Rowerem wzdłuż Bałtyku – Dzika plaża w Polsce

Podczas naszej rowerowej wyprawy chcieliśmy odnaleźć najpiękniejsze polskie plaże. Jedną odkryliśmy zupełnie przypadkiem na trasie Pogorzelica – Mrzeżyno. Zupełne pustkowie, biały piasek ….raj (zdjęcia w poprzednim poście 🙂 ).
 Marzyły nam się też zupełnie dzikie plaże. Z dala od ludzi, budek z jedzeniem, nawet sklepów. Tylko my, rowery i nasz namiocik sam na sam z plażą i morzem.

Zastanawialiśmy się czy są jeszcze takie miejsca. Jak mówi piosenka „Już nie ma w Polsce dzikich plaż…”. Postanowiliśmy to sprawdzić :)!
Jeszcze przed wyjazdem Arek zalazł na google.maps plażę na Mierzei przy Dąbkowicach, wzdłuż której nie ma żadnej ścieżki.  Ten tajemniczy kawałek ciągnie się przez 3km pomiędzy dwiema małymi miejscowościami. Z jednej strony morze a za wydmami bagna i las. Według danych z Wikipedii Dąbkowice mają zarejestrowanych tylko 4 stałych mieszkańców!  
Zapragnęliśmy zamieszkać tam przez chwilę i pobyć z dala od cywilizacji. Szczególnie, że nie wiadomo jak długo utrzymają się takie odludne  miejsca.

Tym bardziej, że ilość ludzi  Kołobrzegu trochę nas zmęczyła. Wiadomo każdy ma inną formę spędzania wolnego czasu, my jednak wolimy małe mieścinki. Co prawda nie wyszalejemy się na imprezach, ale rozłożymy ręcznik na plaży nie tam gdzie jest miejsce, a tam gdzie chcemy 😉
Co do Kołobrzegu okazało się, że każdy znajdzie coś dla siebie. W centrum plaże są bardzo zatłoczone ale jadąc rowerkiem dosłownie 5min za miasto, ludzi jest niewiele i uwydatnia się piękna przyroda. Po jednej stronie ścieżki morze a po drugiej jeziorka z kaczkami i łabędziami 🙂
Nie wiadomo w którą stronę robić zdjęcia 🙂


Wyjazd z Kołobrzegu – jak ładnie

Na prawo….



…na lewo

Już troszkę dalej

Zaraz Sianożęty

 Między noclegiem w Kołobrzegu a naszym upragnionym celem mieliśmy jeszcze jeden przypadkowy nocleg w Pleśni. Przypadkowy, bo wyjeżdżając z Ustronia Morskiego zobaczyliśmy znak „Camping – 2km”, a że byliśmy już 3dzień w jeździe, a przed nami była kusząca rzeczka, która wpadała do morza stwierdziliśmy, że idziemy się opalać.

Jak to dobrze nic nie planować 🙂
To był dobry wybór 🙂 Kolejne ustronne miejsce właśnie kilka km od Ustronia 🙂
Raj dla dzieci i nie tylko;),  bo w rzeczce można się kąpać. Do tego wydmy….
Zwiedzania świata z rowerowego siodełka zaczęliśmy od Polski i z każdym dniem widzimy, że to był świetny pomysł 🙂

Znajdźcie mistrza drugiego planu 🙂

W Polsce też może być egzotycznie

Z Pleśni ruszamy na „naszą” plażę 🙂
W Łazach w tajemniczych okolicznościach znika R10, która miała być wzdłuż wybrzeża.
 Google proponuje do Dąbkowic 26km naokoło.
 Miejscowi proponują kombinować przez las i bagna, bo jest jakaś ścieżka ale nie wiedzą czy prowadzi na plażę.
Kolejna opcja 3km plażą…
Nasze tajemnicze miejsce jest na plaży tuż przed samymi Dąbkowicami. Chyba nie warto jechać na około …;)?
Inni rowerzyści, którzy też mają taki dylemat powoli rezygnują i jadą naokoło.
Wybieramy las.
Co prawda jest zakaz wstępu. Inni rowerzyści wyjeżdżają z niego mówiąc, że się nie da – same bagna. 
Próbujemy! W końcu jakaś ścieżka jest. Las jest bardzo gęsty i rzeczywiście dziki. 
Po ok 6km sprawdzamy na GPS-e, że od plaży coraz bardziej oddziela nas bagno i zawracamy.
Tajemnicza ścieżka
Nie chcemy się poddać i jechać na około, idziemy plażą, będzie przygoda ;)!
Te 3km plażą zrobiliśmy w co najmniej 2 godziny…
Może nie była to najmądrzejsza decyzja 😉 i już wiemy dlaczego większość pojechała główną drogą. Ale co do jednego się nie pomyliliśmy – wrażenia były:)
Może nie byłaby to wielka przeprawa ze zwykłym rowerem, ale nasze mało nie ważyły. Do tego zrobiliśmy zakupy na wieczór i śniadanie.  Zapadając się w piach nie wspominałam o nadprogramowym soczku, który kupiłam 😉
Próbowaliśmy mokrym piachem nad wodą – zapadamy się,
targamy jeszcze raz przez suchy piach i próbujemy ścieżką na wydmach – kończy się…
Do tego nie mam już siły żeby wyciągnąć rower z wydm i wrócić na mokrą ścieżkę.
Do wyciągania przydaje się bagażnik z przodu za który można ciągnąc.
Mozolnie idziemy, pocieszam się, że to tylko 2-3km muszą się kiedyś skończyć 😉
Ale nasza lokalizacja na GPS-e wcale się nie zmienia…. ;>
Próbuję szybkiego sprintu – rower mniej się zapada, ale po 3-4 wymiękam i raz ciągnę za siodełko raz pcham za kierownice. Czujemy barki, ręce, nogi 😉
Kolejna przeszkoda – parę falochronów przez które Arek musi przenieść rower.
Cóż za tor przeszkód 🙂
Ale udało się :)!
Gdy kolejnym razem urywa się droga wybieramy już szosę. Ale tej pełnej wrażeń trasy nie zamieniłabym na inną 🙂
Było ciężko, ale gdy rozbijaliśmy namiot sami na plaży zapomnieliśmy już o wysiłku i była tylko radość 🙂
Trochę się zapadam – chwila odpoczynku

Już 20.30 trzeba jechać – a raczej się toczyć
Po śladach Arka

I dotarliśmy.
Tak jak chcieliśmy ok. pół kilometra przed Dąbkowicami.
W osadzie jest jakiś camping i w oddali widzimy blask ogniska na plaży.
Rozbijamy się, powoli zachodzi słońce.
Rowerów nawet nie przypinamy tylko łączymy je razem – złodziej chyba by padł i porzucił rowery kilka metrów dalej ;).
Piejemy przytargane winko i lokujemy w naszym nowym domku.
W nocy mnóstwo gwiazd i szum morza.

Nasz nowy domek
Dobranoc :)!
W naszym nowym domu żyjemy sobie spokojnie 🙂
Czasami ktoś przebiegnie, czasami przejdzie jakiś zmęczony rowerzysta z sakwami.
Rano kawa na falochronie,
cały dzień plażujemy,
gotujmy spaghetti, gramy w karty,
czekamy aż upał trochę minie i rozpalamy Dźwigniogrilla.
Tak to wygląda rano



Arek wyruszył na „małe” zakupy. Jest i wino 🙂
A ja zostałam z łabędziem
Dzika „pliaż”
Dźwgniogrill już przedstawiłam.
Kratka do grillowania ryb wisząca na drewnie z wydm.
Drewnianą dźwignią regulujemy odległość rusztu nad ogniem 🙂

Nasze obozowisko w całości



6 thoughts on “Rowerem wzdłuż Bałtyku – Dzika plaża w Polsce

  1. To super! 🙂 Właśnie weszłam na Twojego bloga i zabieram się do czytania 🙂
    Trasa Świnoujście – Hel była naszą pierwszą dłuższą wyprawą, więc chcieliśmy maksymalnie nacieszyć się plażami i widokami 🙂 Przeważnie pól na pól plaża/rower.

    O, doszłam do Dębek na Twoim blogu 🙂 Jeszcze o tym nie pisałam,ale plaża w Dębkach też jest u nas nr 1 :)!

Dodaj komentarz