Dlaczego Love Krowe ?

Niektórzy pytają mnie skąd wzięła się nazwa Love Krowe.
Wyjaśniam więc – zupełnie przypadkiem 😉
A wszystko zaczęło się od roweru….
W tamtym roku po rowerowej wycieczce do Kazimierza postanowiłam wreszcie kupić porządny rower. Na początku bardzo podobały mi się typowo miejskie – bajecznie kolorowe, pastelowe, z kwiatami, koszami i innymi bajerami.
Ale mieliśmy zamiar jeździć w trasy po ok 100km, do tego z bagażami. Trzeba było więc postawić na dość lekki rower, z dobrymi przerzutkami i hamulcami.
Arek znalazł mi naprawdę solidny model, do tego dobrze przeceniony ( posezonowa wyprzedaż – warto kupować w październiku-listopadzie. Przeceny są nawet o kilkaset złotych.).
Wszystko ok. Parametry świetne, typowo turystyczny – doskonały na dłuższe trasy jak i  na lekko górzyste podłoże. Tylko taki trochę męski….
Cały czarny. A szukałam przecież białego. 
Nie wiem czy ma wygrać rozum, bo w takiej cenie lepszego nie znajdę, czy kobiecy gust, bo rower miał być biały i tyle 😉
Pan w sklepie wyczuł moje wahanie i szybko podmienił siodełko na białe.
Hm trochę lepiej.
Arek podsuwał mojej wyobraźni widok roweru z białymi rączkami na kierownicy, białe błotniki…
Zobaczyłam go w myślach – będzie piękny.
Czarno-biały jak krowa :)!
Po mleko z mlekomatu – tylko Krową :)!
W domu od razu zaczęłam zamawiać dodatki żeby przerobić go po swojemu.
Na bikebelle.pl wypatrzyłam sakwę w krowie łaty, do tego parę dni później domówiłam dzwonek i tak powstała Krowa 🙂
Arek też dbał o krowi wizerunek. Bidon i rączki w delikatne kwiatki to jego zasługa 🙂
Krowa na wypasie
Jeżdżąc Krową do pracy przez chwilę czuję się jak na wakacjach
I się zaczęło.
Założyłam bloga, żeby opisywać wyprawy na Krowie, ale tak mi się spodobało, że opisuję praktycznie wszystko od jedzenia po podróże.
Jak zrobiło się trochę chłodniej zamówiłam krowią piżamkę i od tamtej pory kolekcjonuję krowie dodatki i wypatruję tych łaciatych zwierząt na trasie 🙂
Pijama day
Na Mazurach trzeba się wtopić w otoczenie – inaczej ryby nie wezmą!
(p.s. i tak średnio biorą 😉 )

Wyjście na lody do sklepu, a powrót z rękawicą w łaty.
Z Alą kupiłyśmy PIANKOLINĘ i ulepiłyśmy krowę. Uwaga, świeci w ciemności.
Na swojej drodze często spotykam krowie restauracje – widzę, że nie tylko ja oszalałam na punkcie tego motywu.
Gospoda Obora niedaleko Dąbek – dokładnie w Bobolinie

Mielno – krowi burger. Czynny głownie wieczorami, więc pędząc dalej na rowerze nie miałam okazji spróbować, ale „Krowa w bułce” na pewno jest pyszna.

W Lublinie z kolei zaprasza  „Stół i Wół”.
Bardzo smakowały nam Burgery Italian:
soczysty burger, mozzarella di bufala, sałata rzymska, szynka parmeńska, grillowana cukinia, suszone pomidory i pesto bazyliowe.
Do tego grube frytki z blaszanym kubasie i surówka.
A do picia? 
Zamówiłyśmy lemoniadę ale wzmocnioną… jak toast do toast :)!
Lemoniada Stół i Wół: 
Sok z cytryny, świeży sok z pomarańczy, syrop waniliowy, mięta, cytrusy, woda i dodatkowo kieliszek…;)
Krowie miejsce w Lublinie odnalezione:)! I mega plus za wystrój lokalu.

Krowia ekipa: Love Krowe, Podróże z Chmurką i Kostek Style
Po prostu love krowe :)!

0 thoughts on “Dlaczego Love Krowe ?

Dodaj komentarz