – używając butów i spodni jak sanek 🙂 
  

 Postanowienia noworoczne? Do podróży rowerowych dołączyły jeszcze górskie szlaki.
Oby w 2015 starczyło nam czasu na zdobycie kilku szczytów w Tatrach 🙂
Opuszczamy Wąwóz Homole

Dodaj komentarz