Krowie podróże: Toruń

Dla zainteresowanych dodaję nową zakładkę „Krowie podróże”. 
Nie wszędzie da się, a może raczej nie ma tyle czasu, żeby dotrzeć tam rowerem, a chciałabym podzielić się relacjami z miejsc, w których byłam.
Wiedziałam, że prędzej czy później przyjdzie na to pora 🙂
Pierwszy na drodze pojawił się Toruń 🙂
Pobyt był krótki, ale bardzo udany, pełen atrakcji, i pysznego jedzenia.
Tak naprawdę spędziłam tam tylko jeden pełny dzień, a czuję się jak po wakacjach.
Spokojne spacerki po starówce z czerwonej cegły, orzeźwiający wiatr znad Wisły i przytulne restauracje tworzą ten wspaniały klimat.
Ale najważniejsze jaki był cel mojej wycieczki – spektakl „Mizantrop” Moliera,
 w którym główną rolę kobiecą gra moja siostra Julia 🙂
Sztuka bardzo mi się podobała. Jest dosyć lekka i zabawna, trwa niewiele ponad godzinę, więc nadaje się znakomicie na miły wieczór zamiast wyjścia do kina. Jeżeli ktoś jest z okolic, to serdecznie zapraszam do teatru W. Horzycy w Toruniu 🙂
 Julka jest w niebieskiej peruce 🙂

Najwięcej czasu spędziłyśmy jednak zwiedzając starówkę, spacerując wzdłuż Wisły i ruin zamku krzyżackiego. Toruń jest znany jako miasto aniołów, na każdym kroku można spotkać figurki przysiadające na parapetach lub wystające z czerwonych murów. Już na samym początku natknęłam się na wiejski kącik, oczywiście z krową 🙂

Toruńskie Love Krowe

Przy Bulwarze Filadelfijskim

 

Od razu powiem – gołąb uszedł cało 😉
Po lewej stronie świetne miejsce: boisko wkomponowane w mury miasta

Gdy trochę zgłodniejemy podczas zwiedzania, warto wybrać się do naleśnikarni „Manekin”. Wcześniej nie za bardzo przepadałam za takimi miejscami, a na wycieczkach raczej wybierałam pizzerie, ale po zamówieniu indyjskich naleśników zmieniłam zdanie 🙂
Kolejnym punktem było niesamowite planetarium. Zdjęć niestety nie mam, gdyż było to zabronione, a te które zrobiłam ukradkiem i tak wyszły niewyraźne 😉 Seans trwa pół godzinki, poznajemy historię i prawdopodobną przyszłość kosmosu, ale i tak najlepsze jest podziwianie wyświetlanego nieba.

Moje indyjskie, Julii ze szparagami. Misja: wypróbować wszystkie 🙂

Kopernik na Juwenaliach

Kolejne knajpki godne polecenia to moja ukochana kawiarnia „Central Perks” (o której aż muszę zrobić kolejny post 🙂 ) i sałatki w „Kurantach” na rynku.
 Kusiły też najróżniejsze pierogi z „Pierogarnii Stary Toruń”, ale to już innym razem 😉

Cukierki robione na miejscu. Częstowali – bardzo smaczne 😉

Myślę, że bardzo fajnym sposobem na zwiedzenie miasta, byłoby wypożyczenie rowerów i przejażdżka na drugi, bardziej dziki brzeg Wisły.
W tym roku w Toruniu powstała sieć rowerów miejskich.
Można je wypożyczyć np. wysiadając przy stacji PKP Toruń Główny lub na Rynku.
Warto zarejestrować się wcześniej na stronce: https://trm24.pl/ ,
bo na komórce trochę nam schodziło i  w końcu poszłyśmy coś zjeść 😉
W centrum przy ulicy Piekary, jest też mały sklepik z pamiątkami „Emporium”, w którym można wynająć rowery 5zł/h.
Mają tam też świetne foremki do pierniczków 🙂 Mapkę, która pojawia się na zdjęciach dostałyśmy właśnie w tym sklepie.

Widok z Mostu Piłsudskiego

Jeszcze jedno wspomnienie – jadąc tramwajem, w pewnym miejscu nagle zaczęło pięknie pachnieć…Okazało się, że wjechałyśmy w mieszankę słodkich „chmur” znad fabryki płatków Nestle i pierników, które znajdują się obok siebie. Mniam 😉

Jest jeszcze parę ciekawych miejsc, które zobaczyłyśmy razem z Arkiem, będąc tutaj na Sylwestra.
 Dodam je przy okazji innego posta, bo i tak trochę się rozpędziłam 😉

Prezenty do Lublina 🙂 Piernikowe chyba najciekawsze.
A na koniec Filuś 🙂

0 thoughts on “Krowie podróże: Toruń

Dodaj komentarz