Moje ulubione danie to….piknik :) !

Kto dawno nie był na pikniku powinien teraz wziąć kosz i zrobić to jak najszybciej :)!
Dlaczego jest to moje ulubione „danie” ?
Tak naprawdę co by to nie było, na świeżym powietrzu wszystko smakuje po mistrzowsku.
A nawet najzwyklejsze wafle ryżowe posmarowane serkiem, na łące czy nad brzegiem morza uchodzą za najlepszą kanapkę na świecie.
Tydzień temu Ann spontanicznie rzuciła – jedziemy nad jeziorko! Do koszyka wrzuciłam na szybko melona, maliny i banana, w sklepie dokupiłyśmy jogurt naturalny i mega pyszna sałatka gotowa.
W domu to zwykłe owoce z jogurtem, a na tle tafli jeziora to najwykwintniejsza sałatka owocowa 😉
Do szczęścia potrzebny nam banan, melon, maliny, jogurt naturalny i trochę słońca:)! 

Na piknik możemy wybrać się na trawnik za domem lub do parku.
Na wyjazdach zawsze takie posiłki smakują najlepiej..
Jeżeli jest taka możliwość, wybieram noclegi bez jedzenia lub tylko z jednym posiłkiem żeby mieć wybór czy zjeść w restauracji czy w plenerze. Zawsze miło wspominam takie jedzenie, chociaż byłby to tylko chleb z lokalnego sklepu, ser feta i oliwki. Tylko tyle? – albo aż tyle 🙂 Same pyszności szczególnie zjedzone na kocyku np. w gaju oliwnym.
Oprócz tegorocznych pikników, o których już pisałam, najprzyjemniej wspominam tureckie „obiady” z Julką czy pikniki z Arkiem podczas zwiedzania Krety na skuterze 🙂
Z Julią zwiedzałyśmy Turcję Licyjską na objazdówce Rainbowa. (rewelacja polecam :)!).
W cenie były śniadania, a po całym dniu zwiedzania obiado-kolacje.
W trakcie dnia były opcje zjedzenia w lokalach, ale po obfitym śniadaniu i czekającej nas iście tureckiej wyżerce wieczorem, wolałyśmy przegryźć wafle z serkiem czy miejscowym ayranem. Nie twierdzę, że jedzenie w lokalu czy hotelu było złe, bo było przepyszne – turecka kuchnia jest jedną z moich ulubionych. Kebab na tysiąc sposobów, mnóstwo grillowanych i świeżych warzyw, większość na ostro (lubię jak pali!) a na deser arbuzy, najsłodsze ciasta, torty i chałwy. Pomiędzy dwoma takimi obfitymi posiłkami wystarczała nam mała przekąska, zjedzona w cieniu drzew lub po prostu turecki lody. 
Ale za to z jakimi widokami!
Obiad jedzony z nogami w wodach przy wyspie Kekova czy leżąc w gaju oliwnym zawsze zostaje w pamięci.
Ayran, pasztet sojowy i wafle ryżowe to coś dla nas przed zwiedzaniem wąwozu Saklikent
Dobrą przekąską podczas zwiedzania były też figi prosto z drzewa.
A najbardziej smakowały mi te owoce podarowane przez tureckie dzieci.
Siedziałyśmy praktycznie same na plaży w „kowbojskich” kapeluszach i chyba tym zwróciłyśmy uwagę miejscowych dzieci, które przyjechały na odpoczynek z rodzinką.
Już miałam się zezłościć, bo myślałam, że obrzucają nas kamieniami – a w tak nieśmiały sposób chciały nas poczęstować figami.
Kiedy zobaczyły, że nam posmakowały (na początku próbowałam ich dosyć niepewnie, bo nie wiedziałam co to jest) zupełnie się ośmieliły i jak małe małpki obdarowały nas niezliczoną ilością owoców i kamieni 😉
Figi prosto z drzewa 
Nie sposób odmówić takich kamieni zbieranych z wielkim zapałem  
Rodzince bardzo podobały się moje klapki
Nie wiadomo kto miał większa atrakcję turystyczną, my czy turecka rodzinka 🙂

I proste ale bardzo smaczne posiłki podczas zwiedzania Krety.

Owoce z lokalnego targu  – Rethymnon 

Piknik w gaju oliwnym po zwiedzaniu legendarnej siedziby Minotaura

Gdzieś w drodze – zawsze warto mieć ze sobą salami

Zapomniałam napisać o pikniku z kozami….
No cóż sympatyczne, ale strasznie bezmyślne stworzonka 😉
Albo inaczej – owszem myślące, ale tylko o jedzeniu. Niestety skupiają się tylko na tym jak wsadzić pysk do czyjegoś jedzenia, nie zwracając uwagi na to czy akurat nie mam drugiego końca tejże kanapki w buzi. Zaczęło się więc małe przepychanie czyja to kanapka i kto ma więcej siły. Przecież poczęstowałabym takiego głodomora, ale może nie akurat moją pajdą chleba z ostrym ajranem i pomidorem. Ale nie chciały czekać na mój gest, tylko rozwalały wszystko dookoła, wsadzając kopyta w serki i wylewając sos paprykowy.
Tak się kończy nadmierne spoufalanie z tymi stworzeniami w  Czarnogórze nad Kanionem Tary 😉

Zbliżają się…
Rozbrajające spojrzenie…
No pięknie, kopyto w moim serku! 😉

Jeżeli możemy w ten weekend wrzućmy więc coś do koszyka lub plecak i „przepis” na niezapomniany obiad gotowy :).

0 thoughts on “Moje ulubione danie to….piknik :) !

  1. o nieeeee…. właśnie przeczytałam Twój piknikowy postulat i też chcę pikniku ;)!!!!!!!! co powiesz na małą przekąskę w plenerze przed świętem cydru :)))?

Dodaj komentarz