Odkrywamy Lublin na nowo – Starówka

W dzisiejszym wpisie kolejna porcja zdjęć lubelskich „turystów”.
Dzisiejszą fotorelacją chciałabym zachęcić każdego do zwiedzenia lubelskiej starówki. Przyjezdnych i takich jak ja rodowitych lubelskich leniuchów – bo czasami ciężko jest wyjść z domu tylko po to żeby podziwiać własne miasto 😉

A naprawdę warto pobawić się w turystę w swoim mieście, poznać trochę historii i porobić zdjęcia na pamiątkę – w końcu nie wiadomo jak nasze miasto będzie wyglądało za 10 lat 🙂
Odkryjmy własne miasta na nowo, możemy się zdziwić jak będzie ciekawie 🙂

Czasami nie mamy czasu lub pieniędzy, żeby gdzieś wyjechać, a okazuje się, że w swojej okolicy można spędzić bardzo miły weekend.
I nie chodzi mi tylko o Lublin. Myślę, że w każdym mieście znajdą się jakieś interesujące miejsca, w których nie byliśmy od czasu wycieczek w podstawówce. Postanowiłam zacząć cykl wpisów o tym co jest ciekawego w Lublinie i okolicach. W niektórych miejscach nie byłam już wiele lat i korzystając z ostatnich ciepłych dni postanowiłam zobaczyć jak najwięcej. Być może zachęcę tym kogoś do odwiedzenia  Lublina 🙂

Zapraszam na zwiedzanie z Julią, Eweliną, Anią i Marcinem 🙂
Tym razem zwiedzaliśmy po prostu Stare Miasto.
Jak już pisałam w poprzednim poście, do zwiedzania Lublina zainspirował nas Jarmark Jagielloński.
 Zaczęliśmy spacer z aparatem od Bramy Krakowskiej (2), poprzez Rynek (7), Bramę Grodzką (7) na Zamek (4), nie ominęliśmy przy tym prawie żadnej uliczki.
Spacerując powoli uliczkami dopiero teraz zwróciłam uwagę jak pięknie odnowili niektóre kamienice.
Najbardziej podobały mi się stare zdjęcia w oknach starych budynków.

Pub „U Szewca” to chyba najbardziej znany bar w Lublinie.
Można wypić piwo w świetnym klimacie i zjeść dobrą pizzę.
Nazwa wzięła się od warsztatów szewskich, które znajdowały się w miejscu pubu. Dlatego klimat tworzą  buty i cholewki wiszące na sznurówkach nad butelkami whisky. 
Byłam tu tyle razy, że dopiero teraz zauważyłam jak malowniczo wygląda między innymi kamieniczkami 🙂
Pub „U Szewca”
Plac po Farze to odkopane fundamenty starego kościoła Św. Michała.
( Pisząc o tym w końcu trochę się doszkoliłam. Już teraz domyślam się dlaczego pub przy placu, w którym jadłyśmy pyszne cebularze nazywa się Św. Michał 😉 )
Kiedyś wieża kościelna była najwyższą wieżą w Lublinie. Możemy sobie wyobrazić jak wyglądało to miejsce patrząc na makietę obecną na placu.
Teraz jest to popularne miejsce spotkań, częstych sesji ślubnych, stąd też widoczna jest panorama Zamku, a nocą można oglądać gwiazdy.

Plac po Farze,  w tle  Irish Pub „U Szewca”
Makieta kościoła Św. Michała na tle zamku.
Plac z widokiem na kamieniczki z moim ulubionym „Panem z poduszką” w oknie 🙂
Z Placu po Farze idziemy przez Bramę Grodzką  pod Zamek.
Do Muzeum Lubelskiego na Zamku tym razem nie wchodzimy, ale zajadamy się oscypkami na moście i wchodzimy ponownie na plac moimi ulubionymi schodami.

Zaułek Panasa przy schodach
Kolejne urokliwe miejsce to plac przy Teatrze Lalek H.Ch. Andersena.
Szczególnie miło jest tu posiedzieć wieczorem. Piękny widok na miasto nocą, a prawie nie ma ludzi.

Drogę do teatru zajechał nam pan na kurze opowiadający bajkę 
Wieżyczka Teatru Lalek
Plac przed teatrem z widokiem na miasto
Mała rzecz a cieszy – dziewczynka z motylkami na ścianie przy teatrze

W szybie Teatru Starego

Kolejna ciekawa uliczka Ku Farze prowadząca do baru „U Fotografa”.
Szczególnie o zachodzie słońca wychodzą w niej piękne zdjęcia. Wąskie przejścia i fotografie na ścianie – bardzo romantycznie 😉
Z ciekawości weszliśmy też do zwykłej bramy. Na ulicach Starego Miasta tłumy ludzi, wszędzie jest głośno, kolorowo. A tu stara zapuszczona klatka schodowa i ledwo trzymające się podesty. Warto zobaczyć ten kontrast.

Uliczka zakochanych 🙂

Uliczka widziana od strony baru „U Fotografa”.

Mroczny klimat
Weszliśmy też na dwie wieże.
Jedną przypadkowo. Dopiero gdy będąc na szczycie Bramy Krakowskiej z okna zobaczyliśmy Wieżę Trynitarską, odkryliśmy że jesteśmy nie na tej co trzeba ;).
Przy okazji zobaczyliśmy więc Muzeum Historii Miasta Lublina.
Widok z Wieży Trynitarskiej – przepiękny :)! ( panorama z  40 metrów ).
Zdecydowanie muszę się częściej wdrapywać – najlepiej o każdej porze roku 🙂
Chociaż Ani cały czas wydawało się, że ktoś potknie się o deski i jakimś cudem wypadnie 😉

Trzeba było trochę postraszyć Anię ;]

Pomyłka! Trynitarska przed nami.

Muzeum w Bramie Krakowskiej okazało się całkiem interesujące
Schody w Muzeum w Bamie. Wchodząc na Wieżę Trynitarską było bardzo ciasno.

Deptak widziany z okienka Bramy Krakowskiej

Z góry widać potok ludzi na Deptaku

Katedra

Wyjście na taras

Widok na Wieżę od strony Katedry

Z okazji Jarmarku na Placu pod Zamkiem było wiele atrakcji dla dzieci, których nie mogliśmy przecież ominąć ;)!.
Najprostsze gry i zabawki z drewna w wersji „big” chyba wszystkim się podobały.
Do wiszących kokonów baliśmy się jednak wejść żeby nie urwać dzieciom takiej fajnej huśtawki…

Pacynki robione na miejscu – krówki nie mieli

Na koniec rowerowy klimat przy barach na starówce 🙂

„Paleta Smaków”

„Czeska Piwnica”
I najładniejszy różowy – „Sielsko Anielsko”

0 myśli na temat “Odkrywamy Lublin na nowo – Starówka

  1. Genialny wpis!
    Popieram zamienić się w turystę w swoim mieście! Nie trzeba nigdzie wyjeżdżać żeby się tak poczuć! 🙂
    Suuuper zdjęcia:) muszę sama wybrać się na punkt widokowy i zobaczyć Lublin z góry 🙂

  2. Kurcze niesamowicie ciepły i solidnie zakręcony-w najlepszym tego słowa znaczeniu-blog ;-). Prawdziwa rzadkość i perełka w blogosferze; tym cenniejsza;że prowadzony przez Lubliniankę;-); blog po prostu idealny i z przyjemnością zostanę tu na baaardzo długo ;-).

Dodaj komentarz