1 wyprawa: Lublin – Józefów nad Wisłą

W tym roku na pierwszą wyprawę rowerową postanowiliśmy pojechać do Józefowa nad Wisłą. Z Lublina najlepszym miejscem na wycieczkę (1-2 dniową w zależności od kondycji) jest chyba Kaziemierz, ale byliśmy tam już tyle razy, w tym raz na rowerze, że tym razem mieliśmy ochotę zobaczyć nowe miejsca. Padło trochę przypadkiem na Józefów. Chcieliśmy wybrać trasę 2-dniową , niezbyt męczącą jak na pierwszy raz po zimie i zobaczyć coś ciekawego. Wiadomo, na początku marca pogoda nie zachwyca, ale  jak na jakby nie patrzeć jeszcze zimę, i  tak była bardzo dobra 🙂 ( ok 7°C).
Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy w sakwy: ubrania na zmianę, szyfry i próbki kosmetyków. Jak się okazało przed samym prysznicem, zamiast mydła wzięłam mini zestaw do szycia, więc trzeba było poratować się sklepem 😉
1 dzień 
Lublin – Józefów nad Wisłą 64,50 km
Pierwszego dnia było trochę słońca, robiliśmy postoje na paprykarz, mielonkę i czekoladę, więc jechało się bardzo przyjemnie. Wyjechaliśmy ok 11 a dojechaliśmy ok 16.30, w zasadzie nie zmęczeni. Od razu pojechaliśmy zobaczyć Wisłę. Trafiliśmy idealnie – z jednej strony nieba zanosiło się na deszcz, a z drugiej słońce zaczynało zachodzić. Do tego wyszła tęcza!  Poszaleliśmy trochę po polach z rowerami i zakwaterowaliśmy się w zajeździe 300m od Wisły. 

1 dzień  Lublin – Józefów nad Wisłą


Pierwszy postój za Poniatową – króluje paprykarz
Okolice Kolczyna

Dojechaliśmy! Pomost w Józefowie

Krowa i tęcza
Widok z pomostu w Józefowie
Będzie padać?

Nagła potrzeba

Widok z tarasu
2 dzień Józefów – Lublin
68,81km (przez Kamień i Łaziska)

  Drugi dzień był trochę gorszy… jeszcze nie mamy takiej kondycji jakbyśmy chcieli, do tego było trochę zimniej i wiał dość silny wiatr, że nawet jadąc z górki lekko nas hamował… ;>
W samym Józefowie nie ma wiele do zobaczenia, ale trasa z Józefowa w stronę Kazmierza jest godna polecenia nawet o tej porze roku. Żeby ominąć podjazdy i przejechać się wzdłuż Wisły, pojechaliśmy trochę dłuższą trasą przez Kamień i na wysokości Solca odbiliśmy na Opole Lubelskie, przez Łaziska. W maju trasa będzie przepiękna. Wzdłuż drogi są prawie same sady z jabłoniami – na pewno przyjedziemy tutaj jeszcze raz jak wszystko zacznie kwitnąć i zajedziemy trochę dajej. Można stąd przeprawić się promem do Solca . Przed Piotrawinem przypadkiem znaleźliśmy świetny punkt widokowy na kamieniołomy -tzw. miejsce zakochanych. W kamieniołomie zakochani układają z kamieni serca 🙂
Kamieniołomy przed Piotrawinem

serduszko

Mało brakowało 😉
Między zimą a wiosną
Bilans:
2dni
133km
2os:
3 czekolady
3 paprykarze
1 konserwa turystyczna
9 bułek
2 pomidory
3 chińskie zupki
1 sałatka jejeczna
1 serek 
1 maślanka

Przez ostatnie 20km myślałam już tylko o gorącej karkówce w domu, może jestem trochę zmęczona i obolała, ale nie zamieniłabym tych dwóch (jeszcze) zimowych dni, na siedzenie w domu pod kocem elektrycznym 😉

0 thoughts on “1 wyprawa: Lublin – Józefów nad Wisłą

  1. Jestem pod mega wrażeniem….. fajna wyprawa….. i profesjonalna z niej relacja….;)
    Po takim wysiłku to nawet paprykarz i konserwa smakują wyśmienicie….. 😉
    Gdy zajrzałam tu pierwszy raz zastanawiałam się o co chodzi z tym,, krowim,,wyposażeniem roweru i wybacz….
    …..przemkneło mi przez myśl, że to,, musi być jakaś wariatka….,, Tymczasem to co widzę na Twoim rowerze baardzo mi się podoba…..:))
    ….w dzwonku jestem zakochana….:)) Pozdrawiam cieplutko i do przeczytania…..

  2. Faktycznie krowi rower chyba nie brzmi zbyt normalnie… 😉 ale cieszę się, jednak zajrzałaś jeszcze raz 🙂
    Na dłuższych trasach każdy ciężar się liczy, ale z dzwonka nie zrezygnuję 🙂 też go uwielbiam, a spojrzenie krowy bardzo motywuje do pedałowania 😉
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz