Grzybobranie i sos grzybowy

Zamykam oczy i widzę grzyby. Wszędzie grzyby.
Tak się kończą niedzielne wyprawy do lasu 🙂
Za nami przepiękny wrześniowy weekend w Lasach Janowskich. Tam zawsze można się spodziewać grzybów.  Chociaż ostatnio było bardzo sucho i miało ich nie być, ale i tak każdy wyszedł z dwoma pełnymi koszami. Ktoś tu zna tajne miejsca 😉 Wpadaliśmy na łączkę pełną olbrzymich czerwonych kozaków i prawdziwków i nie wiadomo było czy łapać za nóż czy aparat 🙂

Prawdziwek 
Kozak szary 

Taka sytuacja…

Zbieranie zajęło nam 3 godziny a obrabianie 2 dni 😉

Co zrobić z taką ilością grzybów?
Jak największa ilość idzie oczywiście do suszenia. Suszarka na grzyby i 2 piekarniki działają pełną parą, ale wszystkiego nie pomieściły.
Co ładniejsze małe grzybki np. prawdziwki, zamroziłam, a opieńki zamarynowałam.
 Przepis na opieńki podam jak tylko spróbuję czy wyszły :).
 Narazie pływają do góry dnem w octowej zalewie.
Zacznę od sosu grzybowego, bo już zjedzony, więc smakował 🙂

Sos grzybowy

Składniki:

– miska grzybów

Co było w misce?

Od wielkich kapeluszy kozaków czerwonych, poprzez maślaki, zgrabne, małe kapelusze kozaczków szarych, podgrzybków i prawdziwków, po gruby, pachnący prawdziwkowy korzeń. Znalazło się też parę sitarzy, których potem już nie zbieraliśmy, bo było wiele lepszych. Ale te pierwsze wypatrzone jeszcze z samochodu trafiły do koszyka, a następnie do sosu.

– 1,5 cebuli

– 1 papryka czerwona

– 1 mała śmietana 12%

Na maśle zeszkliłam cebulę pokrojoną w cienkie piórka,
dodałam pokrojone grzyby.
Po chwili grzyby zaczęły puszczać sok,
dodałam paprykę pocięta w paseczki
i przyprawiłam solą, świeżo zmielonym pieprzem, jarzynką, gałką muszkatołową,
a na koniec świeżym tymiankiem i oregano,
Smażyłam i dusiłam na oko m-więcej 15 min,

Jeżeli wyjdzie za gęsty możemy nieco rozrzedzić wodą lub bulionem.

Część sosu zjedliśmy z kaszą kuskus a część z makaronem.

Podano do stołu – makaron i kasza kuskus do wyboru

Na grzyby wybraliśmy się o 6 rano i parę minut po 7 byliśmy na miejscu.
Chociaż tata Arka pojechałby najchętniej miedzy 4 a 5 🙂
Ok, może następnym razem wstaniemy tak wcześnie, żeby zobaczyć taki piękny wschód słońca, tym razem nie z samochodu a w lesie 🙂

Przerwa na wymianę koszyków i kanapkę

Na koniec grzybobrania wybraliśmy się do rezerwatu Imielty Ług, który odwiedziliśmy wiosną na rowerach.
Link:

Rowerem przez Lasy Janowskie

Imielty Ług

I król grzybobrania
– mech na patyku ;D

Dodaj komentarz